wtorek, 10 września 2013

Rozdział VIII





-Ali teraz to ja nie wiem o co ci chodzi- powiedział Niall.
-Może wejdziesz do mnie i pogadamy?
-Wiesz, chciałem się jeszcze zdrzemnąć...- tchórz Horan nie chce ze mną porozmawiać. Ale ja nie zamierzam się tak łatwo poddać.
-Musze ci się przyznać, że odkąd was znam nie wiem o co chodzi Harremu, nie jest dla mnie zbyt uprzejmy...
-Ali taki już Harry jest, długo się przekonuje do nowych osób.
-Ty się nie musiałeś tak długo przekonywać- zauważyłam.
-Tak ale każdy jest inny. Widzisz jak jest się sławnym trudniej jest poszukać osobę, której można zaufać. Harry parę razy sparzył się i teraz dmucha na zimne. Weźmy na przykład tę jego byłą dziewczynę...
-A co z nią?
-No odeszła od niego bo...- Horan zamilknął kiedy zorientował się, że prawie powiedział mi za dużo.
-Bo?
-Nie ważne.
-Niall ale nie uważasz, że to trochę dziwne wyżywać się na mnie bo dziewczyna z nim zerwała?
-Ali pewnych rzeczy nie mogę ci powiedzieć.
-Dlaczego?
-Harry jest moim przyjacielem i pewne rzeczy mówimy sobie w zaufaniu. Powód zerwania jest dla niego bardzo bolesny i nie powinienem o tym mówić skoro przyjaciel mnie o to prosił, chyba sama rozumiesz?
-Rozumiem, pewnie, że rozumiem...- cóż Styles utrzymywał mój sekret w tajemnicy więc nie będę naciskać by poznać jego. -Czyli Harry mnie nie lubi bo zerwała z nim dziewczyna i uważa, że wszystkie jesteśmy takie same i mi nie ufa, tak?- to zdanie brzmiało idiotycznie.
-Nie. Harry jest po prostu dziwny i już tak ma, że mija trochę czasu zanim kogoś polubi. Myślisz, że mnie tak od razu lubił? Albo Zayna?
-A nie?
-Coś ty. Z Zaynem się bardzo nie lubili, serio myślałem, że po X-faktorze się rozpadniemy. A teraz, nie możemy bez siebie żyć i traktujemy się jak bracia.
-Ale w tych wszystkich wywiadach...
-Połowa informacji jest zmyślona, zdjęcia przerobione i tyle.
-Czyli, że Harry jest dziwny z natury, po smutnych dla niego wydarzeniach wyżywa się na obcych ludziach i ogólnie nie mam się przejmować tym, że zachowuje się jak...
-...kretyn, dokładnie tak. Dobra, Ali, koniec tego przesłuchania ja serio chcę się jeszcze zdrzemnąć. A Harrym sobie głowy nie zawracaj.
-Okej, nie będę. I może pójdę w twoje ślady i się zdrzemnę. Do zobaczenia- powiedziałam i weszłam do pokoju. Sama nie wiedziałam co myśleć o tej rozmowie. Jedno było pewne. Nie miałam żadnych zwidów i Styles rzeczywiście mnie nie polubił od pierwszego wejrzenia. Z tego co powiedział Niall wnioskowałam, że wszystko kręci się tak naprawdę wokół złamanego serca Stylesa i jego byłej super modelki (co rozumiałam) i w jakimś stopniu też mnie (czego nie rozumiałam). Miałam nadzieję, że dowiem się wkrótce o co dokładnie chodzi i że Harry zobaczy, że nie jestem z tych którzy chcą go jakoś wykorzystać, zacznie mnie traktować jak normalnego człowieka. Jako, że chciałam iść za radą Horana i nie zawracać głowy myśleniem o Harrym zadzwoniłam do mamy, taty, brata i dziewczyn. Opowiedziałam im jak cudownie tutaj jest, jak minął mi koncert, mama oczywiście zaczęła na mnie krzyczeć, że nie zadzwoniłam wczoraj i że się denerwowała czy wszystko u mnie okej. Dopiero jak jej opowiedziałam, że spałam tak długo bo byłam skrajnie wycieńczona przestała krzyczeć. Dziewczynom opowiedziałam o nocnej przygodzie ze Stylesem w roli głównej. Podsumowały to tylko jednym zdaniem: Jesteś książkowym przykładem na znaczenie słowa 'troublemaker'. Niestety moja rozmowa z najbliższymi znowu nie była długa co zaczynało mnie męczyć, chciałam bowiem pogadać, miałam tyle rzeczy do opowiedzenia, tyle przeżyć do opisania, chciałam się też dowiedzieć czegoś więcej o nich, co robią, jak w pracy, jak się czuje mama, jak bratu poszedł turniej... tak bardzo za nimi tęskniłam. Gdy skończyłam rozmawiać, włączyłam komputer. Na Facebooku miałam tyle wiadomości, że licznik przestał liczyć. Były od ludzi z którymi zamieniłam w życiu może słowo, od znajomych z podstawówki, gimnazjum, liceum. Nie byłam w stanie ich wszystkich przeczytać. Postanowiłam założyć sobie nowe konto by kontaktować się z najbliższymi wtedy będzie nam o wiele łatwiej komunikować się mimo stref czasowych. Chwilę myślałam nad nazwą aż w końcu wpadłam na odpowiedni pomysł: Alicja  Troublemaker. Założyłam też nową pocztę bo stara była zapełniona tysiącami maili. Wysłałam sms do dziewczyn, brata, najbliższego kuzynostwa i wujostwa z moją nową nazwą żeby wiedzieli że ta psychiczna osoba, która im pisze jak bardzo za nimi tęskni to ja. Następnie weszłam na Twittera. Tam przeżyłam prawdziwy szok, miałam ponad 400,000 obserwujących, tysiące osób prosiło mnie o follow back. Tysiące osób pisało do mnie. Pisali, że mnie kochają i trzymają za mnie kciuki- wszystkie tweety z Polski były mniej więcej tej treści. Inni pisali co u mnie słychać, co porabiam, pytali się skąd umiem grać w siatkówkę. Istny obłęd. Podejrzewałam, że sporo osób wrzuciło już do sieci zdjęcia z dzisiejszego dnia. Dopiero w tym momencie zrozumiałam, że właściwie cały czas byłam obserwowana. Chyba muszę zacząć się bardziej pilnować, jeśli wczoraj w nocy ktoś zrobiłby zdjęcie mi i Harremu razem w basenie plotki pojawiłyby się lawinowo. A to mogłoby mi przysporzyć wiele kłopotów. Z tego co zauważyłam było też sporo tweetów pytających co jest między mną a Niallem. Były też obraźliwe np. 'Zostaw suko Nialla, on jest mój!', 'Wyglądasz jak śmieć, zasługujesz na śmierć', 'Jesteś beznadziejna', 'Wyglądasz gorzej niż gówno', 'Szybka jesteś najpierw Niall teraz Harry'. Do tego ostatniego dołączone były 2 zdjęcia- jedno z Niallem a drugie z dzisiaj kiedy Harry mnie przytulił. Było ich jeszcze trochę i czytając je miałam ochotę się rozpłakać, naprawdę ciężko było czytać coś takiego na swój temat. Wtedy przybyło mi kilkadziesiąt nowych interakcji i szybko odświeżyłam stronę by nie patrzeć na te obraźliwe komentarze. Jakaś dziewczyna z Polski napisała, że" jestem ucieleśnieniem marzeń każdej directioner i piękne jest to, że wyglądam i zachowuje się jak typowa directioner siedząca przed komputerem i marząca by poznać swojego idola i super jest to, że na ich koncercie skakałam i bawiłam się jak directionerka i cudowne jest to, że właśnie directionerka ma szanse zabłysnąć dzięki swoim idolom". Nie zastanawiając się ani chwili dłużej od razu dałam follow tej dziewczynie. Poprawiła mi humor momentalnie i dodała mi tyle energii i wiary w siebie, że chociaż tyle mogłam dla niej zrobić. Postanowiłam też zaobserwować najwięcej osób jak się da. Wiedziałam, że to sprawi że pojawi się uśmiech na twarzach tych dziewczyn. Na koniec napisałam tweeta w którym podziękowałam za wszystkie miłe komentarze. Następnie napisałam, że dam dzisiaj z siebie wszystko. Nie chciałam w żaden sposób odnosić się do tych obelg kierowanych pod moim adresem . Postanowiłam wziąć szybki prysznic, musiałam umyć sobie włosy w których miałam sporo piasku. Gdy suszyłam swoją czuprynę do pokoju wparowała Klaudia oznajmiając mi, że za 10 minut wyjeżdżamy na arenę. Właściwie byłam gotowa, nie licząc mokrych włosów. Stwierdziłam, że wyschną mi w drodze, poza tym i tak dopiero na miejscu się czesałam i malowałam. Podczas jazdy opowiedziałam Klaudii o tym, że przeczytałam o negatywnych komentarzach na mój temat. Ona oczywiście powiedziała, że nie mam się denerwować bo zawsze znajdą się jakieś fanki a raczej psychofanki chłopaków, które będę chciały mnie jakoś zranić. Ja niby o tym wszystkim doskonale wiedziałam ale kiedy czyta się takie rzeczy na swój temat wcale nie jest łatwo tak po prostu się nie przejmować. Przecież ci ludzie mnie nie znają, nic o mnie nie wiedzą więc dlaczego mnie tak nie lubią? Klaudia widząc mój smutek od razu zapytała się czy czytałam też te pozytywne wiadomości których jest przecież znacznie więcej niż tych złych. Wiedziała, że to poprawi mi humor a ponieważ zbliżał się koncert musiałam naładować się pozytywną energią a nie na odwrót. Gdy dojechałyśmy na miejsce poczułam, że znowu zaczynam się stresować, postanowiłam więc, że odbędę mój rytuał. Zamknęłam się w pomieszczeniu nie używanym aktualnie przez nikogo i w ciszy oglądałam zdjęcia najbliższych. Gdy poczułam się już zrelaksowana, schowałam telefon i siedziałam jeszcze około 15 minut w cudownej ciszy po czym poszłam się przygotowywać. Makijaż wykonałam sama, przy włosach pomogła mi Klaudia. Wkrótce zjawili się chłopcy, którzy przyjeżdżali osobnymi samochodami. Wszystko to miało na celu zwiększyć bezpieczeństwo. Nie wiem dlaczego bo przecież zawsze chłopcy na koncert przyjeżdżają razem lub ewentualnie w dwóch autach.
-Co tam?- zapytał Niall.
-A nic. Co się dzieje?
-Ale gdzie?
-No tutaj. Dlaczego każdy z was przyjeżdża osobno?
-Szczerze to sam nie wiem. Dla bezpieczeństwa. Ale nie wiem dokładnie o co chodzi.
-Trochę to przerażające.
-Co jest przerażające?- wtrącił Liam, który właśnie wszedł do pomieszczenia.
-To, że tak dziwnie dzisiaj dojeżdżacie.
-Chodzi o bezpieczeństwo. Wiesz stwierdzono, że łatwiej nas ochraniać osobno niż razem. To tak jakbyśmy byli prezydentami różnych krajów a przecież każdy prezydent dojeżdża zawsze osobno a nie cisną się w piątkę w jednym samochodzie. I na dodatek wypuścili kilka ślepych samochodów tak żeby fani nie wiedzieli, w którym jechaliśmy my. Zaangażowali w to chyba z 15 aut. Najwyraźniej tu, w Peru mamy bardzo szalonych fanów- byłam pod wrażeniem tego całego przedsięwzięcia. Po jakimś czasie pojawił się Malik.
-Witam wszystkich- powiedział Zayn.
-Hej- odpowiedzieli wszyscy chórem.
-Gdzie jest jakieś żarcie?- zapytał Malik.
-Nie mów, że spałeś cały dzień i nie zdążyłeś zjeść obiadu- bardziej stwierdził niż zapytał Liam.
-Jak ty mnie dobrze znasz- powiedział sarkastycznie Zayn. -To jest tu żarcie czy nie?
-A widzisz żeby było?- wtrącił Niall.
-To nigdzie nie ma żarcia?!- powiedział przerażony Malik.
-Było ale zjadłem razem z Ali- powiedział blondyn i zaczął się śmiać.
-Horan, ty debilu nie nabijaj się ze mnie!- Zayn rzucił się na Nialla i zaczęli się bić jak małe dzieci. Po jakimś czasie Liama zaczęły irytować krzyki chłopaków (przyznam, że mi też działali już na nerwy) i w końcu powiedział:
-Dobra Zayn, skończ już, Nialler zostaw go, niech idzie coś zjeść.
-To jest tu jednak jedzenie?- zapytał uradowany Zayn.
-Boże, człowieku i ty się masz zamiar żenić? Przecież ty się zachowujesz jak dziecko- Payne pokiwał głową z dezaprobatą. -Tak, jedzenie jest w pokoju zespołu.
-Dziękuje ci mój kochany Liamie Paynie!- Zayn rzucił się na bruneta i mocno go przytulił. Gdy wyszedł zapanował spokój i cisza. Nie trwała jednak długo bo na arenę przybył Louis.
-Ali jak mogłaś?!- powiedział zbulwersowany Lou.
-Słucham?
-Jak mogłaś tak potraktować naszego małego, słodkiego Irlandczyka?!- wykrzyczał przesadnie Louis, dziwnie gestykulując.
-A możesz mi powiedzieć czym go tak zraniłam?
-Boże Niall, jaki ty jesteś dzielny- powiedział Tommo udając wzruszenie i głaskając blondyna po jego czuprynie. -Jak się z tym wszystkim czujesz?
-Nie wiem, jakoś się trzymam ale w sumie co dokładniej Ali mi zrobiła?
-No jak to przecież cię zdradziła!- powiedział i nie wytrzymał i zaczął się śmiać.
-Ale że jak zdradziła?- zapytałam skołowana.
-Spójrzcie- Lou wyciągnął telefon i wyszukał jakąś stronę w internecie. Tam był artykuł mówiący o tym, że Niall jest załamany bo myślał, że znalazł w końcu miłość swojego życia ale niestety ja (wcześniej wspomniana miłość jego życia) wybrałam jego przyjaciela Harrego. Na dowód były dołączone zdjęcia z dzisiejszego meczu. Jakiś paparazzi zrobił nam zdjęcia jak Harry mnie przytulał a obok stał Niall z głupim wyrazem twarzy, wydawał się zdziwiony patrząc na nas- to miał być owy dowód.
-Tommo, ty serio nadal przeglądasz te wszystkie strony plotkarskie?- zapytał Liam.
-No pewnie, czasami można się pośmiać.
-Z czego można się pośmiać?- zapytał wchodzący Harry.
-Nie pokazuj mi się! Jak śmiałeś to zrobić Niallowi?- Louis znowu zaczął swoje przedstawienie.
-Przestań się wydurniać. O co chodzi?
-No bo najnowsze plotki głoszą, że Ali była ze mną w szczęśliwym związku ale wtedy ty mi ją odbiłeś a ja teraz jestem załamany- wytłumaczył Niall. -na dowód masz zdjęcie- Harry podszedł do nas i zobaczył zdjęcie.
-Jacy ci ludzie są durni. Oni serio myślą, że zdradzalibyśmy cię na twoich oczach? Głupota się szerzy na tym świecie. Ale może zmieńmy temat. Gdzie jest El i Andy?
-Przyjadą najprawdopodobniej w czasie jak Ali będzie śpiewać- powiedział Liam. W tym momencie do pokoju weszły Lou z Klaudią. Cieszyłam się, że tak bardzo się polubiły.
-Koniec tych pogaduszek. Harry, chodź, ty pierwszy- powiedziała Lou i zajęła się przygotowaniem chłopców.
-Ali, czas rozgrzać gardło- zakomunikowała mi  Klaudia i zaczęłam rozgrzewkę.

***

Koncert w Peru był niesamowity. Publiczność reagowała tak entuzjastycznie już podczas mojego występu, że chyba nigdy tego nie zapomnę. Z każdym dniem coraz bardziej przyzwyczajałam się nie tylko do nowej strefy czasowej ale też do nowego życia i coraz większej popularności. Jedyne do czego nie mogłam przywyknąć to ciągłe plotki o tym, że jestem z Harrym. Było to tak bardzo surrealistyczne. Poza tym wszystko układało się w jak najlepszym porządku.
-Dlaczego Klaudia nie chciała jechać z nami?- zapytał Niall siedzący obok mnie.
-Mówiła, że boli ją głowa. A skoro jutro mamy zwiedzać Buenos Aires woli wypocząć- jedynym moim zmartwieniem była Klaudia, która od kilku dni była jakaś inna. Nie tak wesoła jak zawsze i wydawało mi się że coś ją martwi. Tłumaczyła, że jest zmęczona tymi ciągłymi podróżami, choć nie wierzyłam, że to jest jedyny powód.
-Szkoda, bo wiele traci. Jedzenie w tej restauracji jest naprawdę pyszne- po koncercie wybraliśmy się całą ekipą na kolację do restauracji. Niestety nie było z nami Klaudii, Lou, która wolała iść z małą do hotelu, Eleanor i Andiego- ta dwójka wróciła już do domu.
-Skoro jesteś takim specem to może mi coś polecisz?- szczerze z karty dań nie wiele rozumiałam a nie chciałam zamawiać niczego "w ciemno".
-Myślę, że możesz zamówić to- blondyn pokazał palcem na jakąś dziwną nazwę.
-A co to?
-Kurczak w sosie słodko-kwaśnym. Jest pyszny a do tego dodają tak cudny ryż. Nie wiem co to za odmiana i jak oni go gotują ale mógłby go jeść samego bez żadnego sosu i też byłbym zadowolony.
-Okej, zdam się na twój gust- powiedziałam i w tym momencie do naszego stołu podeszła jakaś dziewczyna. Zajęło mi chyba jakieś dwie minuty zanim ją rozpoznałam. Boże to ona! Była dziewczyna Harrego!
-Witam wszystkich- powiedziała i delikatnie się uśmiechnęła. Po chwili spojrzała na mnie- A my się chyba nie znamy? Nazywam się Chloe Davids- powiedziała i wyciągnęła w moim kierunku rękę.
-Jestem Ali Rose. Miło mi ciebie poznać- przedstawiłam się i podałam jej rękę.
-Tak, mi również. Harry mogę cię prosić na chwilę- zwróciła się do Stylesa, który był widocznie podirytowany tym, że spotyka swoją byłą, jednak wstał i poszedł za nią.
-Czy to była?- zapytałam po cichu Nialla, który jak wszyscy przy stole wydawał się być zdenerwowany.
-Tak, to była jego była- odpowiedział szeptem. Po pięciu minutach dołączył do nas Harry a wszyscy starali zachowywać się naturalnie. Gdy przynieśli nasze dania i zaczęliśmy jeść i rozmawiać wszystko wróciło do normy. Niallowi wrócił humor (myślę, że to za sprawą tych 3 piw które zdążył wypić) i razem z Luisem (który też był lekko "podpity") zaczęli opowiadać kawały. Było naprawdę przyjemnie. Wszyscy się śmiali i zdążyli zapomnieć o wcześniejszym incydencie. Wtedy zobaczyłam, że Chloe nieco chwiejnym krokiem zbliża się do nas. Co dziwne nie patrzyła się na Harrego tylko na mnie.
-Hahaha! Jakie to śmieszne- zaczęła krzyczeć. Była pijana. Wszyscy zamilkli. -Ty!- pokazała na mnie palcem. -Co się tak śmiejesz?
-Słucham?- kompletnie mnie zatkało.
-Ty, głupia, mała dziwko!- wykrzyczała a ja byłam pewna, że gdybym stała padłabym jak długa bo całe ciało miałam jak z waty.
-Chloe, przestań!- Harry podniósł na nią głos.
-To ja! To ja miałam być na twoim miejscu!- wydarła się a wszyscy ludzie w restauracji gapili się to na mnie to na nią.
-Chloe chodź!- podeszła do niej jakaś dziewczyna, jej koleżanka i zaczęła ją ciągnąć za rękę.
-Puszczaj mnie! Jeszcze z nią nie skończyłam!
-Chloe! Uspokój się. Proszę- jej koleżanka próbowała jakoś ratować sytuację.
-Złodziejka!
-Proszę natychmiast opuścić restaurację- ochrona wkroczyła do akcji.
-Niech ona wyjdzie! Ta mała jędza!- ochroniarz chwycił dziewczynę i zaczął ciągnąć w stronę wyjścia.
-Suka!- było jeszcze słychać gdy ochroniarz wyprowadzał awanturującą się dziewczynę. Gdy była Stylesa została wyprowadzona wszyscy patrzyli na mnie, dosłownie wszyscy, którzy znajdowali się w tej przeklętej knajpie, a ja myślałam, że się rozpłacze na ich oczach. Czułam jak robi mi się duszno a oczy zaczynają nieprzyjemnie piec. Wstałam raptownie z krzesła i ruszyłam w kierunku tylnego wyjścia, tego samego którym tu weszłam i byłam pewna, że gdy wyjdę nie napadnie mnie tam tłum fanów One Direction i żaden paparazzi. Gdy wybiegłam z budynku nie mogłam już dłużej hamować emocji i łzy zaczęły spływać mi po policzkach. Chyba nikt mnie jeszcze tak nie obraził i nie upokorzył publicznie. O co jej chodziło, czemu akurat do mnie się przyczepiła? Przecież mnie nie zna.
-Ali, wszystko w porządku?- zapytał Niall, który wyszedł za mną.
-Tak- powiedziałam łamiącym się głosem.
-Ali nie płacz- powiedział i przytulił mnie delikatnie.
-Dlaczego ona to powiedziała?
-Nie wiem. Była pijana.
-Ale o co jej chodziło z tym, że to ona powinna być na moim miejscu?
-Może uwierzyła plotkom i myśli, że coś między tobą i Harrym jest.
-No ale jak tak można pomyśleć?
-Zobaczyła pewnie to wasze zdjęcie z meczu, to na którym Harry cię przytula i pewnie jest o niego zazdrosna.
-No ale jak można wyciągać jakieś błędne wnioski na podstawie jednego nic nie mówiącego zdjęcia?
-Nie przejmuj się nią- spojrzałam na blondyna, który starał się dodać mi otuchy.
-Ale wiesz, ciężko się tak po prostu nie przejmować.
-Wiem ale płacz nic tutaj nie pomoże.
-Masz rację- powiedziałam i wciągnęłam mocno powietrze. -Daj mi chwilkę i się ogarnę. Obiecuję- po chwili opanowałam się na tyle, że i przestałam płakać. Wtedy usłyszałam, że drzwi się otwierają.
-Ali?- Harry...
-Co?- powiedziałam z jadem w głosie. To przez niego! To wszystko przez niego!
-Płaczesz?- zapytał cicho Styles.
-A co ciebie to obchodzi?!- i z mojego opanowania nici, łzy na nowo płynęły strumieniem po moich policzkach.
-Nie płacz...- wyszeptał i podszedł bliżej.
-Czego chcesz ode mnie?- mówiłam drżącym głosem.
-Ja chciałem tylko...- wyciągnął w moją stronę dłoń tak jakby chciał zetrzeć z mojego policzka łzy, jednak gdy spojrzał na Nialla, cofnął rękę. -Chciałem tylko... Ja... Przepraszam- powiedział, stał tak jeszcze jakiś czas lecz po chwili obrócił się i wszedł do restauracji.
-Chcesz już wracać?- zapytał z troską Niall. Ja tylko pokiwałam głową. Horan poszedł wiec po kierowcę, ochroniarza i swoje rzeczy. Przeprosił wszystkich w moim imieniu za to, że się z nimi nie pożegnałam i ruszyliśmy w drogę do hotelu. Jadąc samochodem nie płakałam już, emocje nieco opadły i wraz z Horanem pogrążyliśmy się w myślach. Najdziwniejsze było to, że nie myślałam o Chloe. Zastanawiałam się jak to jest czuć dotyk Harrego na policzku...
-Kurde!- Niall gwałtownie wyrwał mnie z zadumy.
-Boże! Niall chcesz, żebym na zawał tu zeszła? Co się stało?
-Przez tą top model nie zdążyłem zjeść deseru!



Oto rozdział numer 8. Mam nadzieję, że się spodoba, pojawia się trochę wulgaryzmów ale mam nadzieję, że nikogo nie zrażą. W tym rozdziale pojawia się kilka wskazówek dotyczących zachowania Harrego... ;P Kolejny pojawi się za tydzień myślę, że wtorek/ środa powinien się być. Dziękuję za komentarze. Kocham was :) Normalnie ledwo się wyrobiłam ale skoro napisałam, że dodam dzisiaj to dodaje dzisiaj:) Przepraszam za wszelkie błędy ale się śpieszyłam.

wtorek, 3 września 2013

Rozdział VII





Spojrzałam na szafkę stojącą przy łóżku i ręką usiłowałam poszukać leżącego na niej telefonu. Gdy go w końcu znalazłam spojrzałam na wyświetlacz- była 16:54. Matko spałam jakieś 10 godzin! Straciłam cały dzień, po prostu go przespałam. No ale nie ma się co dziwić. Wczoraj nie dosyć, że wykończył mnie mój pierwszy koncert i późniejsza kolacja to jeszcze nocny lot do Peru gdzie spędzimy dwa najbliższe dni (właściwie to jeden z nich właśnie przespałam). Wydaje mi się, że szłam spać około siódmej rano. Leniwie wstałam i podeszłam do okna a gdy je otworzyłam poczułam ciepły wiatr na skórze. Stałam tak chyba z 10 minut i cieszyłam się gorącym powietrzem gdy w końcu postanowiłam się ogarnąć. Mam dzisiaj próbę dźwiękową o 19:00, o 18:00  musiałam być już gotowa do wyjścia. Ubrałam się w krótkie dżinsowe spodenki i luźną, szarą bluzkę z krótkim rękawem, która wydawała się być na mnie trochę za duża. Na nogi włożyłam trampki. Miałam podpuchnięte oczy od snu, właściwie to całą twarz miałam jakąś dziwną dlatego nałożyłam dość dużo podkładu na twarz by to wszystko jakoś zamaskować. Na oczy nałożyłam ulubiony cień, rzęsy wytuszowałam  i zaczęłam przypominać człowieka a nie zombie. Gdy przeglądałam się w lustrze stwierdziłam, że schudłam, spodenki też wydawały się nieco luźniejsze niż gdy ostatni raz miałam je na sobie tym bardziej, że kupiłam je rok temu, podczas wakacji gdy ważyłam 50 kg, gdy leciałam do Londynu ważyłam 48 kg a teraz wydaje mi się, że ważę jeszcze mniej. Moje nogi były bardzo blade ale nie ma się co dziwić skoro w Londynie pogoda jeszcze nie sprzyja opalaniu. Ponownie sprawdziłam godzinę, była 17:33. Czyli zostało mi pół godziny. Wzięłam torebkę, wyszłam z pokoju i poszłam przywitać się z Klaudią. Później poszłam jeszcze do hotelowego bufetu i zjadłam śniadanio-obiado-kolację. O 18 wraz z Klaudią udałam się na próbę, która minęła mi szybko i przyjemnie. Właściwie dopiero tam się rozbudziłam. Po mnie przyszedł czas na chłopaków, którzy również mieli dzisiaj próbę dźwięku. Umówiłam się z Niallem, że gdy wróci obejrzymy wraz z Liamem i Joshem powtórkę meczu Manchesteru co mnie ucieszyło bo miałam zaplanowany wieczór i nie musiałam się nudzić. Klaudia nie miała na to ochoty i wolała obejrzeć jeden z jej seriali więc nie miałam wyrzutów sumienia, że będzie siedzieć sama. O 22 byłam już u Nialla w pokoju i oglądaliśmy mecz, podjadając popcorn i popijając go piwem. Zanim minęło 30 minut meczu Liam poszedł do siebie bo "odpływał ze zmęczenia", po pierwszej połowie w jego ślady poszedł Josh. Wiedziałam, że Horan też jest zmęczony jednak uparcie powtarzał, że chce oglądać dalej. Gdy minęła 60 minuta i padła bramka dla czerwonych diabłów wydarłam się ze szczęścia jednak Niall, ku mojemu zdziwieniu, nie wydał z siebie żadnego dźwięku. Gdy na niego spojrzałam, zobaczyłam, że chłopak śpi. Był to totalnie słodki widok. Wyglądał jak małe dziecko. Wyłączyłam jego laptopa, przykryłam go kocem i zrobiłam mu zdjęcie. Będę miała go czym szantażować. Po wyjściu z jego pokoju poinformowałam ochronę, że chłopak śpi i jego drzwi są otwarte, ponieważ Niall ich nie zakluczył. Gdy weszłam do swojego pokoju nie chciało mi się spać a nie wiedziałam co mam robić. Weszłam na Twittera jednak po piętnastu minutach wyłączyłam komputer, nie byłam jeszcze gotowa na czytanie opinii o wczorajszym koncercie, choć Klaudia mi powiedziała, że są mi bardzo przychylne- przynajmniej jeśli chodziło o profesjonalnych krytyków muzycznych. W ten sposób powrócił mój problem i nadal nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Wpadłam na pomysł, że jeśli się troszkę zmęczę to może szybciej zasnę. Ubrałam więc legginsy i top, założyłam słuchawki na uszy i znając podstawowe kroki aerobiku zaczęłam ćwiczyć w pokoju. Jako, że znałam podstawy podstaw po dwudziestu minutach znudziło mi się powtarzanie tego w kółko. Wtedy przypomniało mi się, że na dole w hotelu jest siłownia. Założyłam na nogi adidasy i poszłam z nadzieją, że mimo tak późnej pory będzie ona otwarta. Byłam w wielkim szoku gdy tak rzeczywiście było. Weszłam do pomieszczenia i usiadłam na rowerku, ponownie założyłam słuchawki, włączyłam muzykę i zaczęłam ćwiczyć. Po jakimś czasie i to mi się znudziło. Gdy chodziłam między tymi wszystkimi przyrządami do ćwiczeń i zastanawiałam się na czym poćwiczyć, zauważyłam w kącie przy drzwiach prowadzących na zewnątrz budynku wagę. Stanęłam na niej i moje przypuszczenia się sprawdziły, ważyłam 46 kilo czyli schudłam 2 kilogramy. W sumie rozumiem już dlaczego te wszystkie gwiazdy są przeważnie takie chude. Ja też ostatnio mniej jem głównie przez brak czasu, no i stres. Gdy rozmyślałam na temat mojej wagi nagle mnie olśniło. Drzwi prowadzące na zewnątrz były przezroczyste i dopiero teraz zauważyłam, że jest tam basen. Co prawda na drzwiach wisiała kartka, na której było napisane by nie kąpać się po 20 bo wtedy nie ma ratownika ale przecież nic mi się nie stanie. Gdy wyszłam na zewnątrz zadziwiające było to, że mimo późnej pory na dworze było bardzo ciepło- na oko, 25 stopni. Rozejrzałam się dookoła ale nikogo nie widziałam. Ściągnęłam więc legginsy, koszulkę i buty, wszystko to położyłam na jednym z leżaków. Basen był wielki i pięknie oświetlony. Na początku zanurzyłam tylko kawałek stopy jednak gdy upewniłam się, że woda jest równie ciepła jak powietrze a nawet chyba cieplejsza, cała wskoczyłam do wody. Bardzo dawno nie pływałam choć zawsze to lubiłam. Czułam się taka lekka i wolna, w tym momencie byłam zrelaksowana i odprężona. Czułam się tak beztrosko pływając w tym wielkim basenie. Było mi naprawdę błogo i wtedy przeżyłam szok. Okazało się, że wcale nie jestem sama. Na jednym z leżaków siedział Harry.
-Też nie możesz spać?- zapytał Styles.
-Jak widać- odpowiedziałam dość nerwowo. Byłam w samej bieliźnie, w staniku i majtkach przez co totalnie się zawstydziłam. Zauważyłam, że Styles jest w samych bokserkach, jego ciuchy leżały na ziemi.
-Nie wolno się kąpać bez nadzoru ratownika.
-Wiem- ciekawe jak długo już tutaj siedzi... Ciekawe czy widział jak się rozbierałam czy przyszedł jak już siedziałam w basenie. Wcześniej go nie widziałam. Że też zachciało mi się dzisiaj być spontaniczną...
-Nie lubisz przestrzegać zasad?
-Jak długo tutaj jesteś?-  zignorowałam jego pytanie.
-Jakiś czas- powiedział i nie odrywał ode mnie wzroku co mnie bardzo peszyło.
-Dlaczego nie odezwałeś się wcześniej?- przez głowę przelatywało mi teraz milion myśli, dlaczego mnie obserwował? Czemu sobie po prostu nie poszedł kiedy mnie zobaczył? Przecież mnie nie lubi. A co jak jest jakimś pieprzonym psycholem i zaraz mnie tu zabije? Boże, co ja wygaduje, na pewno mnie nie zabije, może zachowuje się dziwnie ale nie jest mordercą.
-Nie chciałem ci przeszkadzać- Harrego wyraźnie bawiło to, że tak denerwuje mnie jego obecność i chyba postanowił to wykorzystać i się nade mną psychicznie poznęcać.
-Jakiś ty wspaniałomyślny- aktualnie jedyne o czym marzyłam to znaleźć się w swoim pokoju ale to oznaczało tylko jedno. Musiałam wyjść z basenu przy Stylesie, kiedy jestem w bieliźnie, cała mokra. Teraz byłam w miarę bezpieczna bo woda sięgała mi do ramion i nic nie było widać. Dupek widząc, że się krępuję, wstał z leżaka i podszedł bliżej.
-Tak, wydawałaś się zrelaksowana. Gdy przypomniałem sobie co wczoraj przeżywałaś...
-Chciałabym... chciałam ci podziękować, że wczoraj nic nie powiedziałeś, naprawdę nie lubię robić zamieszania- wysiliłam się na normalny ton ale Harry nic nie powiedział tylko stał tak jakieś pięć minut i się na mnie gapił. Gdy już myślałam, że będzie tak milczał do końca świata nagle się odezwał:
-Wiesz, ja też lubię łamać zasady- zakomunikował, ściągnął skarpetki, które miał na sobie (nie zauważyłam ich wcześniej) i wszedł do basenu. Wtedy moje skrępowanie sięgnęło zenitu.
-Wiesz co? Jest mi trochę chłodno więc chyba już sobie pójdę- postanowiłam wyjść z wody najszybciej jak się da.
-Szkoda- powiedział a ja zaczęłam płynąć w stronę drabinki. Styles nieustannie się na mnie gapił.
-Możesz się odwrócić?- poprosiłam go, moja biała, koronkowa bielizna po namoczeniu zaczęła trochę prześwitywać i serio nie chciałam by mnie oglądał.
-Dlaczego?- zapytał rozbawiony, widziałam, że sprawia mu to przyjemność, to całe moje zakłopotanie.
-Bo chcę wyjść!- Ali spokojnie, spokojnie, ten palant jest palantem i nic na to nie poradzisz.
-Myślisz, że nigdy nie widziałem pół nagiej kobiety?- zapytał wyzywająco.
-Jestem w stu procentach pewna, że widziałeś nawet nagą co nie zmienia faktu, że wolałabym żebyś się odwrócił.
-A co zrobisz jeśli się nie odwrócę? Chyba nie będziesz siedzieć w basenie do rana- głupek, idiota, kretyn, dobra raz się żyję, nie będę się jakiegoś pajaca prosić o tak drobną przysługę.
-Debil- powiedziałam pod nosem i weszłam powoli na drabinkę.
-Słucham?- zapytał Styles, który nie usłyszał jak go obrażałam.- Możesz powtórzyć, bo nie dosłyszałem?
-Nie!- powiedziałam wkurzona i spojrzałam się na niego w taki sposób, że gdybym wzrokiem mogła zabijać Styles już dawno byłby martwy. Nie wiem czy to na niego podziałało czy postanowił się nade mną zlitować ale odwrócił się. A gdy to zrobił wyszłam z wody, wzięłam szybko swoje rzeczy i mimo tego, że byłam cała mokra zaczęłam się w nie ubierać. Koszulka poszła sprawnie, legginsy nie chciały się tak łatwo naciągnąć. Usiadłam wiec na leżaku i spokojnie je naciągałam, wiedziałam, że pospiech pogorszy sprawę. Po chwili byłam już ubrana, wzięłam w ręce buty i skarpetki i szczęśliwa ruszyłam w kierunku drzwi.
-Już? Mogę się odwrócić?- usłyszałam jeszcze ale nie miałam zamiaru odpowiadać dlatego szybko weszłam do siłowni i zamknęłam drzwi. Gdy znalazłam się w pokoju od razu poszłam pod prysznic, następnie umyłam zęby, nakremowałam skórę i ubrana w piżamę położyłam się do łóżka. Nastawiłam budzik na 10, nie chciałam przecież przespać kolejnego dnia. W łóżku przez bliżej nieokreślony czas analizowałam to co wydarzyło się nad basenem. Może Harry postanowił znęcać się teraz nade mną w inny sposób? Wydaje mi się, że nie pozostaje mi nic innego jak zapytać go wprost o co mu chodzi. Nie lubię gdy ktoś ze mną pogrywa a Styles ewidentnie to robi...

***

Rano uzgodniłam z Klaudią, że dzień spędzimy nad basenem. Nie wspomniałam jej o mojej nocnej przygodzie. Wzięłam mp3, książkę, krem z filtrem oraz ręcznik i ubrana w bikini poszłam nad basen. Tam usadowiłam się na leżaku obok Klaudii i zaczęłam się opalać. Czułam jak promienie słońca otulają moją skórę. Miałam wrażenie, że każda komórka mojego ciała produkuje właśnie witaminę D. Po pewnym czasie dołączył do nas Niall, Liam i Andy. Wtedy czytanie książki stało się niemożliwe, przy Niallu, który ciągle gadał nie szło się skupić. Chwilę później przyszedł Louis wraz z Eleanor, która w bikini wyglądała ślicznie. Wolałam o tym nie myśleć bo od razu pogarszał mi się humor, ja wyglądałam przy niej jak szara myszka. Jako, że basen był do dyspozycji wszystkich gości hotelowych dużo osób podchodziło do chłopaków i prosili o zdjęcia. W pewnym momencie zrobiło się spore zamieszanie, zdziwiło mnie też to, że kilka osób chciało zrobić sobie zdjęcie razem ze mną. Nie powiem- było to miłe. Gdy wszystko się uspokoiło przyszła Lou z Lux, która powiedziała, że specjalnie przyszła po pewnym czasie bo wiedziała, że zrobi się zamieszanie i nie chciała narażać małej na stres. Ludzie często chcą sobie z Lux robić zdjęcia a ona tego nie lubi i się wtedy złości. Gdy tak razem siedzieliśmy, rozmawialiśmy i opalaliśmy się podszedł do nas Harry.
-Cześć wszystkim- powiedział.- Co słychać?
-Jakbyś przyszedł 20 minut temu załapałbyś się na zdjęcia- powiedział Niall.
-Szkoda, że się nie ogarnąłem wcześniej ale wczoraj nie mogłem spać i takie tam- mówiąc to Styles spojrzał się na mnie. -No ale jak to mówią, co się odwlecze to nie uciecze, prawda Ali? Wczoraj musiałem się odwracać a dzisiaj i tak widzę cię w bikini- nie wierzę, że to powiedział! Co za bezczelny typ z niego! Wszyscy mieli tak zadziwione i zszokowane miny, że ta sytuacja wydawała mi się jeszcze bardziej surrealistyczna niż to co mnie wczoraj spotkało. Wszyscy gapili się to na mnie to na Stylesa. 
-Nie wiem o czym mówisz.- powiedziałam i spojrzałam nerwowo najpierw na Klaudię później na Nialla. Horan chyba chciał mnie uratować czy coś w tym stylu bo nagle zaczął krzyczeć:
-Koniec gadania!- chwycił mnie na ręce i wskoczył ze mną do wody.
-Horan, ty głupku! Byłam taka gorąca!- zaczęłam krzyczeć, wiedziałam, że chciał mnie uratować ale kurde, mógł to zrobić subtelniej!
-Ty jesteś gorąca- powiedział i zaczął robić durnowate miny.
-Dobrze wiesz o co mi chodzi i nie łap mnie za słówka- zaczęłam się śmiać, rzuciłam się na blondyna, zaczęłam go "topić" i wtedy usłyszałam krzyk Eleanor:
-Lou postaw mnie na ziemi, nawet nie myśl o tym, żeby...- nie zdążyła powiedzieć bo Tommo wskoczył z nią do basenu tak jak Niall ze mną. -Czyś ty do reszty zgłupiał?!- wrzeszczała na swojego chłopaka. -A ty z czego się tak cieszysz?!- zwróciła się do Nialla. -To ty podsunąłeś mu tak durnowaty pomysł!- El była wkurzona co wszystkich rozśmieszyło, najpierw śmiechem wybuchnął Louis, później Niall i ja a następnie wszyscy zaczęli się śmiać łącznie z Eleanor.
-Może i zgłupiałem ale ty i tak mnie kochasz- powiedział Tommo i pocałował swoją dziewczynę najpierw w czoło, potem w nosek i na końcu dał jej soczystego buziaka w usta.
-Z drogi ludzie pan Payne nadchodzi!- wykrzyczał i też wskoczył do wody, po chwili w jego ślady poszedł Andy i Harry. Robiliśmy w ogół siebie tyle zamieszania i hałasu, że chyba wszyscy postanowili to nagrać lub sfotografować. Chłopacy urządzili sobie zawody w tym kto dłużej wytrzyma pod wodą, później ścigali się i kłócili o to który z nich pływa najszybciej i najlepiej. Bawili się jak dzieci. Po jakimś czasie, gdy znudziło im się wymyślanie kolejnych dziwnych konkurencji Niall wpadł na pomysł, że zagramy w siatkówkę. W hotelu były cztery boiska do siatkówki plażowej, niedaleko basenu i z tego co widziałam dwa były wolne. Eleanor od razu zaznaczyła, że ona nie gra. Podobnie Andy. Wtedy została nas piątka czyli byłoby nas nie równo. Wpadłam na pomysł, że może Josh zagra ale chłopak odmówił bo gdyby stało my się coś w rękę nie mógłby grać na perkusji. Chciałam iść nawet po Zayna ale wszyscy mnie zapewniali, że nie ma najmniejszych szans na to, żeby Zayn zamienił łóżko na boisko. Wtedy Andy zlitował się nad nami i dołączył do nas.
-Ali, jesteś pewna, że chcesz grać?- zapytał Louis.
-Jasne- powiedziałam z przekonaniem. Zawsze lubiłam tę grę i tak się składa, że byłam w to całkiem niezła. Mój wujek w latach swej młodości trenował ten sport, był naprawdę dobry jednak na jednych zawodach doznał na tyle poważniej kontuzji kolana, że już nigdy nie mógł wyczynowo uprawiać sportu. Jednak nigdy nie porzucił siatkówki i zajął się trenowaniem młodzieży, w tym mojego brata. Ja byłam tylko na paru treningach, gdy byłam mała. Zawsze byłam za niska by myśleć poważnie o tym sporcie, nawet jeśli miałaby grać na pozycji libero. Jednak dzięki wujkowi i bratu nigdy nie zapomniałam jak się odbija. Naprawdę to lubię i może nie jestem jakaś super ale jeszcze w liceum jeździłam na szkolne zawody siatkarskie. Cóż, grałam lepiej niż przeciętna dziewczyna ale chłopcy nie mieli o tym pojęcia. I niech tak zostanie, zaskoczę ich podczas gry.
-Okej- powiedział dość sceptycznie Lou. -Jest nas 6 więc gramy trzech na trzech. Podzielmy się. Ja zagram z Liamem i Andym- dodał szybko.
-Nie! Ty sobie bierzesz dwóch najlepszych a ja mam grać z Ali i z Harrym!- zaprotestował Niall.
-Ej!- krzyknęliśmy razem z Harrym. -Kurde Horan chyba się obrażę. Twój brak wiary w moje możliwości jest naprawdę przygnębiający- dodałam obrażona.
-Ali ja wierzę w twoje możliwości ale spójrz na naszą drużynę. Ja jestem niski, ty to już w ogóle mała jesteś.
-A Harry? Przecież jest wysoki- powiedziałam.
-Tak ale on nie umie grać!
-Dobra Niall przestań jęczeć tylko rusz dupę i gramy- powiedziałam.- Kto zaczyna?- zwróciłam się do Louisa.
-Wy możecie- powiedział i uśmiechnął się cwaniacko.
-Okej. Powodzenia. Niall? Harry? Podejdźcie tu- chłopcy wykonali moje polecenie. -Ja zaczynam serwem. Staramy się grać na 3 odbicia. Harry jesteś wysoki, wykorzystajmy to, skacz do bloku- Styles dziwnie się na mnie spojrzał. Jakbym była z innego świata. -Nie wiesz co to blok?
-Wiem, ale...- nie zdążył dokończyć bo mu przerwałam, był chyba w szoku, że tak swobodnie się czuję w jego obecności, szczerze sama się dziwiłam, w nocy przecież nie byłam taka odważna.
-Niall, jesteś niski ale to może być twój atut. Poruszasz się zwinniej niż Harry więc staraj się bronić piłki tak żeby nie wpadały nam w boisko. Pamiętajcie zagrywkę najlepiej kierować między dwóch zawodników lub blisko linii, wtedy najtrudniej ją przyjąć. Gdy widzimy, że piłka leci tak, że zarówno ty i Harry możecie ją odbić krzyczymy moja, wtedy unikniemy nieporozumień- chłopaki stali zdziwieni i się na mnie gapili. -Co się tak dziwnie patrzycie?
-Skąd ty to wiesz?- zapytał Horan.
-Tajemnica- powiedziałam i zaczęłam się śmiać.
-Gotowi?- krzyknął Liam.
-Jeszcze chwilkę, pójdę po bluzkę- spojrzałam się na Harrego i dodałam -Chyba nie myśleliście, że tak będę grać w siatkówkę. W samym bikini...
Po tym jak założyłam bluzkę wróciłam do chłopaków. Josh zgodził się zostać naszym sędzią więc mogliśmy zaczynać. Zgodnie ze wcześniejszymi ustaleniami my zaczynaliśmy. Ustawiłam się za linią, zrobiłam kilka kroków w tył, podrzuciłam piłkę wysoko, wzięłam rozbieg, podskoczyłam i uderzyłam piłkę z całej siły. Starałam się celować miedzy Louisa i Liama i tam właśnie poleciała piłka. Spadła między nimi, a chłopacy nie zdążyli się nawet ruszyć.
-As serwisowy- powiedział Josh a wszyscy się na mnie gapili.
-Co się tak patrzycie? Myślicie, że niska dziewczyna nie może grać dobrze w siatkę?- powiedziałam i ponownie ustawiłam się w polu zagrywki. Wykonałam dokładnie to samo co wcześniej i piłka spadła dokładnie w tym samym miejscu.
-2:0!- krzyknął sędzia Josh.
-No chłopaki weźcie się w garść. Myślałam, że sobie pogramy- powiedziałam do drużyny przeciwnej i przybiłam piątki z Niallem i Harrym. Kolejną zagrywkę zagrałam lżej i posłałam piłkę prosto w stronę zdenerwowanego już Tomlinsona . Chłopak odebrał piłkę i podał do Liama, który zagrał do Andiego.
-Harry, skacz na lewo, blok!- krzyknęłam a Styles zablokował piłkę.
-3:0!
-Dobrze- powiedziałam do Harrego, który się do mnie uśmiechnął po czym ponownie zaserwowałam. Liam przyjął i wystawił do Andiego. Piłka po jego uderzeniu leciała prosto we mnie więc odbiłam do Harrego, ten do Nialla a blondyn posłał piłkę prawy róg boiska.
-4:0!
-Czas, chcemy wykorzystać czas!- krzyczał Louis.
-Okej, przerwa- powiedział Josh.
-Dobrze nam idzie- zauważył Harry i wziął łyka mojej wody. Mojej! Halo! Styles! To moja woda! 
-Szkoda, że nie gramy o coś. Bo wygramy na 100%- cieszył się Niall.
-Horan nie zapędzaj się tak, jeszcze niczego nie wygrałeś, owszem jak będziemy grać tak jak teraz są spore szanse na zwycięstwo.
-Jasne, pełen profesjonalizm- powiedział Harry i razem z blondynem mieli tak poważne i bojowe miny jakbyśmy grali na olimpiadzie.
-Ale też nie przesadzajmy, w końcu chodzi o to żeby się bawić- powiedziałam. Szczerze to nie rozumiem dlaczego faceci muszą we wszystkim rywalizować, normalnie nigdy tego nie pojmę, czy oni każdą zabawę muszą brać tak poważnie, na śmierć i życie?
Po godzinie gry wygraliśmy 3:0. Niall skakał i wrzeszczał jakby wygrał mistrzostwo świata. Harry zachowywał się podobnie tyle, że nie skakał a biegał. Z tej radości chyba się zapomniał bo podbiegł do mnie i mnie przytulił. Mój organizm zareagował bardzo dziwnie na dotyk pół nagiego Stylesa bo dostałam gęsiej skórki, co było chyba jeszcze dziwniejsze zauważyłam, że Harry zareagował na mój dotyk w ten sam sposób, po chwili mnie puścił i oboje spojrzeliśmy na siebie totalnie zdziwieni, zaskoczeni i zakłopotani, nie trwało to jednak długo bo podbiegł do mnie Niall, który wyściskał mnie tak mocno, że ledwo oddychałam. Gdy już się wszyscy uspokoili i ochłonęli (szczególnie Lou, który chyba się na mnie obraził za to, że przegrał z dziewczyną) każdy udał się by zbierać siły przed wieczornym koncertem. Ja w towarzystwie Klaudii i Nialla, poszłam na obiad, niestety tylko do hotelowej restauracji, ponieważ ochrona nie kazała nam wyjść poza obiekt. Gdy się najedliśmy, wszyscy zgodnie zadecydowaliśmy, że pójdziemy teraz odpocząć. Jako, że najpierw był pokój Klaudii odprowadziłam ją razem z Niallem, który uparł się, że jest przecież gentelmanem i odprowadzi swoje towarzyszki. Mój pokój był o trzy dalej a kiedy stanęliśmy pod drzwiami blondyn powiedział:
-O co chodziło Harremu?
-Co?- jak ostatnia idiotka nie domyśliłam się o co mu chodzi.
-Jak on to ujął? Wczoraj musiałem się odwracać a dzisiaj i tak widzę cię w bikini? Co siĘ odwlecze to nie uciecze? O co chodzi?- zapytał szczerząc się od ucha do ucha.
-Nie wiem, może powinieneś się jego zapytać- kurde Horan, myślałam, że mnie uratowałeś a ty mi tu teraz przesłuchanie urządzasz.
-Pytam ciebie Ali Rose, o co chodzi Harremu?- jaki uparty łoś z niego.
-No właśnie, może ty mi powiesz o co tak właściwie chodzi Stylesowi, hmm?- zapytałam. Blondyn delikatnie się zarumienił, podrapał po głowie i w głębi serca żałował chyba, że zaczął rozmowę na tak niewygodny i drażliwy temat jakim był Harry Styles.



I jak się podoba rozdział 7? Co sądzicie o wspólnych scenach Ali i Harrego? Piosenkę dodałam by nadać takiego wakacyjnego klimatu, poza tym pisząc tę część rozdziału właśnie jej słuchałam (nie jest w wykonaniu Lea, w moim opowiadaniu użycza ona głosu Ali, więc piosenki śpiewane przez Lea pojawiać się będą w scenach gdy Ali śpiewa;)). Cieszę się że w końcu komentuje więcej niż jedna osoba!:)Normalnie kocham was za to, że chce wam się czytać to opowiadanie.:) Widziałam też, że pojawiła się prośba o podawanie kiedy pojawi się następny rozdział. Informuję zatem, że kolejny rozdział pojawi się najprawdopodobniej za tydzień, we wtorek:) Jeszcze raz dziękuję i proszę o komentarze:)
PS Rozdział miał się pojawić dopiero w piątek ale po waszych komentarzach dostałam takiej motywacji, że dodaję dziś.:)

czwartek, 29 sierpnia 2013

Rozdział VI




-Halo?- usłyszałam głos mamy.
-Cześć- powiedziałam.
-Kochanie! Jak się czujesz?
-Zestresowana. Za 5 godzin koncert.
-Nie bój się. Dasz sobie radę. Nawet nie zdajesz sobie jak mi jest przykro, że nie będzie mnie na twoim pierwszym koncercie- mamie zaczął drżeć głos.
-Daj spokój mamo. Jestem już duża i rozumiem, że nie będziecie latać po całym świecie. Poza tym jeszcze zdążysz mnie zobaczyć. No i Klaudia przecież wszystko dla ciebie nagra więc się nie martw. Kurcze chciałabym sobie pogadać dłużej ale właśnie dojechaliśmy na miejsce i każą mi wysiadać- starałam się nie rozkleić tak ja mama dlatego trochę ja okłamałam. Co prawda rzeczywiście musiałam wysiadać no ale rozmawiać przecież mogłam.
-Dobrze skoro musisz już kończyć to trudno. Pamiętaj tylko, że cię z tatą kochamy i w ciebie wierzymy.
-Ja też was kocham. Pa.
-Pa- powiedziała mama i się rozłączyła.
Wysiadałam z samochodu i moim oczom ukazał się ten sam stadion co wczoraj. Mimo tego teraz wydawał mi się jakiś większy. No i wokół było znacznie głośniej i tłoczniej niż wczoraj, ponieważ na miejscu było już wielu fanów, którzy robili spory hałas. Wraz z Klaudią podążałyśmy za jakimś wysokim facetem. Gdy weszłyśmy już do obiektu prowadził nas tyloma korytarzami i przejściami, że mimo iż wczoraj pokonałam dokładnie taką samą drogę, dzisiaj wydawało mi się, że jestem tutaj pierwszy raz. W końcu doszliśmy do pomieszczenia zwanego garderobą. Tam była już Lou i gdy weszłyśmy serdecznie nas uściskała. Przez następne dwie godziny właściwie nic nie robiłam. Zjadłam tylko trochę jabłka bo z nerwów nie mogłam nic przełknąć. Klaudia i Lou cały ten czas przegadały. Ja siedziałam cicho, właściwie to leżałam na kanapie z zamkniętymi oczami. Dziewczyny w pewnym momencie myślały, że śpię, przez co ściszyły głos, by mnie nie "obudzić". Ja jednak nie spałam i słyszałam jak mówiły, że mnie podziwiają bo się w ogóle nie denerwuję. Lou stwierdziła, że ona na pewno nie byłaby taka spokojna jak ja i nie usnęłaby kilka godzin przed najważniejszym wydarzeniem w moim życiu. Obie nie wiedziały jak bardzo zestresowana jestem a to co mówiły jeszcze tylko potęgowało mój strach. Tak właśnie reaguje na tego typu stres. Nie biegam i nie panikuje tylko siedzę i się nie odzywam. Właściwie to włącza mi się taka blokada, której nie mogę przeskoczyć.
-Hej!- do pomieszczenia weszli Niall i Louis.
-Cicho!- powiedziała Lou. -Ali śpi.
-Już nie- powiedziałam i starałam się naturalnie uśmiechnąć.
-Spałaś?!- powiedział zaskoczony Niall- Matko dziewczyno ja przed naszym pierwszym występem nie spałem chyba z trzy dni taki byłem przerażony. A ty jesteś totalnie wyluzowana!
-Nie prawda, też się denerwuję.- powiedziałam cicho. Oni wszyscy się tak mylili. Z każda chwilą miałam coraz większą ochotę się rozpłakać.
-Uwierz mi, jak sobie przypomnę jak się zachowywaliśmy przed na przykład naszym pierwszym występem na żywo w X-faktorze to ty jesteś oazą spokoju- dodał Louis. -A może występowałaś już przed większą publicznością tylko nic nam nie powiedziałaś, hmm?
-Nie. Raz w klubie z karaoke było około stu osób i to chyba mój rekord.
-No to pozostaje nam tylko ciebie podziwiać- powiedział Tommo a ja starałam się uśmiechnąć najbardziej naturalnie jak tylko potrafiłam. Oni wszyscy moje zachowanie interpretowali błędnie co tylko powodowało u mnie kolejną falę stresu, która zalewała moje ciało.
-Ali możesz usiąść na fotel uczeszę cię i umaluję bo później będę musiała chłopaków doprowadzić do porządku- wykonałam polecenie Lou. -Masz jakieś szczególne wymagania?
-Słucham?- miałam wrażenie, że jestem zamknięta w jakiejś dźwiękoszczelnej klatce, dźwięki trafiały do mnie jakieś rozmyte i z opóźnieniem, jakbym miała zatkane uszy.
-No jak chcesz być uczesana i umalowana?
-Tak jak na konferencje. Podobało mi się.
-Okej, uważam że to jest dobry wybór- powiedziała Lou i zabrała się do roboty.
Po 40 minutach byłam już gotowa, jednak do koncertu pozostawały jeszcze ponad dwie godziny. Wszyscy byli podekscytowani, dużo rozmawiali i śmiali się. Catering dostarczył obiad, który jedli wszyscy oprócz mnie. Nie mogłam nic przełknąć. Z nerwów rozbolał mnie brzuch a zapach jedzenia powodował, że było mi niedobrze. Wyszłam z pomieszczenia pod pretekstem, że muszę jeszcze zatelefonować do dziewczyn. Idąc tymi wszystkimi korytarzami bałam się, że zemdleję, kręciło mi się w głowie a na czole zaczęły wychodzić mi zimne poty. Weszłam do jakiegoś pomieszczenia, w którym nie było nikogo. Zapaliłam światło i usiadłam w kącie przy ścianie. Mój organizm naprawdę nie radził sobie ze stresem, zawroty głowy się nasiliły a przed oczami miałam już mroczki. Boże! Oni wszyscy tak na mnie liczą, uważają że super sobie radzę!  Zawiodę dzisiaj wszystkich. Mamę, tatę dziewczyny, Klaudię, chłopków. Czując, że odpływam starałam się pomyśleć bardziej logicznie, nie chciałam przecież tutaj zemdleć. Pochyliłam głowę i wsadziłam ją między kolana, starałam się brać głębokie i równe oddechy. Trwało to jakiś czas kiedy do pomieszczenia wszedł Liam:
-Boże Ali co ci się stało? Źle się czujesz?- brunet szybko znalazł się obok mnie.
-Słabo mi- wyszeptałam, na więcej nie miałam aktualnie siły.
-Poczekaj tutaj zaraz pójdę po pomoc-chłopak był przestraszony.
-Nie, proszę, nie mów nikomu. Już mi przechodzi.
-Ali nie mdlej mi tu teraz. Lepiej będzie jak po kogoś pójdę. Albo zadzwonię, żeby przyszedł Louis i Niall. Albo od razu po karetkę zadzwonię.
-Nie, zostań tu i nigdzie nie dzwoń. Nie chcę robić afery. Daj mi tylko coś do picia- chłopak od razu wstał i podał mi butelkę wody. Jak się okazało pomieszczenie to było pełne butelek wody, soków i innych napojów. -Dziękuję.- powiedziałam i upiłam łyk.
-Lepiej?- zapytał wciąż zdenerwowany Liam.
-Troszkę.
-Ali dlaczego się tak nagle źle poczułaś?
-Ze stresu- przyznałam zawstydzona. Głupio mi było, że tak mój organizm w taki właśnie sposób zareagował na nerwy.
-Ale wydawało mi się, że wszystko jest w porządku. Ali, jesteś świetna, nie masz...-Liam nie dokończył bo mu przerwałam.
-A ty się nie denerwowałeś? Nigdy? Liam, ja występowałam w życiu przed góra setką osób! I to w klubie z karaoke! Jak mam się nie stresować?- głos mi zadrżał.
-Masz rację. Pamiętam jak to jest. Nawet dzisiaj się denerwuję, choć nie tak jak kiedyś.
-Dla mnie to totalnie nowa sytuacja i się po prostu cholernie boję. Boję się, że was wszystkich zawiodę, że będę za słaba- w moim gardle pojawiła się gula, bałam się, że się rozpłaczę.
-Nikogo nie zawiedziesz. Musisz tylko znaleźć jakiś sposób by radzić sobie z tremą.
-Ale jaki sposób?- jak miałam sobie z tym poradzić? Przecież ten strach był wręcz paraliżujący!
-Nie wiem ale na przykład ja zawsze przed występem dzwonię do swojej mamy, taty, sióstr lub Andiego . Harry też dzwoni ale zawsze tylko do siostry. Zawsze rozmawia z Gemmą. I robi to niezależnie od tego czy gramy w tej samej strefie czasowej czy nie. Zayn natomiast zakłada słuchawki i koncentruje się w "samotności", Niall z Louisem przeważnie grają w piłkę albo oglądają jakieś durne filmiki na youtubie. Ty musisz znaleźć jakiś swój własny sposób. Nie możesz przecież pozwolić by trema wpływała na ciebie negatywnie.
-Masz rację- przyznałam i zamilkłam na chwilę by przeanalizować słowa chłopaka. -Myślę, że ja potrzebuję chwili w samotności. Dlatego przyszłam tutaj. By pobyć przez chwilę sama.
-Tak, tylko, że gdybym cię nie znalazł leżałabyś tutaj nieprzytomna dlatego nie jestem pewien czy w tej sytuacji ta chwila samotności to najlepszy pomysł- powiedział Payne już mniej przestraszony i o wiele bardziej opanowany.
-A właściwie dlaczego tutaj przyszedłeś?- zauważyłam. Tak na prawdę nawet nie wiedziałam, że był już na miejscu. Nie widziałam go wcześniej.
-Bo chciałem wodę a w garderobie już nic nie zostało. Josh, Niall i Louis urządzili jakieś idiotyczne zawody polegające na tym kto wypije najwięcej butelek wody- powiedział i przewrócił oczami. Wtedy do pomieszczenia weszła jeszcze jedna osoba. Nie widziałam kto bo Liam kucał przede mną i mi zasłaniał całe pole widzenia.
-Co się stało?- kurde czy Harry ma wbudowany jakiś czujnik, że jak mam kryzys i nie chcę żeby ktoś widział moje słabości on zjawia się na miejscu?
-Ali zasłabła- odpowiedział Liam, a Harry podszedł bliżej, tak, że mimo iż Payne nie zmienił pozycji mogłam go już zobaczyć.
-Jak to zasłabła? Dlaczego?- zapytał Styles.
-Normalnie. Źle się poczuła- Liam chyba nie chciał zdradzić dlaczego.
-Ale dlaczego źle się poczuła?- po co on to tak drąży? Co go to w ogóle obchodzi? Liam najwyraźniej postanowił uszanować moje prośby i nic nikomu nie mówić dlatego zignorował to pytanie Harrego i po prostu milczał.
-Ale jesteś blada. Jesteś chora?- zwrócił się do mnie Styles. Z tonu jego głosu wynikało, że nie odpuści dopóki się nie dowie co mi jest. Nie wiem dlaczego ale patrząc w jego oczy postanowiłam się przed nim otworzyć.
-Pamiętasz naszą rozmowę przed konferencja, dwa tygodnie temu?- Harry kiwnął potwierdzająco głową. -Chyba jednak nie jestem tak odważna jak wtedy myślałam i występ przed dużą publicznością mnie pokona- dodałam i czując się totalnie zażenowana i pokonana, spuściłam z niego wzrok.
-Przestań Ali- wtrącił się Liam. -Nic cię nie pokona. Dasz radę. Musisz tylko w to uwierzyć.
-To ja nie będę już przeszkadzał i was zostawię- powiedział Harry, wziął butelkę wody i zaczął kierować się do wyjścia.
-Harry?- zwróciłam się do Stylesa.
-Tak?
-Proszę nie mów nikomu, o tym wszystkim- poprosiłam bruneta jak idiotka. On mnie nie cierpi i na pewno nie będzie spełniał moich zachcianek. Harry nic nie powiedział tylko kiwnął twierdząco głową i wyszedł. Wtedy zwróciłam się do Liama.
-Liam, możesz mnie zostawić na chwilę? Obiecuję, że za 20 minut znajdę się w garderobie. Potrzebuje tylko chwili dla siebie.
-A nie padniesz mi tutaj? Wciąż jesteś blada- chłopak bacznie mi się przyglądał.
-Nie, już mi się nie kręci w głowie- trochę jeszcze mi się kręciło ale Liam by nie wyszedł gdyby o tym wiedział.
-Dobrze ale jak za 20 minut cię nie będzie przyjdę tutaj- to brzmiało niemal jak groźba.
-Dobrze.
Payne jeszcze chwilę gapił się na mnie jednak po kilku minutach wyszedł. Ja siedziałam i słuchałam jak oddycham. W tej chwili strasznie tęskniłam za najbliższymi. Wyciągnęłam więc telefon. Ale nie po to by do nich zadzwonić. Weszłam w galerię i oglądałam zdjęcia, na których była moja roześmiana mama, tata, brat. Na innych były Zuza i Nina. Miały śmieszne miny, lubiły się wygłupiać, przede wszystkim Zuza. Następne zdjęcie było jednym z moich ulubionych. Byłyśmy we trzy, totalnie pijane, podczas urodzin Niny. Robiąc te wszystkie zdjęcia nie sądziłam, że będą mi kiedyś ratować życie... Po 15 minutach wpatrywania się w telefon zdałam sobie sprawę, że zawroty minęły i już nie jest mi niedobrze. Odstresowałam się. Powoli wstałam i ruszyłam w kierunku drzwi. Gdy wyszłam z tego dziwnego pomieszczenia zdałam sobie sprawę, że nie wiem jak mam wrócić do garderoby. Idąc tutaj byłam jakby w amoku, poza tym nie mam orientacji w terenie. Wtedy jakby znikąd pojawił się mój wybawca, Liam.
-Już się denerwowałem. Lepiej wyglądasz, wróciły ci kolory na twarz.
-Lepiej się czuję. I cieszę się że postanowiłeś po mnie przyjść bo totalnie nie wiem jak mam się dostać do garderoby.
-Okej to chodźmy. Lou chce, żebyś już się przebrała- powiedział i zaczął iść przed siebie.
-Liam?
-Tak?
-Uratowałeś mnie dzisiaj, dziękuję- powiedziałam wdzięczna za wszystko a chłopak posłał mi swój cudowny, ciepły uśmiech.
-Nie ma za co- powiedział i uściskaliśmy się nawzajem.
Po wejściu do garderoby bałam się, że wszyscy się czegoś domyślą albo, że Harry się wygadał. Ku mojej uciesze nikt niczego nie podejrzewał. Klaudia powiedziała mi tylko, że następnym razem mam ją uprzedzić jak postanowię zniknąć na pół godziny. Przeprosiłam ją i okłamałam, że zagadałam się z dziewczynami. O dziwo wszyscy mi uwierzyli i nie byli zdumieni, że rozmawiam z nimi mimo siedmiogodzinnej różnicy czasu. W Polsce dochodziła przecież 1:30. Lou wygoniła wszystkich chłopaków z pomieszczenia a ja się przebrałam. Mój strój nie był jakiś wymyślny: granatowe buty na koturnie, czarne dżinsy i biała bluzka na grubych ramiączkach z napisem love, która mniej więcej na wysokości pępka przechodziła w frędzle. Później sama poprawiłam sobie makijaż i byłam gotowa. Moja panika minęła i mimo nerwów nie miałam już takich drastycznych objawów jak wcześniej. Cieszyłam się, że jakoś dałam sobie z tym radę. Początkowo Liam cały czas przy mnie siedział jednak gdy zobaczył, że kryzys minął zajął się sobą. Przyłapałam też Harrego na zerkaniu na mnie. Byłam mu wdzięczna, że się nie wygadał.
-Uśmiech!- Niall się wydarł i usiadł szybko obok mnie i zrobił nam zdjęcie.
-Co ty robisz?
-Wrzucam nasze zdjęcie na twittera- oznajmił mi blondyn.
-Aha- odparłam spokojnie. Wiedziałam, że plotki o tym, że kręcimy ze sobą wcale nie ucichły i każde wspólne zdjęcie to nowa fala spekulacji. -A podpiszesz je jakoś?
-No pewnie.
-Jak?
-Sama zobacz- powiedział i podstawił mi pod nos swój telefon. Tam widniało zdjęcie z podpisem:  "Czas na show! Nie możemy się doczekać".
-Ej jak ja tutaj wyglądam! Usuń to!- oburzyłam się.
-Co ty chcesz? Normalnie wyglądasz i nic nie będę usuwał- on może wyglądał normalnie ale ja nie. Właśnie kiedy miałam zamiar coś mu odpowiedzieć weszła Klaudia z jakimś facetem i powiedziała:
-Za 20 minut wychodzisz i muszą cię przygotować.
-Okej- odpowiedziałam i poczułam, że nogi mi miękną.
-Wszystko będzie dobrze- Liam spojrzał na mnie znacząco co dodało mi otuchy.
-Dasz czadu- dodał Niall.
-Powodzenia- krzyczał Louis, którego Lou czesała i życzyła mi połamania nóg.
Wychodząc z pomieszczenia, przypomniała mi się sytuacja z lotniska, gdy wylatywałam do Londynu i nie miałam pojęcia co mnie czeka. Pamiętam jak chciałam zawrócić i nie wsiadać do samolotu. Teraz czułam dokładnie to samo. Chciałam zawrócić, nie wiedziałam co mnie czeka. Ale tak samo jak wtedy powtarzałam sobie, że dam radę i nie wycofam się teraz. Włożyłam sporo wysiłku w to, żeby się tu znaleźć i nie zamierzam nikogo zawieść, przede wszystkim nie zamierzam zawieźć siebie. Gdy wyszłam z garderoby minęłam Stylesa. Ku mojemu zaskoczeniu życzył mi powodzenia. Następnie weszłam do innego pokoju, w którym podłączyli mi jakieś kabelki, dali słuchawki i mikrofon. Trwało to wszystko około 10 minut po czym ruszyłam w kierunku sceny. Gdy już byłam na miejscu miałam jakieś 5 minut do wyjścia. Stałam tam słysząc krzyki fanów. Wszyscy byli bardzo podekscytowani. Klaudia nic nie mówiła tylko stała obok i trzymała mnie za rękę. Wszystko się we mnie gotowało z przerażenia i ekscytacji. Jakiś facet oznajmił mi, że zaczynam za 2 minuty i zaprowadził mnie na coś w rodzaju windy. Stanęłam tam i kiedy winda zaczęła jechać w górę wtedy wszystkie światła zgasły a ja znalazłam się na scenie. W słuchawce usłyszałam odliczanie.10,9,8,7, wtedy spojrzałam w bok i zauważyłam, że stała tam nie tylko Klaudia ale też chłopcy, łącznie z Harrym, Lou, dojrzałam też Josha i chyba siostrę Harrego, ale przecież wcześniej jej nie widziałam więc nie byłam pewna czy to ona. Głos w słuchawce odliczał dalej 4,3,2,1. W tym momencie światła z powrotem się zapaliły a ja krzyknęłam tylko: witaj Bogoto! Więcej nie dałam rady z siebie wydusić, stojąc jak sparaliżowana. Na tym ogromnym stadionie wszyscy zaczęli krzyczeć a dźwięki pierwszej piosenki zaczęły wypełniać atmosferę. Dziękowałam w tym momencie Bogu, za to że jako pierwszą piosenkę wybrałam dość spokojną- I won't give up. Zaczęłam niepewnie i dało się to słyszeć. Pierwszą zwrotkę i refren zaśpiewałam delikatnie jednak z każdą chwilą adrenalina krążąca w moich żyłach coraz bardziej dawała o sobie znać. Z każdym dźwiękiem bałam się coraz mniej. Pod koniec piosenki dałam się ponieść melodii i słowom. Sporo osób śpiewało ze mną co dawało mi niezwykłą energię i motywację. Było po prostu magicznie. Po piosence ludzie zaczęli bić brawa i krzyczeć a ja powiedziałam, że jestem szczęśliwa, że tutaj jestem i podziękowałam za tak miłe przyjęcie. Ponownie spojrzałam w bok i widziałam, że za kulisami też biją mi brawo, nawet pan Styles. Po mojej krótkiej przemowie przyszedł czas na kolejną piosenkę. Tym razem trudniejszą do zaśpiewania, był to bowiem utwór z repertuaru Celine Dion- Taking chances. Śpiewając skupiłam się na tym by nie wkradł się żaden błąd. Na szczęście głos mi już nie drżał tak jak to było przy pierwszej piosence i wszystko szło gładko. Po zakończeniu tej piosenki przyszedł czas na Without you. Uprzedziłam publiczność, że będzie to bardziej liryczna i emocjonalna wersja niż oryginalna. Po reakcji widzów podczas gdy śpiewałam wywnioskowałam, że taka wersja przypadła im do gustu co mi dodało tak zwanego powera i naprawdę się wczułam. Kolejna była Here to us- czwarta piosenka. Po niej zrobiłam sobie króciutka przerwę. Musiałam się napić, poprawić słuchawki i jeden z kabelków, który niebezpiecznie zwisał co groziło jego zerwaniem. Po poinformowaniu publiczności, że kolejną piosenką będzie Firework Katy Perry po raz kolejny rozległ się entuzjastyczny "hałas". Jako, że ta piosenka była chyba najbardziej popularną ze wszystkich, które śpiewałam prawie wszyscy śpiewali ze mną. Byłam tak szczęśliwa, że nie stałam już w jednym miejscu tak jak wcześniej. Teraz biegałam i skakałam po scenie- po prostu świetnie się bawiłam. Po zakończeniu tego utworu zostały jeszcze dwa. Szóstą piosenką była Don't rain on my parade Barbry Streisand . Była to jedna z moich ulubionych piosenek, pochodziła z musicalu Funny girl- o czym poinformowałam publiczność. Zabawne było widzieć jak wszyscy milcząc patrzyli na mnie z wypisanymi różnymi emocjami na twarzy. Większości się chyba jednak podobało. Wiem jednak, że nie każdy przepada za piosenkami z musicali, W pewnym momencie spojrzałam za kulisy. Widziałam, że Niall się ze mnie śmieje i próbuje mnie i moje miny przedrzeźniać więc pogroziłam mu palcem. Jako, że widowni nic nie umknie, oczywiście wszyscy to zauważyli i zaczęli krzyczeć i śmiać się i pewnie zastanawiali się komu "groziłam". Po wykonaniu tego utworu od razu zwróciłam się bezpośrednio do Nialla, czym podpowiedziałam publiczności do kogo kierowałam wcześniejsze gesty i powiedziałam mu, żeby się nie wygłupiał co wywołało tak potężny hałas, że już myślałam, że ci ludzie się nie uspokoją. Gdy to jednak w końcu nastąpiło kolejny raz podziękowałam za miłe przyjecie. Powiedziałam też, że wykonam już ostatni numer tego wieczora, moją ulubioną piosenkę, która jest bardzo inspirująca i pozwala mi nie tylko wierzyć w marzenia ale przede wszystkim je spełniać. Dodałam też, że właściwie to dzięki tej właśnie piosence zostałam wybrana i jestem w tym a nie innym miejscu. Gdy zaczęłam śpiewać Don't stop believing zespołu Journey czułam się po prostu świetnie a jedyne co było rysą na moim idealnym obrazie to, to, że nie mogli widzieć tego moi bliscy- przede wszystkim mama. Nie widziała mojego zaangażowania i tej wypełniającej mnie radości. Gdy piosenka zmierzała ku końcowi ja stanęłam na zaznaczonym czerwonym krzyżykiem miejscu. Po zakończeniu krzyknęłam jeszcze dziękuję i światła ponownie zgasły a ja zjechałam z powrotem w dół. Koniec. Dałam radę. Byłam tak szczęśliwa, że gdy zeszłam z tego czegoś co służyło za jednoosobową windę od razu rzuciłam się w ramiona Klaudii. Uściskałam ją tak mocno, że dziwię, że jej nie udusiłam. Obok stał jeszcze Liam i Niall, których przytuliłam równie mocno. Brunet spojrzał na mnie wymownie a ja na niego przez co Horan zapytał dlaczego tak dziwnie się na siebie patrzymy. Ja tylko zaczęłam się śmiać i podziękowałam im za wszystko co mnie dzisiaj spotkało i spotyka odkąd ich znam.  Po tym wszystkim ja z Klaudia udałyśmy się w miejsce dla vipów skąd miałyśmy oglądać show pod tytułem One Direction a chłopcy zajęli swoje pozycje i czekali tylko na znak by wyjść na scenę. Ku mojemu zdziwieniu tam gdzie przyszłyśmy była nie tylko siostra Harrego ale też Lou z małą, przyjaciel Liama- Andy, brat Nialla - Greg wraz z żoną i małym Theo, mama Zayna wraz z jego siostrami i Eleanor. Byłam w niezłym szoku bo jakoś wcześniej ich nie zauważyłam. Klaudia wytłumaczyła mi, że dotarli oni podczas tego jak śpiewałam. Gdy mnie dojrzeli wszyscy mi pogratulowali i przedstawiliśmy się sobie oficjalnie. Czułam się trochę skrępowana będąc wśród najbliższych chłopaków. Usiadłam koło Eleanor, ponieważ ją jako jedyną znałam a Lou wyglądała na zajętą rozmową z Gemmą więc nie chciałam im przeszkadzać. Zanim jeszcze koncert się rozpoczął Klaudia postanowiła wyjść, mówiła, że boli ją głowa i chciała się zdrzemnąć przed wylotem do Peru, który miał się odbyć jeszcze dziś w nocy. Poza tym przekonywała mnie że musi zatelefonować co było dziwne bo przecież w Polsce była noc. Mimo moich próśb nadal upierała się przy swoim. Chciałam nawet iść z nią jednak kategorycznie mi tego zabroniła, wiedząc jak długo czekałam na ten koncert. W końcu odpuściłam i pozwoliłam jej pojechać do hotelu, chwilę potem zaczął się koncert. Gdy chłopcy wyszli na scenę publiczność zwariowała, po prostu wszyscy zbzikowali na ich widok. Byłam po totalnym wrażeniem a cała atmosfera mi się udzieliła. Nie mogłam usiedzieć na swoim miejscu i cały czas stałam, klaskałam, skakałam, śpiewałam a momentami krzyczałam. Pewnie bym się krępowała gdyby nie fakt, że Eleanor zachowywała się dokładnie tak jak ja. Świetnie się bawiłam, widziałam, że chłopcy co jakiś czas zerkali w naszą stronę. Uśmiechali się i bawili razem z nami. Można było poczuć niemal namacalnie energię, która płynęła od nich w stronę fanów i na odwrót. To było niesamowite przeżycie i doznanie. Może i mam do czynienia z chłopakami na co dzień jednak to nie zmienia faktu, że w dalszym ciągu są moimi idolami i byłam oczarowana nimi, ich głosami i ogólnym zachowaniem na scenie.
Po koncercie, wszyscy udaliśmy się do hotelu gdzie w zarezerwowanej restauracji zjedliśmy kolację, cała ekipa łącznie z ochroniarzami i operatorami dźwięku. Dołączyła do mnie również Klaudia. Kolacja nie była jakaś uroczysta ale chyba wszyscy chcieliśmy w jakiś sposób świętować to, że pierwszy koncert za nami. Panowała luźna i przyjazna atmosfera. Dopiero teraz podziękowałam Zaynowi i Louisowi za to, że mnie oglądali i jeszcze raz za to, że dzięki nim spełniają się moje marzenia. Pogratulowałam całej piątce świetnego występu. Wszyscy byliśmy w dobrych nastrojach. Harry nie stroił fochów. Jemu też podziękowałam ale nie tak wylewnie jak reszcie, właściwie powiedziałam tylko"Tobie też dziękuję, Harry", ponieważ stał i się przysłuchiwał naszej rozmowie. Chłopak odpowiedział tylko "Nie ma za co". Zauważyłam, że jest dziś dla mnie milszy... W pewnym momencie podeszła do mnie Gemma.
-Chciałam ci to powiedzieć już wcześniej ale nie było jak. Masz wielki talent- powiedziała i się uśmiechnęła. Do mnie! Człowiek o nazwisku Styles się do mnie uśmiecha!
-Dziękuję bardzo. Jesteś bardzo miła- a to ci psikus. Siostra Stylesa mnie lubi?
-To niesamowite, że w tak małej osobie jak ty mieści się taki głos.
-Przestań, bo mnie zawstydzasz- palnęłam jak ostatni debil przez co Gemma zaczęła się śmiać.
-Harry nie za dużo mi o tobie opowiadał- no co ty nie powiesz? -Wiem jednak, że studiujesz. Zamierzasz rzucić studia?- dlaczego rozmowa z nią mnie krępuje? I dlaczego ona mnie pyta o studia?
-Nie, na razie nie. Wzięłam w szkole urlop dziekański jednak nie przerwałam nauki. Lubię moje studia. Są ciekawe i chciałabym je w przyszłości skończyć- wyjaśniłam i stwierdziłam, że Gemma jest po prostu uprzejma.
-Nie tylko utalentowana ale też mądra. Nic tylko pogratulować i pozazdrościć- czy ona chce mi zrekompensować niemiłe zachowanie brata?- A masz rodzeństwo?
-Tak, brata- na wspomnienie o nim automatycznie się uśmiechnęłam.
-Starszy? Młodszy?
-Młodszy.
-O to tak jak ja z Harrym. Pewnie często cię wkurzał ale jak go teraz nie widzisz to tęsknisz.
-Dokładnie tak. Wcześniej, czasami miałam ochotę mu urwać głowę a teraz nie mogę się doczekać kiedy z nim porozmawiam.
-Znam to. Mam tak samo z Harrym. Głupi, młodszy braciszek ale najukochańszy na świecie. No po za tym Harry jest specyficzny.
-Zauważyłam- palnęłam. Gemma zrobiła pytającą minę. Jaka idiotka ze mnie. Na moje szczęście podeszła do nas Klaudia:
-Wybaczcie, że przeszkadzam ale Ali jest już prawie pierwsza i musimy się szykować bo najwyżej za pół godziny musimy jechać na lotnisko.
-Szkoda, bo miło nam się rozmawiało- powiedziała Gemma.
-Jutro też jest dzień- dodała Klaudia.
-Tak tylko, że ja nie lecę z wami do Peru. Zostaję w Bogocie jeszcze na kilka dni i wracam do UK.
-Szkoda- naprawdę było mi smutno bo od razu ją polubiłam, ona mnie chyba też i czułam, że mogłabym z nią porozmawiać na wszystkie tematy. Wydawało mi się też, że to właśnie z jej powodu Harry był dla mnie dzisiaj milszy. -Ale mam nadzieję, że jeszcze kiedyś postanowisz odwiedzić brata i wtedy sobie porozmawiamy i wymienimy się doświadczeniami.
-Z pewnością odwiedzę mojego głupiego braciszka- powiedziała i wszystkie we trzy zaczęłyśmy się śmiać.
-W takim razie do zobaczenia.- powiedziałam.
-Do zobaczenia. I życzę ci powodzenia- pożegnałyśmy się, po czym wyszłam z sali. W drodze na lotnisko jak i podczas lotu rozmyślałam o tym co się zdarzyło w ciągu ostatnich 24 godzin. Moja rozmowa z mamą, trema jaka mnie dopadła, to jak fatalnie się czułam, to jak sobie z tym poradziłam, moje emocje podczas koncertu, to jak stres się ulotnił a ja cieszyłam sie muzyką, popadałam dzisiaj ze skrajności w skrajność, koncert chłopaków, rozmowa z nimi, to jak zbliżyłam się do nich, do Liama i Nialla, rozmowa z Gemma, która okazała się być niezwykle ciepłą osobą no i Harry. Nie wygadał się gdy go poprosiłam, nawet bił mi brawo... Jakby nie patrzeć to był najlepszy dzień w moim życiu.

I oto rozdział szósty. Po pierwsze chcę przeprosić, że dodany dopiero teraz ale popsuł mi się komputer i dopiero teraz go naprawili. Po drugie do zakładki kontakt dodałam swojego twittera, wiec jak chcecie to piszcie(@AliRose1D). Po trzecie już kilka osób do mnie pisało na tt ale nadal nie komentują postów:( Wciąż tylko jedna osoba komentuje, za co jestem jej bardzo wdzięczna i dzieki niej jestem zmotywowana i chcę dodawać rozdziały jak najszybciej. Po czwarte dodaję linki do piosenek które wykonywała Ali, proszę  przesłuchajcie je- są świetne :)