piątek, 9 stycznia 2015

Rozdział 46




„HARRY STYLES I ALI ROSE ZARĘCZENI?!
To pytanie od kilku dni dręczy dosłownie wszystkich! Odpowiedzi na nie jak dotąd nie ma, ale we wczorajszym wywiadzie udzielonym przez chłopaków z One Direction, Harry zapytany przez dziennikarkę o to, czy to zaręczynowy pierścionek, niczego nie potwierdził, ale co ważniejsze niczemu nie zaprzeczył a to tylko dolało oliwy do ognia! Podobno brak zaprzeczenia to potwierdzenie! W tej sytuacji fanom nie pozostaje nic innego niż czekanie na oficjalne oświadczenie którejś ze stron i nadzieja, że drugi członek zespołu nie zamierza się żenić…”
Bla, bla, bla. Ludzie są straszni. Co ich to w ogóle interesuje? Powinni zająć się własnym życiem.
-Co czytasz?- zapytał wchodząc w butach i kurtce do mojego wspaniałego salonu.
-Ciebie też miło widzieć Harry- powiedziałam i spojrzałam na niego poirytowana. -Po pierwsze pada śnieg i właśnie brudzisz i moczysz mi podłogę dlatego zaraz dam ci szmatkę i będziesz to czyścił a po drugie dlaczego nie powiedziałeś nie? Wiesz co się teraz dzieje w Internecie? Jest jeszcze większy szał niż przedtem. Wszyscy myślą, że za miesiąc weźmiemy ślub.
-No to weźmy- powiedział wesoło i zaczął rozbierać się na środku pokoju.
-Zobacz co robisz. Idź się rozbierz w przedpokoju- odłożyłam laptopa na stolik,wstałam z kanapy, poprawiłam sukienkę i pomaszerowałam do łazienki po szmatkę, którą wręczyłam Harry'emu gdy tylko wrócił do pokoju.
-Niall w końcu będzie?- zapytał zupełnie ignorując wszystko co wcześniej powiedziałam.
-Tak, dzwonił jakieś pół godziny temu, że będzie z Liamem i Soph, Zayn i Lou przepraszali, ale nie dotrą choć szczerze mówiąc zdziwiłabym się gdyby przyszli, Louise też nie przyjdzie, bo dopiero wróciła z wakacji i źle się czuje, a Gemma sama nie wiedziała czy przyjdzie bo już się z kimś umówiła i mówiła, że głupio jej odwoływać- powiedziałam gapiąc się na niego i dokładnie w tym momencie zadzwonił dzwonek do drzwi a ja doskonale wiedziałam kto przyszedł. -Wycieraj a ja pójdę otworzyć- oznajmiłam i kiedy się odwróciłam Harry klepnął mnie w tyłek na co tylko wywróciłam oczami.
-Hej! Zapraszam do środka tylko uprzedzam, że Harry właśnie naświnił w salonie i sprząta- powiedziałam na powitanie i otworzyłam drzwi szeroko by Jess i Jesse mogli wejść do środka.
-Zrób mu zdjęcie. Wiesz jaką zrobiłoby furorę? Harry Styles sprząta… O Harry, miło cię widzieć- miałam wrażenie, że Jess nieco się zawstydziła tym, że Harry słyszał to co mówiła.
-Ali zrobiła mi już tyle kompromitujących zdjęć, że nawet sobie tego nie wyobrażasz- po tych słowach byłam w małym szoku. Myślałam, że Harry powie coś wrednego, ale on się uśmiechnął? Czy on coś ćpał?
-Czemu przyszliście razem?- zapytałam i po sekundzie zdałam sobie sprawę, że to mogło być wścibskie i niekulturalne.
-Spotkaliśmy się na dole po prostu- odpowiedziała Jessica.
-Proszę- Jesse, który zdążył się już rozebrać podał mi butelkę wina po czym podał rękę Harry'emu a ja zaprosiłam moich gości do salonu. Po 40 minutach dołączyli do nas Niall, Liam i Sophie i w tym gronie zamierzałam świętować premierę mojej debiutanckiej płyty, którą wyznaczono na 12 stycznia. Poza tym dziś, 9 stycznia 2015 roku miało stać się coś naprawdę ważnego- premiera mojego pierwszego teledysku. Byłam niesamowicie zaszczycona i wzruszona nie tylko dlatego, że ta premiera miała w ogóle miejsce, ale również dlatego, że Niall i Liam chcieli być tego dnia ze mną i sami zaproponowali by obejrzeć teledysk razem. Byłam przez to wszystko niesamowicie podekscytowana choć ekscytacja z każdą chwilą miała coraz większa konkurencję w postaci zdenerwowania. Nie chciałam oglądać video przed premierą i zaczynałam tego żałować bo nie miałam zielonego pojęcia jak wyszło. A co jeśli wyglądałam jak debil? Albo jak ofiara losu?
-Ali gdzie idziesz?- zawołała Jess kiedy zobaczyła, że wymykam się do kuchni- Zostało 5 minut.
-Zaraz wrócę- powiedziałam i szybko uciekłam do kuchni.
-Nie panikuj, nie panikuj, nie bądź tchórzem, na pewno wszystko wyszło dobrze, przecież Jess to już widziała i gdyby było źle, video nie ujrzałoby światła dziennego- szeptałam sama do siebie gapiąc się w okno. Dlaczego musiałam się tak stresować?
-Ali wszystko okej?
-Taa tylko… Stresuję się- powiedziałam odwracając się w stronę Liama.
-Nie masz się czym stresować- powiedział łagodnie i obdarzył mnie pięknym, uspokajającym uśmiechem.
-A co jeśli wyszło beznadziejnie?
-Nie wyszło.
-Coś się stało?- zapytałam zdając sobie sprawę, że Liam przyszedł pewnie do kuchni nie bez powodu.
-Przyszedłem po ciebie.
-Dlaczego?- zapytałam i zmarszczyłam czoło. Przecież nie było mnie jakąś minutę.
-Po prostu widziałem, że się stresujesz- czy to nie dziwne, że to Liam przyszedł mi z pomocą a nie Harry? Zupełnie jak przed pierwszym koncertem.
-Soph go zagadała i chyba głupio mu było jej przerwać, poza tym ja jestem od stresowych sytuacji- powiedział jakby odpowiadając na moje pytanie. -A teraz chodź, musimy obejrzeć to dzieło a później porządnie je opić- oznajmił i pociągnął mnie za rękę.
-Fajnie, że ją nosisz- powiedziałam. Payno miał na sobie t-shirt, który podarowałam mu na urodziny.
-Soph lubi, kiedy ją noszę, więc noszę ją cały czas- powiedział, kiedy weszliśmy do pokoju.
-Minuta- oznajmił podekscytowany Jesse a Harry spojrzał na mnie nieco zaniepokojony po czym gdy usiadłam chwycił mnie za rękę.
-Nie denerwuj się- szepnął jeszcze Liam. Zostało dosłownie kilka sekund a ja spojrzałam na nas wszystkich i nagle cała ta sytuacja wydała mi się nieco zabawna. Wszyscy skuleni, siedzieliśmy niemalże jeden na drugim i gapiliśmy się na laptopa. Kiedy wybiła punkt dwudziesta Harry zapytał jeszcze czy jestem gotowa a kiedy pokiwałam głową odświeżył stronę i… i stało się. Przez pół teledysku w ogóle nie patrzyłam, A może patrzyłam? Sama nie wiedziałam byłam tak podekscytowana! Boże! MÓJ TELEDYSK! Ja, zwykła ja robi niezwykłe rzeczy! Chciało mi się płakać, śmiać, krzyczeć, tańczyć, skakać ze szczęścia, ekscytacji i wypełniających mnie emocji.
-Wyszło pięknie- Harry był ze mnie dumny, widziałam to w jego oczach. Nie mógł się pohamować i skradł mi całusa na oczach wszystkich.
-Teledysk jest świetny- Niall chyba nieco się wzruszył. Spojrzałam na Liama. Sophie była niesamowitą szczęściarą mając takiego wspaniałego chłopaka. Payne uśmiechnął się do mnie tylko po czym odwrócił się i dał brunetce buziaka. Oczywiście wszyscy zaczęli mówić, że teledysk jest super a ja wiedziałam, że powiedzieliby tak nawet jeśli to nie byłaby prawda. Sama nie umiałam go ocenić, na pewno nie po jednym wyświetleniu.
Po dwóch godzinach i po kilku drinkach moja imprezka zaczęła się rozkręcać, dotarła Gemma, która stwierdziła, że musiała do nas przyjechać. Wszyscy byli w dobrych nastrojach i nie zdziwiło mnie, że zarówno Harry, Liam i Niall rozmawiali z Jessem o starych czasach, kiedy chłopcy nagrywali pierwszą płytę oraz o planach na przyszłość. Sophia, która początkowo chyba była do mnie nieco sceptycznie nastawiona, pomagała mi z przekąskami i nieco się przede mną otworzyła. A może to alkohol pomógł jej się otworzyć? Cóż Sophia zawsze była miła, od pierwszego naszego spotkania, ale nigdy wcześniej nie mówiła, że mam ładne włosy albo, że kupi moją płytę bo mam śliczny głos… Na każdy jej komplement ja odpowiadałam komplementem kierowanym w jej stronę i w pewnym momencie tak sobie słodziłyśmy, że obie zaczęłyśmy się z siebie śmiać. Wiedziałam, że kocha Liama całym sercem i każdy kto pobył przez pięć minut w ich towarzystwie od razu mógł stwierdzić to samo. Soph była szczęściarą mając Liama, a Liam był szczęściarzem mając tak miłą, ciepłą, uroczą, skromną, piękną, kochającą dziewczynę. Naprawdę czułam, że mogłabym mówić o niej tylko i wyłącznie w samych superlatywach.
-Ali mogę wyjść na balkon zapalić?
-Jeśli chcesz możesz zapalić tutaj- powiedziałam natychmiast. Na zewnątrz było zimno, co jak Liam się przeziębi?
-Nie, wyjdę na zewnątrz- odparł wesoło, nieco wstawiony.
-W takim razie wyjdę z tobą- nie byłam pijana, to znaczy nie byłam jakoś super pijana. Miałam po prostu dobry humor. Wyszliśmy z kuchni, zahaczaliśmy o przedpokój, zabraliśmy kurtki i buty, które ubraliśmy i widząc zdziwionego Harry'ego przeszliśmy przez cały pokój i wyszliśmy na balkon.
-Zaproponowałbym ci, ale wiem, że nie palisz- powiedział Payne zaciągając się dymem.
-W sumie…- powiedziałam niepewnie. Czemu nie? W końcu raz się żyje…
-Żartujesz? Harry mnie zabije jak dam ci fajkę. Wiesz jaki on ma stosunek do papierosów- Liam zaśmiał się nieco histerycznie a ja spojrzałam w okno. Harry siedział i coś opowiadał Sophie, cóż robił to całkiem żywiołowo a do mnie dotarło, że chyba bardzo ją lubił. W sumie ona jako jedyna nigdy nie dawała po sobie poznać, że Harry ją męczy. Oj tak! Harry potrafił męczyć, czasami jak się na coś nakręcił…
-Nie zabije. Wiesz, wcześniej popalałam na imprezach, tak dla towarzystwa. Strasznie dawno tego nie robiłam a dzisiaj mam na to ochotę. Poza tym Harry nie jest moim panem i mogę robić co chcę- powiedziałam twardo, nieco poirytowana tym jak Liam postrzega nasz związek. Coś mi mówiło, że nie jest on jedyną osobą, która tak nas widzi, ale w tym momencie nie miałam ochoty zawracać sobie tym głowy.
-No okej- powiedział i podał mi paczkę fajek i zapalniczkę. Włożyłam papierosa do ust przysunęłam do niego zapalniczkę, zapaliłam go i się zaciągnęłam będąc bacznie obserwowana przez Liama, który chyba zdziwił się, że umiem palić fajki.
-Zawsze kiedy to robię zastanawiam się dlaczego ludzie to robią i dlaczego ja tego nie robię- powiedziałam wypuszczając dym z płuc. Palenie jest dziwne. Z jednej strony czujesz takie dziwne pieczenie w gardle, z drugiej jakoś dziwnie cię to odpręża.
-Cóż, szczerze mówiąc nigdy nie przypuszczałbym, że umiesz palić- albo mi się wydawało albo słyszałam nutkę podziwu w głosie bruneta. Ale co w paleniu jest warte podziwu? Chyba nic. Ali, on nie podziwia cię dlatego, że palisz tylko dlatego, że robisz to wbrew Harremu- powiedział cichy głosik w mojej głowie dlatego nieznacznie nią potrząsnęłam by się go pozbyć.
-Dasz wiarę, że za miesiąc będziemy razem w trasie?- zapytałam.
-Super, że znowu jedziesz z nami chociaż na razie jest to dla mnie nierealne, kolejna trasa, kolejna płyta. Harry mówił ci, że Lou napisał z Zaynem kilka utworów?
-Tak, coś wspominał.
-Ali ty palisz?- zapytał Jesse, który przyszedł dotrzymać nam towarzystwa.
-Ciiii- powiedziałam, po czym kolejny raz się zaciągnęłam i próbowałam wypuszczać dym w postaci kółek. -Kurde kiedyś wychodziły mi ładniej.
-Nigdy nie widziałem żebyś paliła- Boże dlaczego to wzbudzało taką sensację? Tak, ja Alicja Różańska zapaliłam fajkę, na własnej imprezie. To wielka zbrodnia.
-Bo nie palę, zapaliłam tylko tak dla towarzystwa, poza tym miałam ochotę po prostu. Nieważne. Chcesz też?- zapytałam.
-Nie, dzięki- powiedział i się zaśmiał, podobnie jak Liam. Chyba obaj myśleli, że jestem już nieźle wstawiona. Ale ja nie byłam. Miałam tylko dobry humor.
-Liam!- krzyknął Niall, który podłączał właśnie sprzęt do karaoke.
-Co?!
-Pośpiesz się i choć mi tu pomóż.
-Jak to możliwe, że nie umie tego podłączyć skoro identyczny zestaw ma w domu?- zapytał Payne i zaciągnął się po raz ostatni po czym poszedł ratować Horana z opresji.
-Chłodno tu- dlaczego po odejściu Liama nagle zrobiło się jakoś niezręcznie?
-Tak, dokończę i zaraz wracam do środka, wolę się teraz nie przeziębiać- powiedziałam zastanawiając się czemu Jesse tak dziwnie na mnie patrzy i czy to dlatego czuję się niezręcznie.
-Ładny motyl- powiedział patrząc mi prosto w oczy.
-Nie zaręczyliśmy się jeśli o to ci chodzi- ciekawe czy Harry byłby zły gdyby usłyszał jak szybko zaprzeczam przypuszczeniom Jesse’go.
-Bardzo ładnie dziś wyglądasz- powiedział a ja starałam się stać spokojnie. Po co to mówi? Chyba dlatego, że pierwszy raz widzi mnie w sukience. Faceci zawsze lubią jak dziewczyna ma na sobie sukienkę i wygląda jak dziewczyna a nie facet. Ali jesteś głupia… Jesse jest miły. Po co doszukiwać się drugiego dna?
-Dzięki- powiedziałam szybko i zgasiłam peta w butelce z wodą, która robiła za popielniczkę.- Wracajmy.
-Ali śpiewamy jako pierwsi!- praktycznie wykrzyczał Niall kiedy weszłam do środka zupełnie odwracając moją uwagę od moich niedorzecznych myśli i głupich obserwacji.

***

Siedziałam w sypialni na parapecie i rozmyślałam o tym cudownym wieczorze. Naprawdę była to jedna z najlepszych domówek jakie zrobiłam w całym moim życiu. Karaoke okazało się strzałem w dziesiątkę. Zaczęłam głośno się śmiać przypominając sobie występ Harrego i Soph. Byłam pewna, że nie zapomnę go do końca mojego życia.
-Z czego się śmiejesz?- zapytał wchodząc do pokoju, potrząsając mokrymi włosami.
-Z ciebie i Sophie, daliście czadowy występ- powiedziałam chichocząc jak debil.
-Ali czy ty przypadkiem nie wypiłaś za dużo?- zapytał sam będąc nieźle wstawiony. Chyba pierwszy raz bardziej niż ja.
-Nie- pokiwałam przecząco głową. Harry zachowywał się tego wieczora po prostu wzorcowo. Miałam wrażenie, że w końcu odpuścił sobie te dziwne akcje typu ‘jestem zazdrosny o wszystko i wszystkich, nawet o Nialla’. Albo odpuścił je sobie dlatego, że nie chciał ci psuć wieczoru tak jak kiedyś. Pamiętasz już jak chciałaś świętować premierę singla a on przez swoją chorą zazdrość cię uderzył? Może chciał ci to jakoś wynagrodzić? Boże, dlaczego ten głupi głos w mojej głowie zawsze odzywa się nieproszony?! Nie widzi, że przeszkadza?!
-O czym myślisz?- zapytał kiedy zobaczył, że nagle spoważniałam, podszedł do mnie i usiadł naprzeciwko mnie po czym złapał moją dłoń w swoje.
-O tym, że chcę żeby zawsze było tak jak dziś. Żeby wszyscy byli tacy szczęśliwi i żebyś ty był zawsze taki jak dziś.
-Będzie tak- powiedział i także nieco spoważniał. Siedzieliśmy w ciszy jakiś czas aż w końcu Harry się odezwał.- Paliłaś.
-Tylko jednego papierosa. Nie bój się, nie uzależnię się od razu po jednej fajce.
-Myślałem, że fajki, energetyki itp. są na twojej czarnej liście.
-Bo są jak ktoś używa ich nałogowo a nie raz na rok.
-Nie chcę wyjść teraz na jakiegoś gbura czy coś, nie chcę ci niczego zabraniać, ale obiecałem ci, że będę o ciebie dbać, chcę cię chronić przed wszystkim co może zrobić ci krzywdę więc błagam nie rób tego więcej.
-Nie mogę obiecać, że nie zapalę więcej kiedyś, gdzieś, na jakiejś imprezie… Poza tym Zayn obiecał…
-Zabiję go jak go zobaczę- powiedział bezczelnie mi przerywając, wywracając oczami, udając irytację choć widziałam, że tak na serio stara się nie uśmiechnąć. Zayn mi obiecał i muszę zapalić trawkę i Harry doskonale wie, że to zrobię.
-Dobra nie gadajmy o tym bo w tym momencie nieco przypominasz mi Jess.
-Tak? Dlaczego?
-Bo to ona jest od wydawania zakazów i nakazów- „Ali nie wolno ci się tak ubierać”, „Ali nie możesz tego jeść”, „Ali musisz więcej się uśmiechać”, „Ali musisz pokazać się w tej galerii”, „Ali napisz na Twitterze, że lubisz ten zespół”, „Ali pokaż, że to lubisz, co z tego, że nie, musisz robić co ci każę”, „Ali nie wolno ci tego powiedzieć”, „Ali musisz się uśmiechać kiedy widzisz fotografów”. Im bardziej znana się stawałam tym więcej rzeczy nie mogłam albo musiałam robić. Palenie papierosów w miejscu publicznym należało do zakazów. Wytwórnia kreowała mój wizerunek jako miłej i grzecznej osoby, której nie w głowie wyskoki typu palenie trawki. Wiele z tych zakazów tyczyło się też wizerunku Harry'ego, nie mogłam go w żaden sposób psuć, nasze kontrakty były jakoś tam powiązane bo musiałam podpisać pare dodatkowych dokumentów gdy zostaliśmy parą. Nie znałam się na tym, ale wiedziałam, że Harry nie może zrobić niczego by zaszkodzić mi a ja nie mogłam zrobić niczego co mogłoby zaszkodzić jemu. To nieco przerażające, ale Soph zdradziła, że Liam ciężko przeżył to jak przyniósł jej do podpisania umowę o zachowaniu poufności. Kiedy się temu wszystkiemu przyjrzeć śmiało można stwierdzić, że świat show biznesu jest okrutny i bezwzględny a osoby, które widzimy na okładkach kolorowych pisemek wcale nie są takie jak sprzedaje to prasa…
-Okej, w takim razie już nic nie mówię.
-Ile wypiłeś?- zapytałam kiedy zdałam sobie sprawę z tego, że jest on naprawdę nawalony. Cały czas się uśmiechał, dziwnie kiwał się na boki, mówił niewyraźnie i jeszcze wolniej niż zwykle.
-Nie mam pojęcia- powiedział, wzruszył ramionami i śmiesznie wydął wargę.
-Chodźmy spać- powiedziałam nie kryjąc uśmiechu.
-A może zanim zaśniemy porobimy coś fajnego?- zapytał i przysięgam, że zatrzepotał zalotnie rzęsami jak zakochana nastolatka przez co ja zaczęłam śmiać się jak pomylona.
-Harry czy ty właśnie próbujesz ze mną flirtować?- zapytałam starając się być tak samo zalotna jak on.
-Yhym- wymruczał i przysunął się bliżej.
-I myślisz, że coś tym osiągniesz?
-Yhym- skinął nieznacznie głowa po czym trącił nosem mój nos. Potem przelotnie musnął ustami moje usta i zjechał niżej łaskocząc mnie włosami, z których wciąż kapała woda. Harry chyba zapomniał ich osuszyć ręcznikiem.
-Łaskoczesz mnie- powiedziałam i odepchnęłam go delikatnie od siebie jednak on od razu postanowił kontynuować to co mu przerwałam. Cóż, ja też nie dawałam za wygraną i kolejny raz go odepchnęłam. -Jestem przez ciebie mokra.
-Ledwo co cię dotknąłem a ty już jesteś mokra?- zapytał i śmiesznie poruszał brwiami dumny ze swojej dwuznacznej uwagi.
-Przestań zboczeńcu, pora spać- powiedziałam i wstałam kierując się prosto do mojego wygodnego łóżka.

***

-Viki wygląda dzisiaj tak pięknie, że gdyby to nie był jej własny ślub chyba bym się poryczała i popadła w depresję- Gemma odkąd tylko zobaczyła Victorię nie mogła przestać jej komplementować.
-Wygląda naprawdę zjawiskowo- powiedziałam.
-Skąd ona wzięła tę suknię?- blondynka naprawdę była pod wrażeniem panny młodej bo gadała ciągle w kółko to samo przez kolejne pół godziny. Później zagadał do niej jakiś chłopak, kolega pana młodego i zaczął umilać jej czas na tyle skutecznie, że przestała co trzydzieści sekund powtarzać „Viki wygląda dzisiaj tak pięknie”
-Chodź- powiedział Harry przerywając mi rozmowę z koleżanką Victorii . Spojrzałam na niego wymownie pokazując, że zachował się nieuprzejmie. Najpierw poszedł gdzieś na 20 minut, później wraca, przerywa nam rozmowę i myśli, że wszystko ujdzie mu na sucho- Eeee przepraszam, tylko właśnie przyjechał prezent dla pary młodej i chciałem ci go pokazać- powiedział nieco speszony i podekscytowany jednocześnie a ja zrozumiałam co było powodem jego nieobecności. Prezent!
-Och, w takim razie przepraszam na chwilę- powiedziałam uprzejmie do mojej towarzyszki.
-Jasne, nie ma sprawy- odpowiedziała i obdarzyła mnie uśmiechem a ja wstałam, złapałam Harrego za rękę i wyszliśmy z wielkiej sali. Wesele odbywało się w restauracji w całkiem ekskluzywnym hotelu dlatego skręcając w prawo i lewo, przechodząc koło recepcji i idąc po marmurowych schodach dotarło do mnie, że Viki i John są bogaci i zaczęłam się zastanawiać jak to możliwe, że wcześniej tego nie zauważyłam i kolejny raz dotarło do mnie, że jestem mało spostrzegawcza. Moje przemyślenia wyparowały w momencie kiedy weszłam do niewielkiego pomieszczenia, w którym stał… ED SHEERAN!
-O kurwa! Dasz im Eda?!- praktycznie wykrzyczałam nie kontrolując w ogóle tego co mówię przez co rozbawiłam wszystkich znajdujących się w pokoju, którzy śmiali się tak głośno, że momentalnie czułam jak robi mi się gorąco.
-Można tak powiedzieć. Ed- rudowłosy chłopak ogarnął się jako pierwszy, podszedł do mnie i podał mi rękę na powitanie. -Miło cię poznać.
-A…Ali- odpowiedziałam i podałam mu moją trzęsącą ręką. Boże, on musiał myśleć, że jestem jakaś nienormalna, ale kurde to Ed Sheeran! Nie spotyka się go tak po prostu! Co prawda widziałam go na EMA, ale wtedy go nie poznałam. Stał sobie tam na tej scenie z gitarą i śpiewał tak, że połowa zgromadzonych osób zaczęła płakać łącznie ze mną, ale wtedy nie podszedł do mnie i nie powiedział, że miło mnie poznać!
-Skarbie oddychaj- wyszeptał mi do ucha Harry, który był nieźle rozbawiony całą tą sytuacją a ja nie miałam pojęcia co zrobić, co mówić. -Viki i John są wielkimi fanami Eda a Ed jest super i zgodził się dać dla nich taki mały koncercik.
-M…moja przyjaciółka 13 lute…go idzie na t…twój koncert- Ali opanuj się! Przestań się jąkać! Co on sobie o tobie pomyśli?! Poza tym co go interesuje twoja przyjaciółka?! Po co to mówisz??
-Mam nadzieję, że jej nie zawiodę- o kurwa! Jaki on jest uroczy! Boże właśnie rozmawiam z Edem Sheeranem! Mogę go przytulić?
-Nie ma na to szans. Jesteś super. I twoje piosenki też. I w ogóle teledyski. Nie mogę się doczekać nowej płyty. X jest super. I w ogóle wszystko jest super-  z pewnością Harry w tym właśnie momencie  żałował, że mnie tam przyprowadził.
-Dzięki, jesteś bardzo miła- powiedział nieco zawstydzony. O mój Boże! Zawstydziłam Eda Sheerana!
-Wszystko już gotowe, możemy zaczynać- powiedział jakiś facet, który wszedł do pokoju.
-Czyli zrobimy tak jak mówiłeś, tak?- Ed zwrócił się do Harrego, który cały czas trzymał mnie za rękę. Matko, nawet nie zauważyłam, że tak mocno ściskam jego dłoń.
-Tak, Ali skarbie musimy już iść bo zaraz się zacznie- Harry zwrócił się do mnie a ja spojrzałam prosto w jego piękne oczy, w których malowało się wiele uczuć i emocji, ale dominowało przede wszystkim rozbawienie i szczęście. -Ej, spokojnie, Ed zostanie po występie z nami, jeszcze zdążysz go obrzucić milionem komplementów- powiedział i ujął moją twarz w dłonie by pocałować mnie delikatnie w czoło. Nie wiem jak to zrobił, ale ten delikatny całus sprawił, że nagle się odprężyłam i nieco uspokoiłam.
-Okej- powiedziałam cicho a zanim wyszłam uśmiechnęłam się jeszcze do Eda, który odwzajemnił uśmiech. Kiedy doszłam z Harrym na salę odprowadził on mnie do naszego stolika po czym poszedł na „scenę” gdzie wcześniej stał zespół. Teraz stały tam tylko ich instrumenty do których dołączyły dwie nowe gitary. Harry poprosił wszystkich o ciszę po czym zwrócił się do nowożeńców, pogratulował im jeszcze raz, życzył szczęścia i miłości i zapowiedział Eda, który gdy tylko wszedł do środka otrzymał falę gromkich oklasków. Schodząc ze sceny Harry przytulił się jeszcze z chłopakiem, poklepali się po plecach i Ed zajął miejsce na scenie a Harry obok mnie.

***

-I Ed zaczął śpiewać. Zaczął od „Kiss me”- powiedziałam i upiłam wielkiego łyka gorącej czekolady, której górną warstwę stanowiła bita śmietana. - Połowa gości, łącznie z Viki zaczęła ryczeć- cóż ja pewnie też bym ryczała gdyby Harry nie postanowił mnie wtedy pocałować tak, że przez moment świat przestał dla mnie istnieć, ale takich szczegółów wolałam Niallowi oszczędzić, miał dosyć tego, że za często musiał patrzeć jak się „miziamy” i byłam pewna, że nie chciał też o tym słuchać. W sumie to chyba była właśnie różnica jeśli chodzi o posiadanie przyjaciela i przyjaciółki. Zuza najbardziej lubiła słuchać jak opowiadałam o tym co romantycznego Harry zrobił, gdzie mnie zabrał, kiedy pocałował. Niall wolał jak rozmawialiśmy o meczach, filmach, pogodzie, ogólnie wszystkim poza tym romantycznym aspektem mojego życia- Następna była „Tenerife sea”.
-Zapamiętałaś wszystkie piosenki po kolei?- Niall wyszczerzył się nie mając pojęcia jak komicznie wyglądał z wąsem zrobionym z bitej śmietany.
-Zaśpiewał tylko pięć piosenek więc zapamiętałam. Siedź cicho i słuchaj. Kolejna była „Wake me up”, przedostatnia to „Photograph” i na sam koniec poprosił Johna i Viki na środek sali i kurde oni tańczyli a on śpiewał „Thinking out loud”!- choć ja nie zwracałam uwagi na nich tylko na to, że Harry szeptał mi do ucha słowa piosenki przez co całą uwagę skupiłam na nim. Na samo wspomnienie tego jak to robił dostałam gęsiej skórki.
-Wow…- Niall tylko się śmiał i moja opowieść nie wywarła na nim większego wrażenia.
-Później Ed usiadł koło nas i w końcu zaczęłam mówić jak normalny człowiek. Na początku nieco się jeszcze jąkałam i mówiłam od rzeczy, ale później jakoś poszło i myślę, że w efekcie chyba nie myśli, że jestem jakaś niedorozwinięta psychicznie.
-Spoko, nawet jak tak myśli to w sumie się za bardzo się nie myli- Horan zaczął się śmiać i poruszał śmiesznie brwiami .
-Jesteś głupi- zaczęłam chichotać i wzięłam z kolan Nialla laptop. -Pokażę ci zdjęcia ze ślubu i z imprezy.
-Zgrałaś je już?
-Tak- powiedziałam i włożyłam pendrive’a do komputera. -Które wolisz najpierw?
-Obojętnie, mogą być te z imprezy.
-Okej- weszłam w odpowiedni plik i zaczęliśmy oglądać ponad 300 zdjęć z mojej domówki.
-Boże, weź to skasuj, gdyby to wyciekło…- Horan zaczął robić się cały czerwony widząc swoje zdjęcie, na którym wyglądał przekomicznie.
-Nic nie usuwam. A patrz to- powiedziałam i przesunęłam na kolejne zdjęcie, które przedstawiało Harrego i Soph, śpiewali oni wtedy „I kissed a girl” albo „Hot N Cold”, choć śpiewali to małe niedopowiedzenie.
-Pierwszy raz widziałem coś takiego- Niall zaczął się chichrać przypominając sobie ich występ.
-Ja też. Sophie wydaje się taka spokojna a wtedy jakby w nią coś wstąpiło.
-A Harry? Boże on się tak darł, że to cud, że jeszcze może mówić.
-No bo on udawał Zayna przecież- powiedziałam i zaczęliśmy się tak śmiać, że minęło chyba z 10 minut zanim się uspokoiliśmy. Harry naprawdę się wtedy darł, a jak zapytaliśmy czemu, powiedział, że jest Malikiem choć nie za bardzo rozumieliśmy czemu. Przecież Zayn się tak nie drze…
-A to my- powiedziałam przesuwając na kolejne zdjęcie.
-Widzę- no przecież wiem, że widzi.
-To moje ulubione nasze wspólne zdjęcie- miałam na nim zamknięte oczy, uśmiechałam się a Niall całował mnie w policzek.
-Harry je widział?- zapytał niby całkiem normalnie, ale ja znałam go już na tyle by wiedzieć, że to nie jest takie sobie zwykłe pytanie. Kryła się za nim obawa.
-Tak… To chyba on nam je zrobił- powiedziałam pogodnie.
-Możliwe, w sumie nie pamiętam, byłem wtedy nieźle nawalony.
-Ogólnie to nie wiem czy zauważyłeś, ale Harry chyba się zmienił trochę- nie byłam pewna czy zaczynać ten temat, ale kiedy już to powiedziałam stwierdziłam, że nikt nie jest lepiej wtajemniczony w to niż Niall. Znał on Harrego, znał mnie. Wiedział o nas praktycznie wszystko, był przy nas w najbardziej kryzysowych sytuacjach.
-Zauważyłem.
-Przestał być tak chorobliwie zazdrosny. Boże, on był zazdrosny nawet o ciebie.
-Wiem.
-Na tej imprezie, czy na ślubie zachowywał się tak perfekcyjnie.
-Ali wydaje mi się, że on zaczął jakoś sobie z tym wszystkim dawać radę. Wydaje mi się, że jesteś dla niego motywacją i kiedy cię uderzył naprawdę się przestraszył i to był taki impuls do tego żeby się zmienić.
-Myślisz, że on…
-Tak, myślę, że zaczął chodzić do psychologa- powiedział a ja byłam w szoku. Jak to możliwe, że tak beztroska rozmowa przerodziła się w tak poważną?
-Kiedy Harry powiedział mi o swoich problemach, powiedział też, że psycholog mu nie pomógł i że nie widział sensu żeby do niego chodzić.
-Może nie widział sensu wtedy bo tak naprawdę nie miał dla kogo walczyć. Wiesz, gdybym ja skrzywdził kogoś kogo kocham też zrobiłbym wszystko żeby w przyszłości to się nie wydarzyło jeszcze raz. Nie zniósłbym myśli, że to może się powtórzyć. Chroniłbym ją choćby przed samym sobą. To ona byłaby powodem dla którego chciałbym się zmienić bo bez niej moje życie stałoby się bezcelowe. Chciałbym jej dawać tylko radość, szczęście, poczucie bezpieczeństwa...
-Niall od kiedy tak mówisz? Przecież to ty jesteś ten anty jeśli chodzi o miłość- powiedziałam nieco zaskoczona jego wyznaniem, które swoją drogą było strasznie prawdziwe.
-Tak po prostu mówię, Harry tak pewnie myśli czy coś…- powiedział nieco ciszej, spojrzał na swoje ręce a na jego policzki zaczęły się wkradać rumieńce.
-Niall ty kogoś poznałeś!
-Nie… ja? Znasz mnie przecież…
-No właśnie znam! Kiedy? Jak? Gdzie? Długo ją znasz? To ktoś znany?
-Nieważne.
-Bardzo ważne.
-Ali ja jestem nieco skołowany i sam jeszcze nic nie wiem, nie wiem czy to ma sens, nie wiem czy ona w ogóle coś do mnie czuje, czy mnie lubi, po prostu nie wiem. Nie gadajmy o tym.
-W takim razie ja nie będę cię o to męczyć, ale pamiętaj, że lepiej powiedzieć komuś co się czuje niż dusić to w sobie. Wierz, znam to z autopsji- powiedziałam nawiązując do historii mojej i Harry'ego. Wystarczyło żebyśmy szczerze porozmawiali o tym co czujemy a uniknęlibyśmy wielu złych rzeczy.
-Taaa, tylko najpierw trzeba wiedzieć co się czuje zanim zacznie się o tym mówić tej drugiej osobie- Niall uśmiechnął się już zupełnie po swojemu a ja mimo wielkiej ciekawości nie chciałam go naciskać. Jak będzie gotowy to sam powie.
-Racja- powiedziałam i wypiłam do końca czekoladę, która zdążyła już prawie zupełnie wystygnąć.
-A zmieniając temat. Harry nie wróci dzisiaj?
-Nie wie. Powiedział, że to zależy od pogody bo jak będzie padać to wróci jutro. Dlaczego pytasz?
-Bo jak chcesz to możesz zostać dzisiaj u mnie i jutro razem możemy jechać na próbę- cóż, zaskoczyła mnie jego propozycja jak prawie wszystko o czym rozmawialiśmy przez ostatnie pięć minut.
-Yyyyy… W sumie mogłabym zostać, ale nie mam tu żadnych ciuchów na zmianę ani nic…
-Tak się składa, że masz. Zostawiłaś u mnie latem koszulę i majtki w serduszka z kokardką- dlaczego ten człowiek ze wszystkiego musi się śmiać?
-Ej! Oglądałeś moje gacie!- walnęłam go w głowę poduszką, którą akurat miałam obok siebie i wzięłam telefon by napisać do Harrego smsa. Pojechał do taty i miał iść z nim na mecz Manchesteru czy coś i sam nie wiedział kiedy wróci. -Napisałam do niego i jak odpisze, że wróci jutro to chętnie zostanę.
-Super. Możemy zamówić pizzę i możemy obejrzeć mecz albo jakiś film, albo to i to.
-Możemy obejrzeć drugą część Hobbita skoro jeszcze tylko my tego nie widzieliśmy. Poza tym w tej części ma być Legolas a ja go kocham!
-Bo jest blondynem?
-Bo jest Legolasem. Albo możemy obejrzeć ten film co mięliśmy kiedyś obejrzeć. Jak on się nazywał?
-Więzień labiryntu.
-Właśnie. Chętnie to obejrzę, ale zanim zaczniemy wybierać i planować pozwól, że pójdę siku bo mój pęcherz nakazuje mi iść do kibelka- powiedziałam, odłożyłam telefon na stolik i wstałam by iść do toalety. Wizja spędzenia całego wieczoru z Niallem była wręcz nierealna.
-Ali sms- powiedział blondyn kiedy ja już wychodziłam z pokoju.
-To Harry, zobacz co odpisał- powiedziałam i pobiegłam do toalety. Jak to możliwe, że umieliśmy przeplatać tematy poważne z lekkimi co pięć minut rozmawiając o czymś innym? Niall naprawdę nie chciał ze mną o tym wszystkim gadać a ja naprawdę strasznie chciałam o tym porozmawiać. Może lepiej będzie jak Harry zostanie w tym Manchesterze? Może uda mi się z Horana wyciągnąć coś więcej? Spojrzałam na swoje odbicie w lustrze kiedy myłam ręce i zauważyłam pozostałości po czekoladzie w kąciku ust. Szybko przemyłam je wodą i wytarłam w rękaw czarnej bluzy, na której widniał duży, biały znaczek adidasa. Kiedy weszłam z powrotem do salonu Niall nadał trzymał mój telefon w dłoni a kiedy mu się przyjrzałam zrozumiałam, że popełniłam wielki błąd. Chłopak wydawał się zdenerwowany a kiedy uniósł głowę i spojrzał mi w oczy, wiedziałam już, że ten sms nie był od Harry'ego. Dosłownie czułam jak moje nogi odmawiają mi posłuszeństwa. Zaczęło dzwonić mi w uszach  a przed oczami robiło mi się czarno. Nie, tylko nie to, błagam. To jest mój sekret.
-Ali, kim do cholery jest D.?



Hello! Oto rozdział numer 46!
Od razu mówię, że nie wiem kiedy będzie następny ale postaram się go dodać w ciągu 2 tygodni :)
Horan dowiedział się o D.!!!!! Myślicie, że Ali uda się jakoś z tego wybrnąć?? Co zrobi Niall??
Ali poznała EDA SHEERANA!!
(Ale wichura u mnie i ulewa!! Masakra!!)
Dobra, nie rozpisuję się bo zaraz mi prąd wyłączą!!
PROSZĘ O KOMENTOWANIE i jeśli Wam się moje opowiadanie podoba to polecajcie je na tłiterku!
Przepraszam za wszystkie błędy!!

PS1 I loveee youuu all!!! <3
PS2 Horan będzie miał dziewczynę???????? Aduś Ty wiesz jak dam jej na imię, no nie?? :D