niedziela, 1 lutego 2015

Rozdział 47




UWAGA! Rozdział zawiera sceny erotyczne przeznaczone dla osób pełnoletnich! Czytając, robisz to na własną odpowiedzialność!




-Ali, kim do cholery jest D.?
-Nikim- powiedziałam ledwo słyszalnie.
-Nikim? Nikim? „Jesteś taka żałosna wierząc w jego słowa, wierząc w to co robi. Myślisz, że go znasz, ale jego sekrety cię zniszczą. Harry cię zniszczy a kiedy dowiesz się do czego jest zdolny będziesz żałować... że żyjesz. Całuski D.”. To jest według ciebie nikt?- to się nie działo naprawdę. To był mój sekret. Nikt nie powinien się dowiedzieć a już na pewno nie Niall. Przecież on mu powie! A Harry nie może wiedzieć! -Ali kto to jest?
-Nie wiem!- praktycznie wykrzyczałam a z moich oczu wypłynęły łzy.
-Jak to nie wiesz?
-Normalnie, nie mam pojęcia kto to jest.
-Ali uspokój się, usiądź tu i nie płacz, przyniosę ci chusteczki- powiedział i mimo, że kazał mi się uspokoić sam był niesamowicie zdenerwowany.
-Niall nie rozmawiajmy o tym, błagam- prosiłam zalewając się łzami, ale wiedziałam, że moje prośby nic nie dadzą.
-Jak długo je dostajesz?- zapytał starając się brzmieć spokojnie.
-Od Dublina. To znaczy… Bo…- przecież Niall nie wiedział o mailach. Mogłam powiedzieć, że od listopada, przecież smsy przychodzą od listopada...
-Ali spokojnie- Niall położył dłoń na moich plecach zaczął nią pocierać by dodać mi jakoś otuchy.
-Smsy przychodzą od listopada. Wcześniej dostawałam maile- praktycznie wyszlochałam o ile tak to można nazwać.
-Od Dublina?-zapytał a ja pokiwałam głową. -W Dublinie byliśmy w maju…
-Wtedy przyszła pierwsza wiadomość.
-I nikomu nie powiedziałaś aż do teraz?- chłopak był naprawdę zdziwiony.
-Na początku powiedziałam Jess, ale ona to zignorowała, założyła mi nową pocztę i myślała, że to rozwiąże sprawę. Kiedy kolejny mail przyszedł… ja to przemilczałam- przyznałam. -To był mój sekret.
-Często je dostajesz?
-Różnie- odpowiedziałam i nagle zapadła cisza. Siedzieliśmy w milczeniu przerywanym moim płaczem przez jakiś czas a kiedy patrzyłam na Nialla wiedziałam, że coś analizuje.
-Pokaż mi je, od początku. Chcę przeczytać je wszystkie- powiedział a ja wiedziałam, że nie ma sensu protestować dlatego wzięłam laptopa i zalogowałam się na pocztę.

„Zakochałaś się w nim… Widać to na każdym waszym wspólnym zdjęciu… To jak na niego patrzysz… Ale wiesz co? Harry patrzy na ciebie, jak na zwykłego ŚMIECIA! JAK NA NIC NIE WARTY KAWAŁEK GÓWNA! On chce, żebyś zniknęła z tego świata! Całuski D.”

„Byłaś na kolacji z Harrym i jego znajomymi… Wiesz, że to nic nie znaczy, prawda? Harry cię NIENAWIDZI! Zrozum to wreszcie i daj mu spokój! Zniknij z jego życia. Całuski D.”

„Paryż? Serio myślałaś, że jak się wybierzesz z nimi na spacer po mieście to nagle zaczną cię lubić? Spójrz jakie piękne zdjęcie dla ciebie wybrałam, idealnie opisuje stosunek chłopaków, HARREGO, do ciebie. Nikt cię nie widzi! Nikt się tobą nie przejmuję! Nikt cię tam nie chce! HARRY CIĘ NIE CHCE! Myślę, że powinnaś rozważyć moją propozycję i zniknąć z ich życia! Całuski D."

„Jak ci się żyje ze świadomością tego, że niszczysz wszystko co cię otacza? Harry NIGDY cię nie pokocha! NIGDY nie zakocha się w takim POTWORZE! Jesteś SUKĄ! Całuski D.”

-Ali… To dlatego prawda? Byłaś taka dlatego…- powiedział jakby do siebie. Jakby w końcu wszystko nabrało dla niego sensu.
-Każde nowe zdjęcie z Harrym oznaczało nową wiadomość… Ja po prostu nie mogłam. Nie chciałam ich dostawać… Byłam na nie taka podatna… Stało się tyle złych rzeczy w tak krótkim czasie. Najpierw moim zmartwieniem było to, że Harry mnie nie polubił, ale później… To co się działo później nie było zwykłym, głupim zmartwieniem. To wszystko po prostu mnie przerosło. Zaczęło się jak zwolnili Klaudię. Później był Dublin i wszystko co tam się stało, nie mogłam jechać na ślub Zuzy, Nina się ode mnie odwróciła, ktoś chciał mnie zgwałcić i prawie mu się udało, zmarła moja babcia, zakochałam się w Harrym a za każdym razem kiedy się do niego zbliżyłam dostawałam maila, w którym były same okropne rzeczy… Ja po prostu sobie nie radziłam.
-Ktoś chciał cię zgwałcić?- no tak, Niall nie wiedział.
-Tak, wtedy na imprezie po tym nieszczęsnym telefonie od Niny kiedy powiedziała mi te wszystkie okropne rzeczy… Harry mi wtedy pomógł. Ale nie rozmawiajmy o tym teraz, dobrze? Widzisz te maile… Odkąd jestem z Harrym są inne. Ta osoba pisze je teraz w inny sposób, spójrz- powiedziałam i  pokazałam jedną z nowszych wiadomości. Niall zaczął czytać i mimo, że właśnie się dowiedział, że prawie zostałam zgwałcona nie drążył tego tematu. Chyba tak jak ja, miał pewien limit informacji, które mógł przyswoić w tak krótkim czasie.

„Albo Harry cię przeleciał, ale byłaś na tyle kiepska, że musi szukać pocieszenia, albo cię nie przeleciał i dlatego spotkał się ze starą "przyjaciółką", która wie jak go zadowolić... Przyjaźń z korzyściami. SEKS. Harry go kocha a ty jesteś zbyt żałosna by dać mu rozkosz, przyjemność... Całuski D.”

"Albo Harry wciąż cię nie przeleciał albo chce się tobą pobawić dłużej niż można by przypuszczać. A najbardziej żałosne w tym wszystkim jest to, że jesteś tak niesamowicie naiwna. Głupia, mała owieczka, która myśli, że zły wilk zmieni dla niej swoją naturę... Nic z tego. Harry cię wykorzystuje! Bawi się tobą jak szmacianą lalką! Ale na to właśnie zasługujesz! Znikniesz z jego świata prędzej niż myślisz! Całuski D."

"Biedna, mała Ali! Przewrócona i zdeptana przez fotografów! No i oczywiście Harry, jej bohater! Bohater, który jest także świetnym aktorem! A tę rolę gra wybitnie! Demon w roli anioła... Demon, który sprowadzi na ciebie nieszczęście... Suko, otwórz oczy! Całuski D."

"Przyznaję chyba cię nie doceniałam/łem. Może jesteś lepszą dziwką niż wszyscy mogą sobie wyobrażać skoro Harry cię pieprzy i nadal mu się nie znudziłaś? Biedna, mała, żałosna suka. Pamiętaj, każdy twój błąd to punkt dla mnie. Każda fanka, która cię nienawidzi jest częścią mnie. Ciesz się swoim szczęściem dopóki możesz. To wszystko przeminie i znowu będziesz przerażona, znowu stracisz zmysły. Upadniesz. Znowu znajdziesz się w ciemności. Masz rację. Wybrałaś cierpienie i ból w padającym deszczu... Deszczu twoich łez. Nigdy nie odnajdziesz prawdy. On ci na to nie pozwoli. To on cię zniszczy, kawałek po kawałku. Całuski D."

„Tęsknisz za nim… Pozwolił ci zostać samej… Jesteś teraz sama… Taka mała… taka bezbronna… Myślisz, że on też tęskni, ale to nieprawda. Nie tęskni za Tobą, tylko za tym, że nie może cię kontrolować. Wiesz, na czym polega paradoks tej sytuacji? Tak naprawdę to bez niego jesteś bezpieczna. Całuski D.”

-Ali musisz mu powiedzieć- odezwał się kiedy dotarł do ostatniej wiadomości.
-Nie.
-Każda wiadomość dotyczy Harry'ego, on musi wiedzieć.
-Nie. I ty też mu nie powiesz.
-Ali skoro ty nie chcesz tego zrobić to ktoś musi.
-Nie, nie, nie, nie. Harry nie może wiedzieć. On jest teraz szczęśliwy, spokojny. W końcu ruszył dalej. Niall ty nie masz pojęcia przez co on przechodził. Nie było cię przy nim wtedy kiedy miał załamanie, kiedy płakał, kiedy znalazłam go w środku nocy… Nawet sobie nie wyobrażasz ile przeprowadziliśmy rozmów gdzie starałam się go pocieszać, ile razy zapewniałam, że wszystko mu wybaczam, ile razy prosiłam o szczerość i sama wpajałam mu, że jestem z nim całkowicie szczera. Wiesz co on zrobi jak się dowie, że przez tyle czasu miałam przed nim tajemnicę? On się poczuje oszukany. Ale ja go nie oszukuję, ja po prostu nie chcę dokładać mu zmartwień. Sam przeczytałeś te wiadomości. Jak on się poczuje kiedy to przeczyta? Że jest demonem? Że mnie zniszczy? Wiesz co on poczuje poza złością? Poczuje, że po pierwsze mu nie ufam a po drugie to znowu do niego wróci, to z czym w końcu zaczął sobie radzić.
-Ali trzymanie tego w sekrecie jest jeszcze gorsze- wydawało mi się, że Niall nie rozumie o co mi chodzi.
-Nie! To mój sekret! Nie wiem jak mogłam być taka nieostrożna? Jak mogłam kazać ci odczytać tego smsa…
-Uspokój się! Ale popatrz na to z innego punktu widzenia. Co byś zrobiła gdyby to Harry dostawał takie wiadomości i ci o nich nie powiedział?- zapytał a ja wiedziałam do czego zmierza.
-Ale Harry ich nie dostaje tylko ja- powiedziałam i wytarłam ostatnią łzę zdobiącą mój policzek. Musiałam w końcu przestać płakać.
-Ali, zapytałaś mnie dzisiaj czy kogoś poznałem. Tak. Poznałem. Ona jest… inna. Jest urocza i nie wydaje mi się, że nie patrzy na mnie tak jak wszystkie dziewczyny, które znam. Przychodzi tu czasami i za każdym razem kiedy ma przyjść zachowuję się jak wariat. Przebieram się po kilka razy, myję zęby co pięć minut, psikam się perfumami… Nie wiem co do niej czuję, ale kiedy ją widzę… przy niej czuję się inaczej. Czuję, że chcę z nią rozmawiać, chcę ją poznawać, chcę się z nią śmiać. Nie mogę powiedzieć, że ją kocham, bo to nie prawda. Ale prawdą jest, że coś do niej czuję i gdyby ona nagle zaczęła dostawać takie wiadomości chciałbym wiedzieć. Musiałbym. Chciałbym ja przed tym chronić.
-To właśnie robię, chronię go- powiedziałam nieco zaskoczona jego wyznaniem.
-Nie Ali, ty go okłamujesz- bardziej dosadnie się nie dało. 
-Niall to moja tajemnica i nie masz prawa nikomu jej wyjawić.
-Wiem, ale Harry to mój przyjaciel i nie mam prawa go okłamywać.
-Ale...- zaczęłam jednak chłopak mi przerwał.
-Ali zrozum to. KAŻDA wiadomość dotyczy Harrego a po przeczytaniu tych wiadomości śmiało można stwierdzić, że ta osoba jest psychiczna, nienormalna i może tylko cię starszy a może naprawdę wie o jego problemie a skoro wie to może to wykorzystać. Pomyśl o tym. Nie chcesz go skrzywdzić ale pomyśl co się może stać kiedy ta osoba zacznie pisać takie rzeczy publicznie? Jego sekrety cię zniszczą, zobaczysz do czego jest zdolny? Ali ten pojeb cię niszczy. Zrozum to. Przyjaciółki specjalne? Wyobraź sobie, że taka bzdura trafia do mediów.
-Gdyby ta osoba chciała już dawno mogłaby iść z tym do prasy a nie poszła. I nie pójdzie. Wiesz dlaczego? Bo to wszystko bzdury. Wyssane z palca kłamstwa, które wysyła mi by sprawić żebym poczuła się jak gówno. Ta osoba próbuje mieszać mi w głowie i na początku świetnie jej to szło. Teraz te wiadomości nie robią na mnie takiego wrażenia.
-Ali nie chce się z tobą kłócić, ale nie zmienię swojego zdania, musisz mu powiedzieć. Nie wiem kiedy, nie wiem jak ani gdzie, ale musisz. Wiesz, że mam rację. Ty też nie chciałabyś być okłamywana- okej, może i miał rację, ale to nie było takie proste. Niestety z sekretami jest tak, że im dłużej je chowasz tym bardziej wrastają w ciebie i stają się częścią ciebie.
-Obiecaj, że ty mu nie powiesz. Musisz mi to obiecać Niall. Nie mogę umierać ze strachu za każdym razem kiedy będziecie rozmawiać. To mój sekret i nie masz prawa go wyjawiać- miałam wrażenie, że przez całą naszą rozmowę powtarzałam to w kółko. To mój sekret. Spojrzałam chłopakowi w oczy i nie wiem co takiego dostrzegł w moich, ale w końcu westchnął głośno i pokiwał głową.
-Okej, obiecuję, ale ty musisz obiecać, że będziesz pokazywać mi wszystkie nowe wiadomości i powiesz…- Niall zaczął lecz w tym momencie mój telefon zawibrował i razem z Niallem dosłownie podskoczyliśmy wystraszeni. To niewiarygodne. Teraz on też tak będzie reagował na ten dźwięk? Też będzie się stresował kiedy będę dostawać smsa? Spojrzałam na wyświetlacz i odetchnęłam z ulgą.
-To Harry. „Nie wrócę dzisiaj do Londynu. Jesteś jeszcze u Nialla? U was też tak pada śnieg? Może zostaniesz u niego na noc? Nie chcę żebyś wracała teraz sama. Kocham Cię xx”
-Zdaje mi się, że czeka nas długa noc...- skomentował Horan a ja mimo tego wszystkiego co już powiedzieliśmy poczułam dziwną ulgę, że ktoś w końcu poznał moją tajemnicę, mój problem z którym w końcu nie musiałam zmagać się tak zupełnie samotnie.

***

-Ali powiesz mi w końcu gdzie jedziemy?- zapytał po raz setny tego dnia. Ale ja nie zamierzałam niczego mówić. To miała być niespodzianka.
-Harry niespodzianka to niespodzianka, wszystkiego dowiesz się w swoim czasie- powiedziałam i mocniej ścisnęłam jego dłoń.
-To frustrujące- powiedział z ekscytacją w głosie. Oj tak, mogłam się domyślić jak bardzo ciekawy musiał być, tym bardziej, że imprezę dla przyjaciół zorganizował już dzień wcześniej, na moją prośbę. Było to trochę samolubne nawet jeśli wiedziałam, że Harry z przyjemnością spędzi ten dzień tylko ze mną. Miałam nadzieję, że spodoba mu się to co dla niego uszykowałam. Cóż, włożyłam w to sporo pracy, oczywiście nie sama. Pomogła mi Jess i Niall, z którym odkąd dowiedział się o D. połączyła mnie jakaś nowa więź. Nie więź tylko tajemnica, informacja, którą musiał trzymać przez ciebie w sekrecie, odezwał się głupi, nieproszony głos w mojej głowie przez co jak zwykle w takich sytuacjach potrząsnęłam nią nieco by się go pozbyć.
-Jedziemy na lotnisko?- zapytał odwracając moją uwagę od nieprzyjemnych myśli. Nie powinnam się tym zadręczać w tak ważny dzień. Jego urodziny są raz w roku i nic nie powinno psuć tego dnia. Nic ani nikt.
-Punkt dla ciebie- powiedziałam i nie mogłam się opanować dlatego pocałowałam ten kawałek jego szyi, którego nie zasłaniał szalik.
-Powiedz mi…
-Nie, wiem, że lubisz wszystko kontrolować, ale tym razem mnie nie przekonasz. Nie powiem ci.
-To chociaż powiedz mi czy zostaniemy w UK czy lecimy za granicę. Poza tym… Ali… Nie obraź się, ale…- zaczął a ja mu przerwałam.
-Skoro nie chcesz żebym się obraziła to lepiej nie mów tego co chcesz powiedzieć.
-Polecimy samolotem… Ile ty wydałaś kasy?- zapytał a ja wywróciłam oczami. Mógł milczeć kiedy go ostrzegałam. -Nie chcę żebyś wydawała…
-Harry, proszę- wyszeptałam i jedyne co przyszło mi do głowy to żeby go pocałować. Kiedy jego usta będą zajęte przestanie paplać bez sensu. Czy to źle, że czułam satysfakcję przez to, że doskonale wiedziałam jak bardzo rozpraszają go moje pocałunki? Cóż, pocałunek ten zaczął się całkiem niewinnie by po chwili przerodzić się w coś gorącego, namiętnego i cholernie podniecającego. Pewnie gdyby to nie były jego urodziny zbeształabym go za to, że zaczął mnie obmacywać przy kierowcy, ale ponieważ to było jego święto pozwoliłam mu na więcej niż zwykle.
-Chce mieć urodziny codziennie jeśli będziesz pozwalać mi na takie zachowanie- wyszeptał mi do ucha ciężko oddychając.
-Yhym- odchrząknął znacząco kierowca. -Jesteśmy na miejscu.
-Świetnie!- powiedziałam podekscytowana i nie czekając na Harry'ego dosłownie wyskoczyłam z samochodu. Wraz z Jess włożyłyśmy wiele wysiłku by Harry nie dowiedział się gdzie lecimy na lotnisku. Myślę, że obstawiał, że zabieram go do Polski. Ale ja nie zabierałam go do domu. Ostatnio rozmawiając z Niallem powiedziałam mu dosłownie wszystko, to znaczy wszystko do momentu kiedy prawie umarłam. I kiedy opowiadałam tę historię zdałam sobie sprawę z tego, że wiem. Znam miejsce, pamiętam ten moment. Wiedziałam gdzie to się stało i właśnie tam zabierałam Harry'ego. Do miejsca, w którym zdałam sobie sprawę z tego, że Harry znaczy dla mnie dużo, do miejsca, w którym tak naprawdę się w nim zakochałam. Wiedziałam, że zapamiętam ten moment do końca życia, nie ważne jak ono się potoczy. Pamiętałam ten dzień, pamiętałam to jak czekałam na autobus i on podjechał samochodem proponując podwózkę do studia, pamiętałam to co czułam kiedy nagrywał ze mną piosenkę, pamiętałam burzę i pękniętą oponę, ale przede wszystkim pamiętałam ten jeden moment. Wtedy kiedy wokół nas szalały błyskawice, kiedy chwycił mnie za rękę, kiedy biegliśmy śmiejąc się głośno, kiedy czułam się wolna i szczęśliwa dzięki niemu. Kiedy wpadając do hotelu złapał mnie i powiedział 'mam cię' rzeczywiście to zrobił. Miał mnie. Miał mnie już wtedy bo to wtedy się w nim zakochałam. To była właśnie ta chwila. 
Lot nie był długi a kiedy pilot oznajmił nam, że zaraz lądujemy pierwszy raz gdy leciałam samolotem nie powiedział gdzie będziemy lądować. Harry chwycił mnie za rękę i był tak samo podekscytowany jak ja. Gdy znaleźliśmy się już na ziemi dosłownie podbiegł do wyjścia i w tym momencie był jak dziecko. Widziałam, że robi wszystko by nie zacząć podskakiwać z ekscytacji. A kiedy wyszliśmy i zorientował się gdzie jesteśmy przez moment, dosłownie przez ułamek sekundy widziałam przerażenie w jego oczach. Trwało to jednak tylko chwilę i nie byłam pewna czy mi się nie przewidziało.
-Okej, jesteśmy już prawie na miejscu- powiedziałam pogodnie starając się wyrzucić z głowy jakieś niedorzeczne przypuszczenia. -Samochód już na nas czeka.
-Okej… Serio nie mamy bagaży? Oprócz tej paczki?
-Serio… Wszystko jest już na miejscu. Na lotnisku rozstajemy się też z ochroną- powiedziałam idąc za wysokim ochroniarzem, który prowadził nas do auta i słyszał jak bardzo cieszy mnie fakt, że nie pojedzie on z nami. Drogę do samochodu pokonaliśmy w mgnieniu oka.
-To jest samochód Nialla?
-Taaa, mam nadzieję, że tym razem wszystkie opony wytrzymają- powiedziałam uradowana widząc szeroki uśmiech malujący się na twarzy chłopaka. Kiedy wsiedliśmy do czarnego pojazdu a Harry go uruchomił nawigacja od razu wydała pierwsze instrukcje jak mamy jechać.
-Jest już ustawiona?
-Tak, zna dokładny adres.
-Ali jesteś niesamowita- powiedział pełen podziwu.
-Po prostu cię kocham- wyszeptałam tak cicho, że chyba tego nie słyszał.
-Nie wierzę, że tam jedziemy- powiedział i uśmiechnął się szeroko a ja po prostu gapiłam się na niego. On był mój? Naprawdę? To mi się nie śniło? Jak to możliwe, że znowu jesteśmy w Dublinie i teraz ten piękny chłopak z motylem na brzuchu jest mój? Nie mieściło się to w mojej głowie i jedyne o czym mogłam myśleć to to by był tego dnia szczęśliwy.
-To tutaj wtedy źle skręciłem, trzeba było zjechać wcześniej- powiedział kiedy mijaliśmy jakiś zjazd z autostrady.
-Dzięki Bogu, że wtedy nawigacja zbzikowała- powiedziałam szczerze a on na mnie spojrzał.
-Też się cieszę…- powiedział ciągle patrząc na mnie.
-Spójrz na drogę- powiedziałam zawstydzona. Dlaczego do cholery byłam zawstydzona?! Bo spojrzał na ciebie tak jak wtedy, podpowiedział cichy głosik w mojej głowie.
-Za sto metrów skręć w prawo- usłyszeliśmy po jakimś czasie i wtedy naszym oczom ukazał się ten hotel.  Szczerze mówiąc był o wiele bardziej luksusowy, przynajmniej z zewnątrz niż pamiętałam.
-Jesteśmy- zakomunikował Harry kiedy zgasił silnik.
-Harry, skarbie- zaczęłam, ale kiedy spojrzałam na niego kolejny raz się zawstydziłam. Boże byłam serio nienormalna. -Zapraszam cię na kolację urodzinową- powiedziałam całą siłę wkładając w to żeby się nie jąkać. Kiedy wysiadłam samochodu i wzięłam głęboki wdech by nieco się uspokoić doszło do mnie to jak piękny był nie tylko hotel, ale także okolica. Przez to, że ostatnio padał śnieg i był delikatny mróz wszystko wokół wyglądało bajkowo. Było już prawie całkiem ciemno dlatego wszystkie lampki, które oświetlały cały ten teren dodawały niesamowitego klimatu. Widziałam nawet jakąś ścieżkę oświetloną małymi światełkami. Pewnie dlatego wydawało mi się, że jest piękniej niż kiedy byliśmy tu ostatnio.
-Pięknie tu- powiedział Harry, który tak samo jak ja podziwiał widok. Wydawało mi się, że był tak samo urzeczony jak ja.
-Chyba czas na nas- powiedziałam widząc zbliżającego się pracownika hotelu, który zamierzał zająć się samochodem Nialla. Kiedy uporałam się z takimi sprawami jak zameldowanie udaliśmy się do naszego pokoju. Dokładnie tego samego co wtedy…
-To jest…- Harry zaczął, ale nie dałam mu skończyć.
-Tak, to jest ten pokój… To część niespodzianki. Chciałam by przypomniał nam się tamten wieczór… I wtedy przypomniało mi się to jak mówiłeś… że chciałeś mnie wtedy dotykać… kiedy leżeliśmy w tym pokoju, na tym łóżku…i chcę stworzyć dzisiaj nowe wspomnienia związane z tym miejscem… z tym łóżkiem… z dotykaniem…- nie wierzyłam, że to powiedziałam.
-Ali jak nie przestaniesz gadać tak cholernie seksownie zabierzemy się za robienie tych wspomnień od razu- powiedział i podszedł do mnie jednak ja nie mogłam sobie pozwolić na to teraz.
-Najpierw kolacja- uśmiechnęłam się do niego i cmoknęłam szybko w usta. -W szafie czekają na ciebie ciuchy, przebierz się. Ja też się ogarnę a za 15 minut mamy być na dole- powiedziałam i poszłam do łazienki gdzie czekała na mnie sukienka. Była biała, obcisła i według Jess wyglądałam w niej seksownie. Pierwszy raz w życiu postanowiłam nie ubrać stanika. Ubrałam tylko śliczne, czarne koronkowe majtki, o których było głośno bo dostałam od Harry'ego przepiękną bieliznę. Oczywiście jakiś paparazzi zrobił mu zdjęcie kiedy wychodził ze sklepu Victoria’s Secret i tak cały świat dowiedział się o tym jaki prezent Harry przywiózł mi z LA… Nie chciałam o tym myśleć więc szybko spojrzałam na swoje odbicie w lustrze i uśmiechnęłam się sama do siebie. Kiedy ubrałam sukienkę chyba 10 minut siłowałam się z zamkiem błyskawicznym, który w ogóle nie był błyskawiczny i naprawdę myślałam już że pójdę poprosić Harry'ego by go zapiął. Dzięki Bogu uporałam się z tym sama i nie zepsułam tym niespodzianki. A przynajmniej miałam taką nadzieję, że to jak wyglądałam będzie dla niego niespodzianką. W końcu nie nosiłam sukienek często. Poza tym nie często wyglądałam seksownie czy nawet wyzywająco. Kiedy ubrałam szpilki szybko poprawiłam włosy, upewniłam się też, że mój makijaż nadal wygląda dobrze mimo podróży. Wzięłam głęboki oddech i wyszłam z łazienki. Harry stał przy oknie a kiedy mnie usłyszał odwrócił się i dosłownie odebrało mu dech na mój widok. Mi z kolei zakręciło się w głowie nie tylko dlatego, że tak zareagował na to jak wyglądałam, ale przede wszystkim czułam, że w tym właśnie momencie zakochuję się w nim kolejny raz. Wyglądał pięknie. Cudownie. Wystarczyło, że ubrał białą koszulę i czarną marynarkę żeby wyglądał jak najpiękniejsza istota na Ziemi.
-Wyglądasz…
-Ty też…- powiedziałam i podeszłam do niego powoli.
-Może nie musimy jeść teraz?
-Musimy- odpowiedziałam, złapałam go za rękę i pociągnęłam w stronę wyjścia. Kiedy zeszliśmy na dół przyszedł czas na kolację. Kelner zaprowadził nas w najbardziej ustronne miejsce na całej sali a gdy usiedliśmy podał nam szampana.
-Ali to naprawdę wspaniałe, wszystko, to najlepsze urodziny w moim życiu- powiedział Harry i złapał mnie za rękę, w drugiej dłoni trzymał kieliszek z szampanem. -Wiem, że tak robią w filmach, ale naprawdę chciałbym wznieść toast za ciebie, za to, że ciebie mam.
-A ja chcę wznieść toast za ciebie i za to, że mam ciebie- powiedziałam uniosłam kieliszek do góry po czym przysunęłam go do ust by się napić. 
-Przyniosą nam kartę? 
-Nie, już wybrałam co będziemy jeść.
-Jakaś ty dzisiaj zorganizowana i taka… sprawująca kontrolę.
-Przyzwyczajaj się panie Styles…
-To wyzwanie?
-To obietnica- wyszeptałam. Dokładnie w tym momencie podszedł kelner z naszą przystawką  dlatego podziękowałam i uśmiechnęłam się do niego grzecznie.
-Smacznego- powiedział Harry a w jego głosie wyczułam jakieś napięcie.
-Coś się stało?- zapytałam. Znałam Harry'ego na tyle żeby wiedzieć kiedy coś mu nie pasuje.
-Wszystko w porządku.
-Przecież widzę, że coś jest nie tak.
-Po prostu nie uśmiechaj się do tego pajaca- powiedział a ja miałam ochotę go walnąć w głowę. Przecież już mu przeszło. To całe bycie zazdrosnym.
-Okej- powiedziałam i przestałam się uśmiechać do niego.
-Ali co robisz?
-Powiedziałeś że mam się nie uśmiechać więc się nie uśmiecham.
-Ale miałaś się nie uśmiechać do niego.
-Miałam się nie uśmiechać do pajaca więc nie uśmiecham się do pajaca- powiedziałam i starałam się opanować, żeby jednak nie zacząć się śmiać z jego miny.
-Skarbie nawet nie wiesz jak bardzo w tym momencie… Nie ważne.
-Smacznego mój pajacu- powiedziałam nie chcąc dłużej ciągnąć tego tematu bo nie zamierzałam psuć w żaden sposób tego wieczoru. Po przystawce i kolejnym kieliszku szampana podano nam danie główne, które wybrałam już wcześniej a raczej poprosiłam by kucharz zrobił tego wieczora dla nas ulubione dania Harry'ego. Najwięcej zabawy miałam z tortem. Dosłownie. Zrobiłam go sama i to on był tajemniczą paczką, która przyleciała z nami z Londynu. Był nieco koślawy, nawet mocno… Miałam nadzieję, że będzie mu smakował. Napisałam nawet na nim ’21, kocham Cię’.
-Pomyśl życzenie- powiedziałam, kiedy Harry w końcu przestał bawić się w ‘tortowego fotografa’. Zastanawiał się przez chwilę po czym zdmuchnął świeczki a ja ukroiłam nam po kawałku ciasta. Ciekawe o czym pomyślał...
-Ali nie patrz tak na mnie- powiedział rozbawiony.
-Przepraszam-odparłam nieco zawstydzona kiedy zdałam sobie sprawę, że gapię się na niego i w napięciu oczekuję kiedy weźmie w końcu ciasto do ust. Takie wyczekiwanie było serio stresujące.
-Ali..- wymruczał kiedy w końcu spróbował mojego wypieku. Gdy przymknął powieki stwierdziłam, że chyba mu smakuje.
-I?
-Zdecydowanie mam szczęście. Tort jest pyszny i kolejny raz uświadamiam sobie, że na starość będę gruby.
-Dlaczego?
-Bo naprawdę dobrze gotujesz więc będę dużo jadł. A tak w ogóle poza moją mamą jesteś jedyną osobą, która zrobiła dla mnie tort. I to w dodatku tak wspaniały tort. Naprawdę jest pyszny. I w sumie nie wiem czy to dobrze, że odkrywasz przede mną swoje umiejętności…- zrobiło mi się niewyobrażalnie miło słysząc jego słowa. Przez moment zastanawiałam się czy nie przesadza i nie mówi tak tylko dlatego, żeby sprawić mi przyjemność dlatego stwierdziłam, że najprostszym sposobem żeby się przekonać jest po prostu spróbowanie tego ciasta.
-Okej… Teraz będę nieskromna, ale rzeczywiście jest całkiem niezły- powiedziałam nieco zdziwiona, że tak potrafię.
-Kto cię nauczył piec?- zapytał i wepchnął sobie od razu pół kawałka do buzi.
-Moja babcia, ta która zmarła… Ona miała prawdziwy talent do gotowania więc może odziedziczyłam choć małą część jej zdolności. Ten tort piekła zawsze na moje urodziny… Nauczyła mnie go robić i oczywiście w jej wykonaniu byłby milion razy smaczniejszy i o wiele atrakcyjniejszy z wyglądu, ale włożyłam w niego całe serce a babcia mówiła, że to jest najważniejsze, nie tylko w pieczeniu ciast. Zawsze powtarzała, żebym wkładała serce we wszystko co robię a wtedy ludzie to docenią i sama będę z siebie zadowolona.
-Twoja babcia musiała być naprawdę wspaniała- powiedział i złapał mnie za rękę.
-Szkoda, że nie zdążyłeś jej poznać…- nagle zrobiło się tak jakoś przygnębiająco.
-Poznam. Dzięki tobie i takim opowieściom jak ta. A teraz, ponieważ nie chcę widzieć choćby cienia smutku na twojej twarzy… Mam pewien pomysł- odparł po czym wstał, podszedł do mnie i wyciągnął w moim kierunku rękę -Ali czy zechcesz ze mną zatańczyć?
-Nikt nie tańczy- odpowiedziałam i uśmiechnęłam się szeroko momentalnie się rozchmurzając.
-Skarbie co to będą za urodziny jeśli ze mną nie zatańczysz?- zapytał i uniósł brwi do góry.
-Masz rację- odpowiedziałam i podałam mu dłoń. Nie zamierzałam zawracać sobie głowy tym czy ktoś patrzy a tym bardziej tym czy zrobią nam zdjęcia. Znajome ciepło rozlało się po całym moim ciele kiedy Harry przyciągnął mnie do siebie, kiedy jego dłoń spoczęła na mojej talii by po chwili przenieść się na plecy. Zaczęliśmy poruszać się delikatnie w rytm jakiejś melodii, która cichutko umilała nam ten wieczór.
-Ali dziękuję- wyszeptał mi do ucha i delikatnie musnął wargami miejsce tuż pod nim przez co na moim ciele pojawiła się gęsia skórka.
-Nie ma za co- odparłam nieco wytrącona z równowagi.
-Zakochiwanie jest dziwne… Z jednej strony wydaje mi się, że nie da się zakochać tak po prostu, tak nagle, że to nie jest tak, że bum i nagle kogoś kochasz. Ale z drugiej strony… To się stało tutaj prawda? To znaczy wydaje mi się, że tak naprawdę poczułem to do ciebie tutaj, że zakochałem się w tobie tutaj. Nawet nie masz pojęcia ile razy wracałem do tych wspomnień, ile razy wspominałem tamtą noc, ile razy wyobrażałem sobie powrót tutaj.
-Naprawdę podoba ci się taki prezent?- przez cały czas bałam się, że tak naprawdę to głupi pomysł i mogłam kupić mu po prostu coś wypasionego.
-Żartujesz? To naprawdę najlepszy prezent pod słońcem. Dlaczego w to wątpisz?
-Po prostu na lotnisku… Nie ważne- widząc szczęście wypisane na jego twarzy moje wcześniejsze spostrzeżenia wydały mi się niedorzeczne.
-Powiedz.
-Tak naprawdę nie wiem co mam ci powiedzieć. Po prostu bałam się, że ci się nie spodoba taki prezent. Nigdy tak nie miałeś? Że dawałeś coś komuś i bałeś się, że nie przypadnie mu on do gustu?
-Szczerze?
-Oczywiście.
-Najbardziej „nerwowym’ prezentem jak w życiu dawałem był pierścionek, który masz na palcu- powiedział i zaśmiał się nieco nerwowo.
-Dlaczego?- zapytałam zdziwiona.
-Bałem się, że cię nim odstraszę choć najbardziej obawiałem się jednej rzeczy.
-Jakiej?
-Że go nie przyjmiesz- powiedział cicho a ja nawet w tym momencie umiałam dostrzec obawę w jego oczach. Zastanawiałam się dlaczego tak myślał, dlaczego się tego bał skoro wiedział jak bardzo go kocham i wtedy doszedł do mnie ważny fakt. On w dalszym ciągu nie wierzył w to, że go kocham tak mocno, że byłabym w stanie zrobić dla niego wszystko. Widziałam jak na moich oczach się zmieniał, jak zaczął odzyskiwać spokój i radość, ale przecież rzeczy nie dzieją się z dnia na dzień a Harry najwyraźniej w dalszym ciągu nie potrafił myśleć o sobie jako o kimś kto mógł być dla kogoś całym życiem.
-Tak- powiedziałam a Harry spojrzał na mnie zupełnie skołowany.
-Co tak?
-Zadasz mi kiedyś to pytanie. To, na które będziesz chciał usłyszeć zwykłe tak. Mówię ci to już teraz, żebyś nie bał się wtedy dać mi pierścionka- powiedziałam a Harry uśmiechnął się szeroko a po chwili zaśmiał się tak cholernie uroczo, że nogi pode mną się po prostu ugięły.
-Cóż, to naprawdę wiele mi ułatwia- powiedział i odgarnął moje włosy tak by mieć lepszy widok na mój dekolt.
-Podoba ci się ta sukienka?- zapytałam.- Kupiłam ją specjalnie dla ciebie- powiedziałam cicho po czym przygryzłam wargę. Jego wzrok momentalnie powędrował na moje usta.
-Wyglądasz pięknie-odparł a ja widziałam jak w jego oczach pojawia się ten doskonale znany mi błysk.
-Wiesz, że nie mam pod nią nic prócz majtek…- byłam w stu procentach pewna, że powiedziałam to tylko dlatego, że piłam szampana. Zawsze po alkoholu stawałam się bardziej odważna. No i nie chciałam już dłużej myśleć o smutnych sprawach.
-Skarbie…-szepnął, musnął przelotnie moje usta, okręcił mnie tak, że zakręciłam się wokół własnej osi, a na koniec pociągnął mnie gwałtownie, przez co wpadłam na jego tors. -Czas na robienie tych wspomnień o których wspominałaś w pokoju- wymruczał cholernie seksownie tuż przy moim uchu i kiedy złapałam równowagę po jego gwałtownym zachowaniu, czego wcale nie ułatwiał wypity przeze mnie szampan i te wysokie szpilki, zaczął ciągnąć mnie w stronę wyjścia. Zanim jednak wyszliśmy poprosiliśmy kelnera, który nas obsługiwał by dał nam butelkę szampana i dwa kieliszki. Szampana podał Harry'emu a kieliszki mi i kiedy mi je podawał specjalnie złapał moje dłonie i przytrzymał je dłużej niż to było konieczne, do tego uśmiechnął się bezczelnie i przysięgam, że oblizał wargę patrząc na mój dekolt. Spojrzałam na niego przerażona, ale kiedy Harry objął mnie delikatnie a ja skierowałam swój wzrok na niego odetchnęłam z ulgą. Nie zauważył tego bo jego uwagę przykuła para staruszków a ja wolałam nie myśleć co mogło się stać gdyby było inaczej. Mogło zrobić się naprawdę nieprzyjemnie a ten głupi uśmiech na twarzy tego idioty mógł zniknąć w ciągu kilku sekund gdyby Harry zorientował się w jaki sposób mnie dotknął, jak na mnie spojrzał. Dosłownie czułam wzrok tego pajaca, jak go wcześniej słusznie określił Harry, na swoim tyłku kiedy odwróciliśmy się do niego tyłem. Czułam się nieswojo przez co objęłam Harry'ego mocniej. On nie pozostał obojętny na mój gest i także przytulił mnie mocniej będąc totalnie nieświadomym tego co się właśnie stało. Idąc korytarzem starałam się usunąć z pamięci wszystko to co wydarzyło się chwilę wcześniej. Zamierzałam przecież spędzić wspaniałą noc z Harrym i nie było sensu psuć sobie humoru tym co zrobił jakiś obleśny, niewychowany cham.
-Nie zdejmuj ich- powiedział kiedy weszliśmy do naszego pokoju a ja chciałam pozbyć się butów.
-Okej…
-Szampana?- zapytał i uśmiechnął się totalnie seksownie. Harry miał naprawdę wiele uśmiechów i miałam wrażenie, że ten widziałam tylko ja.
-Poproszę- odpowiedziałam i podałam mu kieliszki a Harry otworzył butelkę i napełnił je do połowy po czym podał mi lampkę wypełnioną tym pysznym alkoholem. Upiłam małego łyka patrząc prosto w jego piękne oczy, w których w tym momencie malowały się miłość i pożądanie. Wiedziałam, że nie da mi wypić więcej, przynajmniej nie teraz. Odłożył swój kieliszek z powrotem na stolik i patrząc na mnie usiadł na łóżku. Po tym jak zmierzył mnie od stóp do głów kiwnął palcem bym do niego podeszła. Mój kieliszek wylądował obok jego a ja wierząc w to, że wyglądam całkiem ponętnie podeszłam do niego i stanęłam pomiędzy jego nogami. Jego dłonie momentalnie znalazły się na moich udach i zaczęły sunąć w górę by zatrzymać się na talii.
-Odwróć się- wyszeptał a ja spełniłam jego prośbę. Wtedy jego palce obrały sobie za cel zapięcie od sukienki i poradziły sobie z nim błyskawicznie. Następnie obrócił mnie tak, że znowu stałam przodem do niego i śmiało mogłam stwierdzić, że jest podekscytowany.
-Ali czuję się jak chłopiec odpakowujący wymarzony, gwiazdkowy prezent- powiedział cicho a ja się zaśmiałam.
-Tak właśnie wyglądasz- wyszeptałam bo nie mogłam powiedzieć tego na głos. Nie, w momencie kiedy jego ręce powędrowały do góry i zaczęły odsłaniać moje piersi sunąc coraz niżej aż do momentu kiedy biały materiał upadł u mych stóp pozostawiając mnie w samych majtkach i szpilkach. Harry przytrzymał mnie za ręce a ja zrobiłam krok w lewo by całkiem wyswobodzić się z sukienki. Następnie przyciągnął mnie do siebie delikatnie, jego dłonie ulokowały się na mojej pupie a usta znalazły się tuż nad materiałem czarnych, koronkowych majtek.
-Nie masz pojęcia jak seksownie teraz wyglądasz…- powiedział i kolejny raz pocałował mnie przy krawędzi czarnego materiału a ja wplątałam palce w jego włosy. Pod wpływem jego delikatnych pocałunków moje ciało oblała fala przyjemnych dreszczy. -Kocham cię dotykać…
-Kocham kiedy to robisz…- wymruczałam i stwierdziłam, że Harry ma na sobie stanowczo za dużo ciuchów przez co moje dłonie powędrowały na jego ramiona. Chłopak odchylił się nieco do tyłu ułatwiając mi zadanie i pomógł mi pozbyć się marynarki. Kiedy zabrałam się za odpinanie koszuli przy każdym odpiętym guziku zostawiałam całusa. Po tym jak pozbyłam się górnej części jego ubrania zajęłam się dołem. Uklękłam przed nim i powoli pozbyłam się jego butów i skarpetek. Ciągle klęcząc zajęłam się rozpięciem paska od spodni i rozporka. Czy to dziwne, że byłam ciekawa jak to jest go pocałować… tam? Kiedy rozpięłam rozporek Harry uniósł biodra do góry a ja pociągnęłam spodnie i bokserki w swoją stronę sprawiając, że momentalnie stał się nagi. Mimo tego, ja nadal nie wstawałam. Trwałam w tej samej pozycji gapiąc się mu w oczy, w których widziałam naprawdę wiele emocji i uczuć, w tym ciekawość. Wiedział o czym myślę i był ciekawy, tak samo jak ja. Zbliżyłam się do niego jeszcze bardziej i kiedy w końcu się zdecydowałam, kiedy zamierzałam wziąć go do ust Harry pociągnął mnie za ramiona do góry. Chciałam zapytać dlaczego nie chciał żebym to zrobiła, ale słowa uwięzły mi w gardle kiedy pociągnął moje majtki w dół. Nie miałam pojęcia jak to się stało, że okrakiem wylądowałam na jego kolanach. W tym momencie moje szpilki uderzyły o podłogę a Harry we mnie wszedł. To wszystko zamroczyło mój umysł na tyle, że totalnie zapomniałam o co miałam pytać. Zaczęłam poruszać biodrami powoli a pierwsze jęki zaczęły wydobywać się z naszych ust. Moje ruchy były powolne, nieśpieszne a moje usta obsypywały jego szyję tysiącem całusów.
-Jesteś moim skarbem, najlepszym prezentem- powiedział cicho a ja dosłownie zadrżałam słysząc jego słowa. Przestałam się poruszać i odchyliłam głowę do tyłu by spojrzeć w jego oczy, które w tym momencie były niebieskie, nie zielone. Niebieskie. Wręcz błękitne.
-Kocham cię Harry i chcę dawać ci siebie codziennie do końca mojego życia- wyszeptałam by po chwili utonąć w jego objęciach. Musiałam przyznać, że nigdy nie kochaliśmy się w taki sposób. Dosłownie przez kilka minut trwaliśmy przytuleni i rozkoszowaliśmy się swoją obecnością. Kiedy oderwałam się od niego i znowu zamierzałam zacząć się ruszać biodrami Harry przekręcił nas tak, że leżałam na placach a on znalazł się nade mną. Wszedł we mnie powoli i ostrożnie i zaczął się poruszać nadając wszystkim doznaniom idealny rytm. Skradał mi pocałunki tak samo jak ja jemu, uśmiechał się do mnie tak samo jak ja do niego i naprawdę czułam, że to co robimy to nie zwykły seks. To coś więcej. Coś czego nie dało opisać się żadnymi słowami, coś czego nie zrozumie nikt kto nigdy nie kochał i nie był kochany. Im dłużej Harry poruszał biodrami tym bardziej nie docierały do mnie żadne bodźce z zewnątrz. Był Harry. Tylko i wyłącznie on. Patrzyłam na niego,wsłuchiwałam się w jego oddech i z każdą chwilą poza wypełniającą mnie przyjemnością czułam, że wypełnia mnie uczucie tak silne i mocne, że myślałam, że się rozpłaczę. Naprawdę można kogoś kochać tak mocno, że ta miłość przygniata i odbiera dech w piersiach? Nie wyobrażałam sobie choćby sekundy mojego życia bez niego. Ja nie byłam w nim zakochana, ja go nawet nie kochałam. Nie byłam w stanie nazwać tego co czułam bo nawet słowo miłość wydawało mi się nieodpowiednie i za małe.
-Harry…- wyjęczałam i odgarnęłam włosy z jego twarzy. Tak bardzo chciałam mu powiedzieć to wszystko, opisać to co czułam w tym momencie, ale moje ciało zaczęło przejmować nade mną kontrolę. Dosłownie w każdej komórce mojego ciała czułam jak każdy kolejny ruch naszych buduje we mnie to przyjemne napięcie. Mój oddech stał się urywany a ciche jęki stawały się coraz częstsze. Nie musiałam czekać długo by to napięcie popchnęło mnie na samą krawędź a kiedy Harry wszedł we mnie kolejny raz po prostu zaczęłam spadać i w całości oddałam się ogarniającemu mnie orgazmowi. Zamknęłam oczy a dłonie zacisnęłam w pięści i pozwoliłam by kontrolę nade mną przejęły te wszystkie doznania. Kiedy otworzyłam oczy Harry drżał podpierając się na przedramionach by kilka sekund później dojść we mnie. Mimo wciąż targających jego ciałem dreszczy jego usta odnalazły moje i połączyły się z nimi tak łapczywie, jakby od tego zależało to czy dożyjemy jutra. W pewnym momencie naprawdę zabrakło nam tchu. Wtedy Harry wyszedł ze mnie powoli, położył się obok mnie i ciężko dysząc przyciągnął mnie do siebie a ja wtuliłam się w jego ciepłe, wilgotne ciało.
-Tak mi z tobą dobrze- wyszeptałam i pocałowałam jego jaskółkę. Zabawne ale na jego skórze pojawiła się gęsia skórka. To słodkie. Jednym całusem umiałam sprawić, że przez jego ciało przechodziły dreszcze. I kiedy zastanawiałam się gdzie go pocałować kolejny raz przypomniało mi się, że nie chciał, żebym pocałowała go… tam. Zaczęłam zastanawiać się czy go zapytać dlaczego nie chciał czy może lepiej tego nie robić i kiedy prowadziłam wewnętrzną dyskusję Harry się odezwał.
-Masz ochotę na spacer?- zapytał.
-Teraz?
-Teraz. W końcu jesteśmy tu by tworzyć nowe wspomnienia- powiedział a z mojej głowy wyparowały wcześniejsze pytania i dylematy. Momentalnie zalały mnie obrazy nas, trzymających się za ręce wśród tych wszystkich światełek i skrzącego się śniegu i mimowolnie uśmiechnęłam wiedząc, że wspomnienia z tego miejsca będą z nami już do końca naszych dni.




Tak wyglądała nasza Ali podczas urodzin Harry'ego! ;)

Hej :) Przepraszam, że tak długo nie dodawałam tego rozdziału. Miał on pojawić się tydzień temu ale mam to opowiadanie na pendrivie i niestety coś mi się uszkodziło i kiedy włożyłam pendriva do komputera to cały plik mi się usunął i musiałam pisać to od nowa :(:(:(:(:(
Dziękuję za wszystkie komentarze pod ostatnim rozdziałem!! <3
Kolejny raz proszę by KAŻDY kto przeczyta ten rozdział zostawił po sobie ślad w postać komentarza :)
Postaram się dodać kolejny rozdział szybciej niż ten! (Nowy rozdział=nowa trasa)
Pisząc rozdział słuchałam nałogowo Love Me Like You Do Ellie Goulding więc jeśli ktoś chce to może sobie czytać tę część z urodzin Harrego i słuchać właśnie tej piosenki (świetna jest!!!)
Jak zwykle przepraszam za wszystkie błędy!!!!
Na koniec chciałabym polecić i zachęcić do odwiedzenia bloga @cvpcakestyles! Na razie jest tylko prolog ale moim zdaniem zapowiada się super ff o Harrym! Oto link: http://never-hs-fanfiction.blogspot.com/
Okej, z mojej strony to chyba wszystko :)

PS1 I LOOOOOVE YOUUUU ALL <3
PS2 Myślicie, że Niall się wygada Harremu? Czy będzie ukrywał D. tak jak Ali?? Biedny ten nasz Horan. Jak powie Harremu to Ali się obrazi, że powiedział a jak nie powie to Harry się obrazi kiedy się dowie, że Niall wiedział i mu nie powiedział (no bo w końcu kiedyś się ten nasz Harold dowie, że istnieje sobie takie D., nie? XD)

piątek, 9 stycznia 2015

Rozdział 46




„HARRY STYLES I ALI ROSE ZARĘCZENI?!
To pytanie od kilku dni dręczy dosłownie wszystkich! Odpowiedzi na nie jak dotąd nie ma, ale we wczorajszym wywiadzie udzielonym przez chłopaków z One Direction, Harry zapytany przez dziennikarkę o to, czy to zaręczynowy pierścionek, niczego nie potwierdził, ale co ważniejsze niczemu nie zaprzeczył a to tylko dolało oliwy do ognia! Podobno brak zaprzeczenia to potwierdzenie! W tej sytuacji fanom nie pozostaje nic innego niż czekanie na oficjalne oświadczenie którejś ze stron i nadzieja, że drugi członek zespołu nie zamierza się żenić…”
Bla, bla, bla. Ludzie są straszni. Co ich to w ogóle interesuje? Powinni zająć się własnym życiem.
-Co czytasz?- zapytał wchodząc w butach i kurtce do mojego wspaniałego salonu.
-Ciebie też miło widzieć Harry- powiedziałam i spojrzałam na niego poirytowana. -Po pierwsze pada śnieg i właśnie brudzisz i moczysz mi podłogę dlatego zaraz dam ci szmatkę i będziesz to czyścił a po drugie dlaczego nie powiedziałeś nie? Wiesz co się teraz dzieje w Internecie? Jest jeszcze większy szał niż przedtem. Wszyscy myślą, że za miesiąc weźmiemy ślub.
-No to weźmy- powiedział wesoło i zaczął rozbierać się na środku pokoju.
-Zobacz co robisz. Idź się rozbierz w przedpokoju- odłożyłam laptopa na stolik,wstałam z kanapy, poprawiłam sukienkę i pomaszerowałam do łazienki po szmatkę, którą wręczyłam Harry'emu gdy tylko wrócił do pokoju.
-Niall w końcu będzie?- zapytał zupełnie ignorując wszystko co wcześniej powiedziałam.
-Tak, dzwonił jakieś pół godziny temu, że będzie z Liamem i Soph, Zayn i Lou przepraszali, ale nie dotrą choć szczerze mówiąc zdziwiłabym się gdyby przyszli, Louise też nie przyjdzie, bo dopiero wróciła z wakacji i źle się czuje, a Gemma sama nie wiedziała czy przyjdzie bo już się z kimś umówiła i mówiła, że głupio jej odwoływać- powiedziałam gapiąc się na niego i dokładnie w tym momencie zadzwonił dzwonek do drzwi a ja doskonale wiedziałam kto przyszedł. -Wycieraj a ja pójdę otworzyć- oznajmiłam i kiedy się odwróciłam Harry klepnął mnie w tyłek na co tylko wywróciłam oczami.
-Hej! Zapraszam do środka tylko uprzedzam, że Harry właśnie naświnił w salonie i sprząta- powiedziałam na powitanie i otworzyłam drzwi szeroko by Jess i Jesse mogli wejść do środka.
-Zrób mu zdjęcie. Wiesz jaką zrobiłoby furorę? Harry Styles sprząta… O Harry, miło cię widzieć- miałam wrażenie, że Jess nieco się zawstydziła tym, że Harry słyszał to co mówiła.
-Ali zrobiła mi już tyle kompromitujących zdjęć, że nawet sobie tego nie wyobrażasz- po tych słowach byłam w małym szoku. Myślałam, że Harry powie coś wrednego, ale on się uśmiechnął? Czy on coś ćpał?
-Czemu przyszliście razem?- zapytałam i po sekundzie zdałam sobie sprawę, że to mogło być wścibskie i niekulturalne.
-Spotkaliśmy się na dole po prostu- odpowiedziała Jessica.
-Proszę- Jesse, który zdążył się już rozebrać podał mi butelkę wina po czym podał rękę Harry'emu a ja zaprosiłam moich gości do salonu. Po 40 minutach dołączyli do nas Niall, Liam i Sophie i w tym gronie zamierzałam świętować premierę mojej debiutanckiej płyty, którą wyznaczono na 12 stycznia. Poza tym dziś, 9 stycznia 2015 roku miało stać się coś naprawdę ważnego- premiera mojego pierwszego teledysku. Byłam niesamowicie zaszczycona i wzruszona nie tylko dlatego, że ta premiera miała w ogóle miejsce, ale również dlatego, że Niall i Liam chcieli być tego dnia ze mną i sami zaproponowali by obejrzeć teledysk razem. Byłam przez to wszystko niesamowicie podekscytowana choć ekscytacja z każdą chwilą miała coraz większa konkurencję w postaci zdenerwowania. Nie chciałam oglądać video przed premierą i zaczynałam tego żałować bo nie miałam zielonego pojęcia jak wyszło. A co jeśli wyglądałam jak debil? Albo jak ofiara losu?
-Ali gdzie idziesz?- zawołała Jess kiedy zobaczyła, że wymykam się do kuchni- Zostało 5 minut.
-Zaraz wrócę- powiedziałam i szybko uciekłam do kuchni.
-Nie panikuj, nie panikuj, nie bądź tchórzem, na pewno wszystko wyszło dobrze, przecież Jess to już widziała i gdyby było źle, video nie ujrzałoby światła dziennego- szeptałam sama do siebie gapiąc się w okno. Dlaczego musiałam się tak stresować?
-Ali wszystko okej?
-Taa tylko… Stresuję się- powiedziałam odwracając się w stronę Liama.
-Nie masz się czym stresować- powiedział łagodnie i obdarzył mnie pięknym, uspokajającym uśmiechem.
-A co jeśli wyszło beznadziejnie?
-Nie wyszło.
-Coś się stało?- zapytałam zdając sobie sprawę, że Liam przyszedł pewnie do kuchni nie bez powodu.
-Przyszedłem po ciebie.
-Dlaczego?- zapytałam i zmarszczyłam czoło. Przecież nie było mnie jakąś minutę.
-Po prostu widziałem, że się stresujesz- czy to nie dziwne, że to Liam przyszedł mi z pomocą a nie Harry? Zupełnie jak przed pierwszym koncertem.
-Soph go zagadała i chyba głupio mu było jej przerwać, poza tym ja jestem od stresowych sytuacji- powiedział jakby odpowiadając na moje pytanie. -A teraz chodź, musimy obejrzeć to dzieło a później porządnie je opić- oznajmił i pociągnął mnie za rękę.
-Fajnie, że ją nosisz- powiedziałam. Payno miał na sobie t-shirt, który podarowałam mu na urodziny.
-Soph lubi, kiedy ją noszę, więc noszę ją cały czas- powiedział, kiedy weszliśmy do pokoju.
-Minuta- oznajmił podekscytowany Jesse a Harry spojrzał na mnie nieco zaniepokojony po czym gdy usiadłam chwycił mnie za rękę.
-Nie denerwuj się- szepnął jeszcze Liam. Zostało dosłownie kilka sekund a ja spojrzałam na nas wszystkich i nagle cała ta sytuacja wydała mi się nieco zabawna. Wszyscy skuleni, siedzieliśmy niemalże jeden na drugim i gapiliśmy się na laptopa. Kiedy wybiła punkt dwudziesta Harry zapytał jeszcze czy jestem gotowa a kiedy pokiwałam głową odświeżył stronę i… i stało się. Przez pół teledysku w ogóle nie patrzyłam, A może patrzyłam? Sama nie wiedziałam byłam tak podekscytowana! Boże! MÓJ TELEDYSK! Ja, zwykła ja robi niezwykłe rzeczy! Chciało mi się płakać, śmiać, krzyczeć, tańczyć, skakać ze szczęścia, ekscytacji i wypełniających mnie emocji.
-Wyszło pięknie- Harry był ze mnie dumny, widziałam to w jego oczach. Nie mógł się pohamować i skradł mi całusa na oczach wszystkich.
-Teledysk jest świetny- Niall chyba nieco się wzruszył. Spojrzałam na Liama. Sophie była niesamowitą szczęściarą mając takiego wspaniałego chłopaka. Payne uśmiechnął się do mnie tylko po czym odwrócił się i dał brunetce buziaka. Oczywiście wszyscy zaczęli mówić, że teledysk jest super a ja wiedziałam, że powiedzieliby tak nawet jeśli to nie byłaby prawda. Sama nie umiałam go ocenić, na pewno nie po jednym wyświetleniu.
Po dwóch godzinach i po kilku drinkach moja imprezka zaczęła się rozkręcać, dotarła Gemma, która stwierdziła, że musiała do nas przyjechać. Wszyscy byli w dobrych nastrojach i nie zdziwiło mnie, że zarówno Harry, Liam i Niall rozmawiali z Jessem o starych czasach, kiedy chłopcy nagrywali pierwszą płytę oraz o planach na przyszłość. Sophia, która początkowo chyba była do mnie nieco sceptycznie nastawiona, pomagała mi z przekąskami i nieco się przede mną otworzyła. A może to alkohol pomógł jej się otworzyć? Cóż Sophia zawsze była miła, od pierwszego naszego spotkania, ale nigdy wcześniej nie mówiła, że mam ładne włosy albo, że kupi moją płytę bo mam śliczny głos… Na każdy jej komplement ja odpowiadałam komplementem kierowanym w jej stronę i w pewnym momencie tak sobie słodziłyśmy, że obie zaczęłyśmy się z siebie śmiać. Wiedziałam, że kocha Liama całym sercem i każdy kto pobył przez pięć minut w ich towarzystwie od razu mógł stwierdzić to samo. Soph była szczęściarą mając Liama, a Liam był szczęściarzem mając tak miłą, ciepłą, uroczą, skromną, piękną, kochającą dziewczynę. Naprawdę czułam, że mogłabym mówić o niej tylko i wyłącznie w samych superlatywach.
-Ali mogę wyjść na balkon zapalić?
-Jeśli chcesz możesz zapalić tutaj- powiedziałam natychmiast. Na zewnątrz było zimno, co jak Liam się przeziębi?
-Nie, wyjdę na zewnątrz- odparł wesoło, nieco wstawiony.
-W takim razie wyjdę z tobą- nie byłam pijana, to znaczy nie byłam jakoś super pijana. Miałam po prostu dobry humor. Wyszliśmy z kuchni, zahaczaliśmy o przedpokój, zabraliśmy kurtki i buty, które ubraliśmy i widząc zdziwionego Harry'ego przeszliśmy przez cały pokój i wyszliśmy na balkon.
-Zaproponowałbym ci, ale wiem, że nie palisz- powiedział Payne zaciągając się dymem.
-W sumie…- powiedziałam niepewnie. Czemu nie? W końcu raz się żyje…
-Żartujesz? Harry mnie zabije jak dam ci fajkę. Wiesz jaki on ma stosunek do papierosów- Liam zaśmiał się nieco histerycznie a ja spojrzałam w okno. Harry siedział i coś opowiadał Sophie, cóż robił to całkiem żywiołowo a do mnie dotarło, że chyba bardzo ją lubił. W sumie ona jako jedyna nigdy nie dawała po sobie poznać, że Harry ją męczy. Oj tak! Harry potrafił męczyć, czasami jak się na coś nakręcił…
-Nie zabije. Wiesz, wcześniej popalałam na imprezach, tak dla towarzystwa. Strasznie dawno tego nie robiłam a dzisiaj mam na to ochotę. Poza tym Harry nie jest moim panem i mogę robić co chcę- powiedziałam twardo, nieco poirytowana tym jak Liam postrzega nasz związek. Coś mi mówiło, że nie jest on jedyną osobą, która tak nas widzi, ale w tym momencie nie miałam ochoty zawracać sobie tym głowy.
-No okej- powiedział i podał mi paczkę fajek i zapalniczkę. Włożyłam papierosa do ust przysunęłam do niego zapalniczkę, zapaliłam go i się zaciągnęłam będąc bacznie obserwowana przez Liama, który chyba zdziwił się, że umiem palić fajki.
-Zawsze kiedy to robię zastanawiam się dlaczego ludzie to robią i dlaczego ja tego nie robię- powiedziałam wypuszczając dym z płuc. Palenie jest dziwne. Z jednej strony czujesz takie dziwne pieczenie w gardle, z drugiej jakoś dziwnie cię to odpręża.
-Cóż, szczerze mówiąc nigdy nie przypuszczałbym, że umiesz palić- albo mi się wydawało albo słyszałam nutkę podziwu w głosie bruneta. Ale co w paleniu jest warte podziwu? Chyba nic. Ali, on nie podziwia cię dlatego, że palisz tylko dlatego, że robisz to wbrew Harremu- powiedział cichy głosik w mojej głowie dlatego nieznacznie nią potrząsnęłam by się go pozbyć.
-Dasz wiarę, że za miesiąc będziemy razem w trasie?- zapytałam.
-Super, że znowu jedziesz z nami chociaż na razie jest to dla mnie nierealne, kolejna trasa, kolejna płyta. Harry mówił ci, że Lou napisał z Zaynem kilka utworów?
-Tak, coś wspominał.
-Ali ty palisz?- zapytał Jesse, który przyszedł dotrzymać nam towarzystwa.
-Ciiii- powiedziałam, po czym kolejny raz się zaciągnęłam i próbowałam wypuszczać dym w postaci kółek. -Kurde kiedyś wychodziły mi ładniej.
-Nigdy nie widziałem żebyś paliła- Boże dlaczego to wzbudzało taką sensację? Tak, ja Alicja Różańska zapaliłam fajkę, na własnej imprezie. To wielka zbrodnia.
-Bo nie palę, zapaliłam tylko tak dla towarzystwa, poza tym miałam ochotę po prostu. Nieważne. Chcesz też?- zapytałam.
-Nie, dzięki- powiedział i się zaśmiał, podobnie jak Liam. Chyba obaj myśleli, że jestem już nieźle wstawiona. Ale ja nie byłam. Miałam tylko dobry humor.
-Liam!- krzyknął Niall, który podłączał właśnie sprzęt do karaoke.
-Co?!
-Pośpiesz się i choć mi tu pomóż.
-Jak to możliwe, że nie umie tego podłączyć skoro identyczny zestaw ma w domu?- zapytał Payne i zaciągnął się po raz ostatni po czym poszedł ratować Horana z opresji.
-Chłodno tu- dlaczego po odejściu Liama nagle zrobiło się jakoś niezręcznie?
-Tak, dokończę i zaraz wracam do środka, wolę się teraz nie przeziębiać- powiedziałam zastanawiając się czemu Jesse tak dziwnie na mnie patrzy i czy to dlatego czuję się niezręcznie.
-Ładny motyl- powiedział patrząc mi prosto w oczy.
-Nie zaręczyliśmy się jeśli o to ci chodzi- ciekawe czy Harry byłby zły gdyby usłyszał jak szybko zaprzeczam przypuszczeniom Jesse’go.
-Bardzo ładnie dziś wyglądasz- powiedział a ja starałam się stać spokojnie. Po co to mówi? Chyba dlatego, że pierwszy raz widzi mnie w sukience. Faceci zawsze lubią jak dziewczyna ma na sobie sukienkę i wygląda jak dziewczyna a nie facet. Ali jesteś głupia… Jesse jest miły. Po co doszukiwać się drugiego dna?
-Dzięki- powiedziałam szybko i zgasiłam peta w butelce z wodą, która robiła za popielniczkę.- Wracajmy.
-Ali śpiewamy jako pierwsi!- praktycznie wykrzyczał Niall kiedy weszłam do środka zupełnie odwracając moją uwagę od moich niedorzecznych myśli i głupich obserwacji.

***

Siedziałam w sypialni na parapecie i rozmyślałam o tym cudownym wieczorze. Naprawdę była to jedna z najlepszych domówek jakie zrobiłam w całym moim życiu. Karaoke okazało się strzałem w dziesiątkę. Zaczęłam głośno się śmiać przypominając sobie występ Harrego i Soph. Byłam pewna, że nie zapomnę go do końca mojego życia.
-Z czego się śmiejesz?- zapytał wchodząc do pokoju, potrząsając mokrymi włosami.
-Z ciebie i Sophie, daliście czadowy występ- powiedziałam chichocząc jak debil.
-Ali czy ty przypadkiem nie wypiłaś za dużo?- zapytał sam będąc nieźle wstawiony. Chyba pierwszy raz bardziej niż ja.
-Nie- pokiwałam przecząco głową. Harry zachowywał się tego wieczora po prostu wzorcowo. Miałam wrażenie, że w końcu odpuścił sobie te dziwne akcje typu ‘jestem zazdrosny o wszystko i wszystkich, nawet o Nialla’. Albo odpuścił je sobie dlatego, że nie chciał ci psuć wieczoru tak jak kiedyś. Pamiętasz już jak chciałaś świętować premierę singla a on przez swoją chorą zazdrość cię uderzył? Może chciał ci to jakoś wynagrodzić? Boże, dlaczego ten głupi głos w mojej głowie zawsze odzywa się nieproszony?! Nie widzi, że przeszkadza?!
-O czym myślisz?- zapytał kiedy zobaczył, że nagle spoważniałam, podszedł do mnie i usiadł naprzeciwko mnie po czym złapał moją dłoń w swoje.
-O tym, że chcę żeby zawsze było tak jak dziś. Żeby wszyscy byli tacy szczęśliwi i żebyś ty był zawsze taki jak dziś.
-Będzie tak- powiedział i także nieco spoważniał. Siedzieliśmy w ciszy jakiś czas aż w końcu Harry się odezwał.- Paliłaś.
-Tylko jednego papierosa. Nie bój się, nie uzależnię się od razu po jednej fajce.
-Myślałem, że fajki, energetyki itp. są na twojej czarnej liście.
-Bo są jak ktoś używa ich nałogowo a nie raz na rok.
-Nie chcę wyjść teraz na jakiegoś gbura czy coś, nie chcę ci niczego zabraniać, ale obiecałem ci, że będę o ciebie dbać, chcę cię chronić przed wszystkim co może zrobić ci krzywdę więc błagam nie rób tego więcej.
-Nie mogę obiecać, że nie zapalę więcej kiedyś, gdzieś, na jakiejś imprezie… Poza tym Zayn obiecał…
-Zabiję go jak go zobaczę- powiedział bezczelnie mi przerywając, wywracając oczami, udając irytację choć widziałam, że tak na serio stara się nie uśmiechnąć. Zayn mi obiecał i muszę zapalić trawkę i Harry doskonale wie, że to zrobię.
-Dobra nie gadajmy o tym bo w tym momencie nieco przypominasz mi Jess.
-Tak? Dlaczego?
-Bo to ona jest od wydawania zakazów i nakazów- „Ali nie wolno ci się tak ubierać”, „Ali nie możesz tego jeść”, „Ali musisz więcej się uśmiechać”, „Ali musisz pokazać się w tej galerii”, „Ali napisz na Twitterze, że lubisz ten zespół”, „Ali pokaż, że to lubisz, co z tego, że nie, musisz robić co ci każę”, „Ali nie wolno ci tego powiedzieć”, „Ali musisz się uśmiechać kiedy widzisz fotografów”. Im bardziej znana się stawałam tym więcej rzeczy nie mogłam albo musiałam robić. Palenie papierosów w miejscu publicznym należało do zakazów. Wytwórnia kreowała mój wizerunek jako miłej i grzecznej osoby, której nie w głowie wyskoki typu palenie trawki. Wiele z tych zakazów tyczyło się też wizerunku Harry'ego, nie mogłam go w żaden sposób psuć, nasze kontrakty były jakoś tam powiązane bo musiałam podpisać pare dodatkowych dokumentów gdy zostaliśmy parą. Nie znałam się na tym, ale wiedziałam, że Harry nie może zrobić niczego by zaszkodzić mi a ja nie mogłam zrobić niczego co mogłoby zaszkodzić jemu. To nieco przerażające, ale Soph zdradziła, że Liam ciężko przeżył to jak przyniósł jej do podpisania umowę o zachowaniu poufności. Kiedy się temu wszystkiemu przyjrzeć śmiało można stwierdzić, że świat show biznesu jest okrutny i bezwzględny a osoby, które widzimy na okładkach kolorowych pisemek wcale nie są takie jak sprzedaje to prasa…
-Okej, w takim razie już nic nie mówię.
-Ile wypiłeś?- zapytałam kiedy zdałam sobie sprawę z tego, że jest on naprawdę nawalony. Cały czas się uśmiechał, dziwnie kiwał się na boki, mówił niewyraźnie i jeszcze wolniej niż zwykle.
-Nie mam pojęcia- powiedział, wzruszył ramionami i śmiesznie wydął wargę.
-Chodźmy spać- powiedziałam nie kryjąc uśmiechu.
-A może zanim zaśniemy porobimy coś fajnego?- zapytał i przysięgam, że zatrzepotał zalotnie rzęsami jak zakochana nastolatka przez co ja zaczęłam śmiać się jak pomylona.
-Harry czy ty właśnie próbujesz ze mną flirtować?- zapytałam starając się być tak samo zalotna jak on.
-Yhym- wymruczał i przysunął się bliżej.
-I myślisz, że coś tym osiągniesz?
-Yhym- skinął nieznacznie głowa po czym trącił nosem mój nos. Potem przelotnie musnął ustami moje usta i zjechał niżej łaskocząc mnie włosami, z których wciąż kapała woda. Harry chyba zapomniał ich osuszyć ręcznikiem.
-Łaskoczesz mnie- powiedziałam i odepchnęłam go delikatnie od siebie jednak on od razu postanowił kontynuować to co mu przerwałam. Cóż, ja też nie dawałam za wygraną i kolejny raz go odepchnęłam. -Jestem przez ciebie mokra.
-Ledwo co cię dotknąłem a ty już jesteś mokra?- zapytał i śmiesznie poruszał brwiami dumny ze swojej dwuznacznej uwagi.
-Przestań zboczeńcu, pora spać- powiedziałam i wstałam kierując się prosto do mojego wygodnego łóżka.

***

-Viki wygląda dzisiaj tak pięknie, że gdyby to nie był jej własny ślub chyba bym się poryczała i popadła w depresję- Gemma odkąd tylko zobaczyła Victorię nie mogła przestać jej komplementować.
-Wygląda naprawdę zjawiskowo- powiedziałam.
-Skąd ona wzięła tę suknię?- blondynka naprawdę była pod wrażeniem panny młodej bo gadała ciągle w kółko to samo przez kolejne pół godziny. Później zagadał do niej jakiś chłopak, kolega pana młodego i zaczął umilać jej czas na tyle skutecznie, że przestała co trzydzieści sekund powtarzać „Viki wygląda dzisiaj tak pięknie”
-Chodź- powiedział Harry przerywając mi rozmowę z koleżanką Victorii . Spojrzałam na niego wymownie pokazując, że zachował się nieuprzejmie. Najpierw poszedł gdzieś na 20 minut, później wraca, przerywa nam rozmowę i myśli, że wszystko ujdzie mu na sucho- Eeee przepraszam, tylko właśnie przyjechał prezent dla pary młodej i chciałem ci go pokazać- powiedział nieco speszony i podekscytowany jednocześnie a ja zrozumiałam co było powodem jego nieobecności. Prezent!
-Och, w takim razie przepraszam na chwilę- powiedziałam uprzejmie do mojej towarzyszki.
-Jasne, nie ma sprawy- odpowiedziała i obdarzyła mnie uśmiechem a ja wstałam, złapałam Harrego za rękę i wyszliśmy z wielkiej sali. Wesele odbywało się w restauracji w całkiem ekskluzywnym hotelu dlatego skręcając w prawo i lewo, przechodząc koło recepcji i idąc po marmurowych schodach dotarło do mnie, że Viki i John są bogaci i zaczęłam się zastanawiać jak to możliwe, że wcześniej tego nie zauważyłam i kolejny raz dotarło do mnie, że jestem mało spostrzegawcza. Moje przemyślenia wyparowały w momencie kiedy weszłam do niewielkiego pomieszczenia, w którym stał… ED SHEERAN!
-O kurwa! Dasz im Eda?!- praktycznie wykrzyczałam nie kontrolując w ogóle tego co mówię przez co rozbawiłam wszystkich znajdujących się w pokoju, którzy śmiali się tak głośno, że momentalnie czułam jak robi mi się gorąco.
-Można tak powiedzieć. Ed- rudowłosy chłopak ogarnął się jako pierwszy, podszedł do mnie i podał mi rękę na powitanie. -Miło cię poznać.
-A…Ali- odpowiedziałam i podałam mu moją trzęsącą ręką. Boże, on musiał myśleć, że jestem jakaś nienormalna, ale kurde to Ed Sheeran! Nie spotyka się go tak po prostu! Co prawda widziałam go na EMA, ale wtedy go nie poznałam. Stał sobie tam na tej scenie z gitarą i śpiewał tak, że połowa zgromadzonych osób zaczęła płakać łącznie ze mną, ale wtedy nie podszedł do mnie i nie powiedział, że miło mnie poznać!
-Skarbie oddychaj- wyszeptał mi do ucha Harry, który był nieźle rozbawiony całą tą sytuacją a ja nie miałam pojęcia co zrobić, co mówić. -Viki i John są wielkimi fanami Eda a Ed jest super i zgodził się dać dla nich taki mały koncercik.
-M…moja przyjaciółka 13 lute…go idzie na t…twój koncert- Ali opanuj się! Przestań się jąkać! Co on sobie o tobie pomyśli?! Poza tym co go interesuje twoja przyjaciółka?! Po co to mówisz??
-Mam nadzieję, że jej nie zawiodę- o kurwa! Jaki on jest uroczy! Boże właśnie rozmawiam z Edem Sheeranem! Mogę go przytulić?
-Nie ma na to szans. Jesteś super. I twoje piosenki też. I w ogóle teledyski. Nie mogę się doczekać nowej płyty. X jest super. I w ogóle wszystko jest super-  z pewnością Harry w tym właśnie momencie  żałował, że mnie tam przyprowadził.
-Dzięki, jesteś bardzo miła- powiedział nieco zawstydzony. O mój Boże! Zawstydziłam Eda Sheerana!
-Wszystko już gotowe, możemy zaczynać- powiedział jakiś facet, który wszedł do pokoju.
-Czyli zrobimy tak jak mówiłeś, tak?- Ed zwrócił się do Harrego, który cały czas trzymał mnie za rękę. Matko, nawet nie zauważyłam, że tak mocno ściskam jego dłoń.
-Tak, Ali skarbie musimy już iść bo zaraz się zacznie- Harry zwrócił się do mnie a ja spojrzałam prosto w jego piękne oczy, w których malowało się wiele uczuć i emocji, ale dominowało przede wszystkim rozbawienie i szczęście. -Ej, spokojnie, Ed zostanie po występie z nami, jeszcze zdążysz go obrzucić milionem komplementów- powiedział i ujął moją twarz w dłonie by pocałować mnie delikatnie w czoło. Nie wiem jak to zrobił, ale ten delikatny całus sprawił, że nagle się odprężyłam i nieco uspokoiłam.
-Okej- powiedziałam cicho a zanim wyszłam uśmiechnęłam się jeszcze do Eda, który odwzajemnił uśmiech. Kiedy doszłam z Harrym na salę odprowadził on mnie do naszego stolika po czym poszedł na „scenę” gdzie wcześniej stał zespół. Teraz stały tam tylko ich instrumenty do których dołączyły dwie nowe gitary. Harry poprosił wszystkich o ciszę po czym zwrócił się do nowożeńców, pogratulował im jeszcze raz, życzył szczęścia i miłości i zapowiedział Eda, który gdy tylko wszedł do środka otrzymał falę gromkich oklasków. Schodząc ze sceny Harry przytulił się jeszcze z chłopakiem, poklepali się po plecach i Ed zajął miejsce na scenie a Harry obok mnie.

***

-I Ed zaczął śpiewać. Zaczął od „Kiss me”- powiedziałam i upiłam wielkiego łyka gorącej czekolady, której górną warstwę stanowiła bita śmietana. - Połowa gości, łącznie z Viki zaczęła ryczeć- cóż ja pewnie też bym ryczała gdyby Harry nie postanowił mnie wtedy pocałować tak, że przez moment świat przestał dla mnie istnieć, ale takich szczegółów wolałam Niallowi oszczędzić, miał dosyć tego, że za często musiał patrzeć jak się „miziamy” i byłam pewna, że nie chciał też o tym słuchać. W sumie to chyba była właśnie różnica jeśli chodzi o posiadanie przyjaciela i przyjaciółki. Zuza najbardziej lubiła słuchać jak opowiadałam o tym co romantycznego Harry zrobił, gdzie mnie zabrał, kiedy pocałował. Niall wolał jak rozmawialiśmy o meczach, filmach, pogodzie, ogólnie wszystkim poza tym romantycznym aspektem mojego życia- Następna była „Tenerife sea”.
-Zapamiętałaś wszystkie piosenki po kolei?- Niall wyszczerzył się nie mając pojęcia jak komicznie wyglądał z wąsem zrobionym z bitej śmietany.
-Zaśpiewał tylko pięć piosenek więc zapamiętałam. Siedź cicho i słuchaj. Kolejna była „Wake me up”, przedostatnia to „Photograph” i na sam koniec poprosił Johna i Viki na środek sali i kurde oni tańczyli a on śpiewał „Thinking out loud”!- choć ja nie zwracałam uwagi na nich tylko na to, że Harry szeptał mi do ucha słowa piosenki przez co całą uwagę skupiłam na nim. Na samo wspomnienie tego jak to robił dostałam gęsiej skórki.
-Wow…- Niall tylko się śmiał i moja opowieść nie wywarła na nim większego wrażenia.
-Później Ed usiadł koło nas i w końcu zaczęłam mówić jak normalny człowiek. Na początku nieco się jeszcze jąkałam i mówiłam od rzeczy, ale później jakoś poszło i myślę, że w efekcie chyba nie myśli, że jestem jakaś niedorozwinięta psychicznie.
-Spoko, nawet jak tak myśli to w sumie się za bardzo się nie myli- Horan zaczął się śmiać i poruszał śmiesznie brwiami .
-Jesteś głupi- zaczęłam chichotać i wzięłam z kolan Nialla laptop. -Pokażę ci zdjęcia ze ślubu i z imprezy.
-Zgrałaś je już?
-Tak- powiedziałam i włożyłam pendrive’a do komputera. -Które wolisz najpierw?
-Obojętnie, mogą być te z imprezy.
-Okej- weszłam w odpowiedni plik i zaczęliśmy oglądać ponad 300 zdjęć z mojej domówki.
-Boże, weź to skasuj, gdyby to wyciekło…- Horan zaczął robić się cały czerwony widząc swoje zdjęcie, na którym wyglądał przekomicznie.
-Nic nie usuwam. A patrz to- powiedziałam i przesunęłam na kolejne zdjęcie, które przedstawiało Harrego i Soph, śpiewali oni wtedy „I kissed a girl” albo „Hot N Cold”, choć śpiewali to małe niedopowiedzenie.
-Pierwszy raz widziałem coś takiego- Niall zaczął się chichrać przypominając sobie ich występ.
-Ja też. Sophie wydaje się taka spokojna a wtedy jakby w nią coś wstąpiło.
-A Harry? Boże on się tak darł, że to cud, że jeszcze może mówić.
-No bo on udawał Zayna przecież- powiedziałam i zaczęliśmy się tak śmiać, że minęło chyba z 10 minut zanim się uspokoiliśmy. Harry naprawdę się wtedy darł, a jak zapytaliśmy czemu, powiedział, że jest Malikiem choć nie za bardzo rozumieliśmy czemu. Przecież Zayn się tak nie drze…
-A to my- powiedziałam przesuwając na kolejne zdjęcie.
-Widzę- no przecież wiem, że widzi.
-To moje ulubione nasze wspólne zdjęcie- miałam na nim zamknięte oczy, uśmiechałam się a Niall całował mnie w policzek.
-Harry je widział?- zapytał niby całkiem normalnie, ale ja znałam go już na tyle by wiedzieć, że to nie jest takie sobie zwykłe pytanie. Kryła się za nim obawa.
-Tak… To chyba on nam je zrobił- powiedziałam pogodnie.
-Możliwe, w sumie nie pamiętam, byłem wtedy nieźle nawalony.
-Ogólnie to nie wiem czy zauważyłeś, ale Harry chyba się zmienił trochę- nie byłam pewna czy zaczynać ten temat, ale kiedy już to powiedziałam stwierdziłam, że nikt nie jest lepiej wtajemniczony w to niż Niall. Znał on Harrego, znał mnie. Wiedział o nas praktycznie wszystko, był przy nas w najbardziej kryzysowych sytuacjach.
-Zauważyłem.
-Przestał być tak chorobliwie zazdrosny. Boże, on był zazdrosny nawet o ciebie.
-Wiem.
-Na tej imprezie, czy na ślubie zachowywał się tak perfekcyjnie.
-Ali wydaje mi się, że on zaczął jakoś sobie z tym wszystkim dawać radę. Wydaje mi się, że jesteś dla niego motywacją i kiedy cię uderzył naprawdę się przestraszył i to był taki impuls do tego żeby się zmienić.
-Myślisz, że on…
-Tak, myślę, że zaczął chodzić do psychologa- powiedział a ja byłam w szoku. Jak to możliwe, że tak beztroska rozmowa przerodziła się w tak poważną?
-Kiedy Harry powiedział mi o swoich problemach, powiedział też, że psycholog mu nie pomógł i że nie widział sensu żeby do niego chodzić.
-Może nie widział sensu wtedy bo tak naprawdę nie miał dla kogo walczyć. Wiesz, gdybym ja skrzywdził kogoś kogo kocham też zrobiłbym wszystko żeby w przyszłości to się nie wydarzyło jeszcze raz. Nie zniósłbym myśli, że to może się powtórzyć. Chroniłbym ją choćby przed samym sobą. To ona byłaby powodem dla którego chciałbym się zmienić bo bez niej moje życie stałoby się bezcelowe. Chciałbym jej dawać tylko radość, szczęście, poczucie bezpieczeństwa...
-Niall od kiedy tak mówisz? Przecież to ty jesteś ten anty jeśli chodzi o miłość- powiedziałam nieco zaskoczona jego wyznaniem, które swoją drogą było strasznie prawdziwe.
-Tak po prostu mówię, Harry tak pewnie myśli czy coś…- powiedział nieco ciszej, spojrzał na swoje ręce a na jego policzki zaczęły się wkradać rumieńce.
-Niall ty kogoś poznałeś!
-Nie… ja? Znasz mnie przecież…
-No właśnie znam! Kiedy? Jak? Gdzie? Długo ją znasz? To ktoś znany?
-Nieważne.
-Bardzo ważne.
-Ali ja jestem nieco skołowany i sam jeszcze nic nie wiem, nie wiem czy to ma sens, nie wiem czy ona w ogóle coś do mnie czuje, czy mnie lubi, po prostu nie wiem. Nie gadajmy o tym.
-W takim razie ja nie będę cię o to męczyć, ale pamiętaj, że lepiej powiedzieć komuś co się czuje niż dusić to w sobie. Wierz, znam to z autopsji- powiedziałam nawiązując do historii mojej i Harry'ego. Wystarczyło żebyśmy szczerze porozmawiali o tym co czujemy a uniknęlibyśmy wielu złych rzeczy.
-Taaa, tylko najpierw trzeba wiedzieć co się czuje zanim zacznie się o tym mówić tej drugiej osobie- Niall uśmiechnął się już zupełnie po swojemu a ja mimo wielkiej ciekawości nie chciałam go naciskać. Jak będzie gotowy to sam powie.
-Racja- powiedziałam i wypiłam do końca czekoladę, która zdążyła już prawie zupełnie wystygnąć.
-A zmieniając temat. Harry nie wróci dzisiaj?
-Nie wie. Powiedział, że to zależy od pogody bo jak będzie padać to wróci jutro. Dlaczego pytasz?
-Bo jak chcesz to możesz zostać dzisiaj u mnie i jutro razem możemy jechać na próbę- cóż, zaskoczyła mnie jego propozycja jak prawie wszystko o czym rozmawialiśmy przez ostatnie pięć minut.
-Yyyyy… W sumie mogłabym zostać, ale nie mam tu żadnych ciuchów na zmianę ani nic…
-Tak się składa, że masz. Zostawiłaś u mnie latem koszulę i majtki w serduszka z kokardką- dlaczego ten człowiek ze wszystkiego musi się śmiać?
-Ej! Oglądałeś moje gacie!- walnęłam go w głowę poduszką, którą akurat miałam obok siebie i wzięłam telefon by napisać do Harrego smsa. Pojechał do taty i miał iść z nim na mecz Manchesteru czy coś i sam nie wiedział kiedy wróci. -Napisałam do niego i jak odpisze, że wróci jutro to chętnie zostanę.
-Super. Możemy zamówić pizzę i możemy obejrzeć mecz albo jakiś film, albo to i to.
-Możemy obejrzeć drugą część Hobbita skoro jeszcze tylko my tego nie widzieliśmy. Poza tym w tej części ma być Legolas a ja go kocham!
-Bo jest blondynem?
-Bo jest Legolasem. Albo możemy obejrzeć ten film co mięliśmy kiedyś obejrzeć. Jak on się nazywał?
-Więzień labiryntu.
-Właśnie. Chętnie to obejrzę, ale zanim zaczniemy wybierać i planować pozwól, że pójdę siku bo mój pęcherz nakazuje mi iść do kibelka- powiedziałam, odłożyłam telefon na stolik i wstałam by iść do toalety. Wizja spędzenia całego wieczoru z Niallem była wręcz nierealna.
-Ali sms- powiedział blondyn kiedy ja już wychodziłam z pokoju.
-To Harry, zobacz co odpisał- powiedziałam i pobiegłam do toalety. Jak to możliwe, że umieliśmy przeplatać tematy poważne z lekkimi co pięć minut rozmawiając o czymś innym? Niall naprawdę nie chciał ze mną o tym wszystkim gadać a ja naprawdę strasznie chciałam o tym porozmawiać. Może lepiej będzie jak Harry zostanie w tym Manchesterze? Może uda mi się z Horana wyciągnąć coś więcej? Spojrzałam na swoje odbicie w lustrze kiedy myłam ręce i zauważyłam pozostałości po czekoladzie w kąciku ust. Szybko przemyłam je wodą i wytarłam w rękaw czarnej bluzy, na której widniał duży, biały znaczek adidasa. Kiedy weszłam z powrotem do salonu Niall nadał trzymał mój telefon w dłoni a kiedy mu się przyjrzałam zrozumiałam, że popełniłam wielki błąd. Chłopak wydawał się zdenerwowany a kiedy uniósł głowę i spojrzał mi w oczy, wiedziałam już, że ten sms nie był od Harry'ego. Dosłownie czułam jak moje nogi odmawiają mi posłuszeństwa. Zaczęło dzwonić mi w uszach  a przed oczami robiło mi się czarno. Nie, tylko nie to, błagam. To jest mój sekret.
-Ali, kim do cholery jest D.?



Hello! Oto rozdział numer 46!
Od razu mówię, że nie wiem kiedy będzie następny ale postaram się go dodać w ciągu 2 tygodni :)
Horan dowiedział się o D.!!!!! Myślicie, że Ali uda się jakoś z tego wybrnąć?? Co zrobi Niall??
Ali poznała EDA SHEERANA!!
(Ale wichura u mnie i ulewa!! Masakra!!)
Dobra, nie rozpisuję się bo zaraz mi prąd wyłączą!!
PROSZĘ O KOMENTOWANIE i jeśli Wam się moje opowiadanie podoba to polecajcie je na tłiterku!
Przepraszam za wszystkie błędy!!

PS1 I loveee youuu all!!! <3
PS2 Horan będzie miał dziewczynę???????? Aduś Ty wiesz jak dam jej na imię, no nie?? :D